Sasiny w gminie Boćki wyglądają na zapomnianą wieś. Mikołaj Nikołajuk sołtysuje tam już 28 lat.
- U nas tylko cerkiew odznacza się na tle reszty miejscowości. Zresztą jaka to wieś? Tylko 30 mieszkańców. W tym dwóch gospodarzy. A parafia to tylko cztery wioski. Na pytanie o złą jakość drogi odpowiada: - A kto ma to zrobić? Wcześniej była to droga gminna. Potem przemianowali ją na powiatówkę. I choć zgłaszałem, żeby położyć asfalt, to jakby nikt tego nie zauważał. Może stwierdzono, że dla emerytów i rencistów nic nie jest potrzebne. Dobrze, że chociaż nie omijają nas sklepy objazdowe. Mamy więc chleb i coś do chleba. Anna Bołtruciuk i Maria Jurczuk zajmują się zbieraniem, jak twierdzą, zielska. Jedna z nich ma 90, a druga 75 lat. - My już na emeryturze. Najczęściej to siedzimy na ławeczce i gawędzimy. Ale i pieniądz dodatkowy potrzebny. Zielska jest pod dostatkiem, więc zbieramy mlecz i skrzyp. Przyjeżdża samochód i kupuje, ale musi być towar wysuszony. Płacą różnie, ale tak około 5 zł za kilogram. Dla nas lepiej coś robić niż siedzieć. Z Sasin bliżej do Milejczyc niż do Bociek. Brakuje jednak tablic informujących, w którym kierunku należy jechać.
Jacek Piotrowski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. JP
Komentarze