Reklama

Malowane ustami

23/03/2006 18:53
W Polsce jest ponad 20 takich artystów. Wszyscy są zrzeszeni w AMUN-ie. Mają za sobą wiele wystaw w prestiżowych galeriach, a ich prace docierają do nas głównie poprzez wydawane co roku kalendarze i okolicznościowe kartki. Ludzie ci malują, trzymając pędzel w ustach.
          Rodowity siemiatyczanin
          Jerzy Omelczuk jest jednym z pierwszych pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej w Siemiatyczach. Urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym (w 1957 roku w Siemiatyczach). Już w dzieciństwie zaczął malować ustami. Jego nauczycielem był Andrzej Grzelachowski, polski plastyk. Najczęściej maluje, używając farb olejnych. W roku 2001 otrzymał z rąk ministra kultury i dziedzictwa narodowego odznaczenie "Zasłużony Działacz Kultury". Jako najdłużej malujący artysta z Polski, od 1982 roku jest członkiem Światowego Związku Artystów Malujących Ustami i Nogami (AMUN). Z Wydawnictwem "Amun" współpracuje od początku jego działalności - od roku 1993.
W ubiegłym tygodniu odwiedził stare mury. Spotkał się z pensjonariuszami DPS. Opowiadał o swojej twórczości, chorobie, kontaktach z galeriami. Pokazywał, jak się maluje ustami.

           To nie talent
           Na świecie jest 756 takich osób. W Polsce - w chwili obecnej dokładnie 24.
- Maluję już 35 lat. Zaczynałem właśnie tutaj, w siemiatyckim domu starców. Nigdy nie malowałem rękoma. Choroba mi na to nie pozwalała. Zawsze malowałem ustami - mówi. - Na sto procent, które wkładam w powstanie obrazu, zaledwie pięć daję talentowi. Uważam, że w ogóle nie potrafię malować - mówi.
Zapytany, dlaczego tak krytycznie podchodzi do swoich prac, odpowiada: - Ocena należy do innych. Niech odbiorcy ocenią, czy umiem malować, czy nie. Ja powtarzam - nie potrafię malować. Nie mam do tego talentu.

           Wystawy
           Mimo takiej samooceny, pan Jerzy miał 82 wystawy indywidualne. Brał też udział w ok. 400 wystawach zbiorowych w kraju i w około tysiącu zagranicznych. Jakie to były kraje?
- Cała Europa, z Ameryk, to głównie w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Inne ważne miejsce, gdzie często oglądano moje prace, to Australia. Natomiast, jeśli chodzi o Polskę, to praktycznie nie ma galerii czy ośrodka artystycznego, oczywiście z tych znanych, w którym nie było moich wystaw. Czy należy to uznać sukces? Na pewno jest z tego jakaś satysfakcja.

           Prace Jerzego Omelczuka wielokrotnie były wykorzystywane jako ilustracje kalendarzy, widokówek, publikacji. O jego życiorysie powstało kilka prac magisterskich.
A jakiego artystę ceni najbardziej? Czy na kimś się wzoruje?
- Trudno wzorować się na kimś, kiedy malujemy ustami. Ale biorąc pod uwagę artystów, to moim zdaniem, najbardziej niedoścignionym jest Matejko - odpowiada.
Jeden z ostatnich cyklów, jaki stworzył, to "Moja Wielkopolska" - 21 obrazów poświęconych zabytkom Wielkopolski. Jesienią 2003 r. zakończył malować cykl, pt. "Trylogia Henryka Sienkiewicza". Opiekunem pana Jerzego, od 1997 roku, jest Zdzisław Zajkowski z Bacik Średnich.
- Teraz nie tylko opiekunem. Jest moim towarzyszem, kolegą - komentuje Jerzy Omelczuk.

           "Nie prosimy o litość"
           Wszystko zaczęło się w 1956 roku. Wtedy Erich Stegmann, niemiecki malarz malujący ustami, wraz z kilkunastoma artystami niepełnosprawnymi z krajów Europy Zachodniej założył międzynarodową organizację zrzeszającą podobnych im artystów. Postawili sobie za cel, aby twórca niepełnosprawny był postrzegany tak samo, jak artysta pełnosprawny, podlegał tej samej krytyce i uznaniu. Towarzyszące im hasło "Nie prosimy o litość" miało podkreślić te założenia. Dzisiaj światowy związek ma członków w około 60 krajach ze wszystkich kontynentów.

           Jak komentują znawcy tematu, twórczość każdego z nich jest bardzo osobista, a styl łatwo rozpoznawalny. Dla niektórych malarstwo jest wyłącznie formą terapii i pasją, która, dając ogromną przyjemność i satysfakcję, nie potrzebuje oceniania i porównywania. Dla innych zaś stało się zawodem.
Powiatowemu Domowi Pomocy Społecznej w Siemiatyczach pan Jerzy podarował 3 obrazy.

           Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama