Reklama

Mały ruch przygraniczny

26/03/2009 20:08
Zakończyły się już negocjacje Ministerstwa Spraw Zagranicznych z Białorusią, dotyczące małego ruchu przygranicznego między Polską a tym krajem. Teraz MSZ finalizuje prace dotyczące umowy o takim ruchu. Możliwe, że już latem, najpóźniej jesienią, porozumienie ułatwiające przekraczanie granicy zostanie podpisane. Co to oznacza dla części mieszkańców powiatu siemiatyckiego?

          30 km, a nawet więcej
          Jak nas poinformował Piotr Paszkowski z Biura Rzecznika Prasowego MSZ, umowa między Polską a Białorusią jest wynegocjowana. W tej chwili weryfikowana jest lista miejscowości, które znajdą się w pasie małego ruchu przygranicznego.
          - Lista z wykazem miejscowości będzie załącznikiem do porozumienia. 2 marca Białorusini przekazali stronie polskiej taki spis. Teraz polskie MSZ musi sprawdzić, czy jest on zgodny z zapisami projektu umowy. Podobna procedura odbędzie się również u naszego wschodniego sąsiada - mówi Piotr Paszkowski.
          Przygraniczny pas, którego mieszkańcy będą mogli poruszać się między krajami ma mieć szerokość 30 km po obu stronach granicy. W wyjątkowych sytuacjach - jeżeli jednostka podziału administracyjnego, a więc gmina, swoim zasięgiem wychodzi poza 30 km, obszar ten będzie mógł być szerszy.
          Umowa o małym ruchu granicznym ma na celu złagodzenie utrudnień, jakie powstały na granicach po przystąpieniu Polski do strefy Schengen. Zgodnie z nią mieszkańcy przygranicznego pasa mogą przemieszczać się między krajami bez wiz. Najbardziej na prostsze zasady przekraczania granicy czekają mali przedsiębiorcy, którzy wcześniej żyli z handlu z Białorusinami, a dziś nie mają komu sprzedawać towaru. Ale umowa z Białorusią może ożywić nie tylko mały handel, a także ułatwić kontakty rodzin, żyjących po obu stronach granicy.
          - W kwietniu lub maju skierujemy umowę do Komisji Europejskiej. Przed wakacjami możliwe byłoby zakończenie procesu podpisywania umowy - oceniają rzecznicy MSZ.
          Lista miejscowości
          Strona polska zaproponowała włączenie do strefy przygranicznej po swojej stronie 1.941 miejscowości.
          - Jako jednostki podziału terytorialnego, najpełniej odpowiadające małemu ruchowi przygranicznemu przyjęto po stronie polskiej gminy. Pozwala to na utworzenie maksymalnego obszaru strefy przygranicznej o powierzchni ponad 14.000 km kwadratowych. Przed podpisaniem umowy nie jest niestety możliwe upublicznienie wykazu miejscowości wchodzących w skład strefy przygranicznej - tłumaczy Piotr Paszkowski z MSZ.
          Wiadomo jednak, że do strefy tej wejdą w naszym powiecie gminy: Mielnik, Nurzec Stacja i Milejczyce.
          A Tokary
          Podpisanie umowy to jednak nie koniec procedury. Osobną sprawą jest przystosowanie przejść granicznych, m.in. przygotowanie odpowiedniej infrastruktury technicznej. I tu rysuje się problem. Pojawiają się bowiem informacje, że w związku z wejściem w życie małego ruchu przygranicznego otwarte zostanie byłe przejście graniczne koło Tokar i Koterki w gm. Mielnik. Jednak rzecznik prasowy MSZ na ten temat mówi:
          - Nie przewiduje się tworzenia dodatkowych przejść dla małego ruchu granicznego. Wykorzystane zostaną wszystkie istniejące dotychczas.
          A koło Koterki obecnie przejścia granicznego nie ma.
          W sprawach małego ruchu przygranicznego interpeluje do MSZ poseł na Sejm RP Jarosław Matwiejuk, członek sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji, który przyjeżdża na dyżury poselskie do Siemiatycz. Poseł jest przekonany, że mieszkańcy powiatu siemiatyckiego dzięki powstaniu takiego przejścia koło Koterki zyskaliby na otwarciu granicy więcej, niż w sytuacji, kiedy najbliższe takie przejście będzie w Połowcach.
          - Potwierdzam stanowisko MSZ w sprawie braku zgody na chwilę obecną na tworzenie nowych przejść granicznych, ale sądzę, że duże natężenie małego ruchu granicznego wymusi otwieranie takich przejść, m.in. w gminie Mielnik. Przecież taki ruch będzie stanowił doskonałą okazję dla lokalnej społeczności do gospodarczego, handlowego i kulturalnego ożywienia regionu - mówi poseł Jarosław Matwiejuk.
          Pozwolenia za 20 euro
          Mieszkańcy strefy przygranicznej będą mogli wyrobić dokument umożliwiający im przekraczanie granicy. Dokumentem tym będzie plastikowa karta podobna do dowodu osobistego. Ma być ważna 2 lata i kosztować 20 euro. Z opłaty tej zwolnione będą osoby niepełnosprawne, emeryci, renciści oraz niepełnoletni. Za dodatkową opłatą można będzie przedłużyć jej ważność do 5 lat. Z takim dokumentem np. mieszkaniec Mielnika będzie mógł pojechać do Wołczyna czy Grodna, ale już nie dalej, bo obowiązywać go będzie pas 30 km od granicy. I odwrotnie - Białorusin np. z Brześcia będzie mógł przyjechać do Nurca Stacji, ale do Siemiatycz już nie. Przebywanie poza wyznaczonym obszarem będzie uznawane za łamanie prawa i utrudni otrzymanie wizy w przyszłości.
          Mały ruch z Ukrainą
          Z powodu zbyt szerokiego pasa granicznego do tej pory nie weszła w życie, podpisana w marcu ubiegłego roku, umowa z Ukrainą. Dokument został zakwestionowany przez Komisję Europejską. Unijne regulacje stanowią, że obszar, w którym obowiązują zasady małego ruchu granicznego może mieć 30 km, a w wyjątkowych sytuacjach 50 km - jeżeli jednostka podziału administracyjnego swoim zasięgiem wychodzi poza podstawowy obszar. Polska nie spełniła tego wymogu, bo za jednostkę administracyjną przyjęła województwo i pas przygraniczny w wielu przypadkach przekroczył wymagane 50 km. Zakwestionowano także wymaganie od Ukraińców przekraczających granicę ubezpieczenia zdrowotnego, pokrywającego koszt leczenia w naszym kraju.
          - W przypadku porozumienia Polski i Białorusi unikamy już takich problemów. Białorusini deklarują, że będą pokrywać koszty leczenia w nagłych wypadkach. W tej chwili sprawę analizuje również nasz resort zdrowia - wyjaśnia MSZ.
          Jako ciekawostkę można dodać, że w deklaracjach umowy o małym ruchu przygranicznym między Polską a Ukrainą zawarto, że każdy podróżny będzie mógł wywieźć za granicę: 800 sztuk papierosów, do 10 litrów spirytusu, 90 litrów wina (w tym maksymalnie 60 litrów musującego), 110 litrów piwa i 25 gramów perfum. Być może taki ruch z Ukrainą ruszy latem tego roku.
          Zarówno umowy z Ukrainą, jak i Białorusią nie zapewniają automatycznego przepływu siły roboczej. Aby podjąć w Polsce zatrudnienie, nadal będzie potrzebna specjalna wiza, bo przemieszczający się w tej strefie nie mają prawa do pracy. Każda próba podjęcia nielegalnej pracy może być ukarana nie tylko wydaleniem z Polski, ale także zakazem wjazdu do strefy Schengen.
          Straż Graniczna
          Czy funkcjonariusze Staży Granicznej, w związku z utworzeniem małego ruchu przygranicznego, zyskają nowe zadania?
          - Nie. Nasi funkcjonariusze mają uprawnienia do kontrolowania legalności pobytu na terytorium całego kraju. Mogą zatrzymać każdego cudzoziemca i obywatela Polski, nie tylko w strefie przygranicznej. Regulują to przepisy związane z wejściem Polski do strefy Schengen. Tym samym ich zadania będą koncentrować się na patrolowaniu pasa granicznego oraz kontrolowaniu pojazdów i osób na drogach publicznych - wyjaśnia nam rzecznik prasowy Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej.
          Nowe bazary, tańsza wódka, niekoniecznie lepsza, tańsze papierosy, lewe paliwo, przemyt, wzrost przestępczości? Będzie się działo.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JSW
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama