"Ligawka wydaje chrapliwe dźwięki i przeraźliwie “razi” w uszy. Takie dźwięki przypominały w adwencie o potrzebie modlitwy i oczekiwania na przyjście Zbawiciela".
Co roku, w pierwszą niedzielę grudnia w Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu odbywa się „Konkurs Gry na Instrumentach Pasterskich”. Podczas występów można zobaczyć i usłyszeć dźwięki różnych instrumentów, a głównie ligawki. - Ligawka to jeden z najstarszych instrumentów w naszym kraju. Pierwotnie był to instrument myśliwski, później pasterski – opowiada Antoni Mosiewicz, etnograf, starszy kustosz Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. - Jest wykonywany z drzewa osikowego, wierzbowego lub lipowego. Długości około 1,5 metra, wlot do instrumentu wynosi od 1,5 do nawet 4 cm, a wylot od 12 do 16 cm. Dopuszczalny w ligawce jest ustnik. Pasterze grając na ligawce odstraszali dzikie zwierzęta. Był to również pewien sposób na komunikowanie się pomiędzy sobą. - Jak doszło do powstania konkursu? - Historia konkursu sięga 1974 roku, kiedy w Ciechanowcu przebywał profesor Sverlen Nomen z Instytutu Etnologii Europejskiej Uniwersytetu Lund w Szwecji. Wówczas to zachwycił się sfatygowaną trąbą drewnianą, którą pokazał ówczesny dyrektor muzeum Kazimierz Uszyński. Była to właśnie ligawka. Profesor twierdził, że ligawka, którą ogląda, jest konstrukcyjnie najstarszym instrumentem muzycznym, jaki udało mu się znaleźć. Zainspirowany tymi uwagami Kazimierz Uszyński postanowił, by muzeum w Ciechanowcu zorganizowało konkurs gry na tym instrumencie. - Jak z czasem rozwijał się konkurs? - W pierwszym konkursie w 1974 roku wzięło udział 6 uczestników. Z czasem ilość uczestników zaczęła wzrastać, między innymi dzięki wprowadzeniu kategorii dla dzieci. Najstarszym uczestnikiem konkursu był liczący 86 wiosen - Czesław Wojtkowski z Wojtkowic Starych. W 1980 roku konkurs został przekształcony w Ogólnopolski Konkurs Gry na Instrumentach Pasterskich. Od tego właśnie roku w przeglądzie uczestniczą górale grający na trombitach. Początkowo byli to górale z Beskidu Śląskiego, a od 1987 roku dołączyli górale z Podhala i Pienin. Od 1987 roku do Ciechanowca przyjeżdżają także Kaszubi z okolic Kartuz grający na bazunach i rogu. Od 1994 roku konkurs został rozszerzony dodatkowo na instrumenty: okaryny, fujarki pasterskie, flety, piszczałki, rogi, kozy itd. Każdego roku w przeglądzie bierze udział ponad 100 uczestników. Od 2006 roku konkurs nosi imię zmarłego twórcy muzeum, dyrektora Kazimierza Uszyńskiego. Podczas konkursu występują też muzycy z innych krajów: Ukrainy, Litwy, Białorusi, Bułgarii, Niemiec, Szkocji, Irlandii, Meksyku, Australii i Hiszpanii. - Czym się różni ligawka od trombity i bazuny? - Trombita to instrument wykonany z drewna świerkowego ma długość dochodzącą do 3,5 metra. Wydawany przez nią dźwięk jest bardziej wyrazisty niż dźwięk ligawki. Obecnie na trombicie w Polsce potrafi zagrać zaledwie kilkadziesiąt osób. Bazuna to instrument rybaków z Kaszub. Wykonana jest z drewna topolowego, świerkowego lub sosnowego. Ma długość nie przekraczającą 2 metrów i jest znacznie cieńsza od ligawki. Była kiedyś używana do wydawania sygnałów z łodzi lub brzegu, gdy na morzu była mgła. Aktualnie na bazunie w Polsce gra nie więcej jak kilkanaście osób. - Kto najczęściej grał na ligawce? - Na ligawkach we wsiach grali głównie starsi chłopcy. Zwykle w danej wsi było kilku takich, którzy potrafili jako tako zagrać na tym instrumencie, a kilku, którzy grali naprawdę dobrze – dodaje Antoni Mosiewicz. - Nie jest to instrument prosty do wydobycia odpowiednich dźwięków. Do gry potrzebne są między innymi zdrowe płuca oraz dobry słuch, by wydobyć dźwięki we właściwej tonacji. Najczęściej grano wieczorami. Głos ligawki w cichy i pogodny wieczór zimowy można było słyszeć w odległości kilku kilometrów. Dla wydobycia lepszego dźwięku ligawkę wcześniej kładziono do krypy z bardzo zimną wodą. Przed II wojną światową był to bardzo znany instrument na Podlasiu, między innymi na terenie powiatu siemiatyckiego i wysokomazowieckiego, ale też i za Bugiem. - Podobno podczas wojny ligawka była instrumentem zakazanym do użytku? - W czasie II Wojny Światowej partyzanci za pomocą dźwięków z ligawki porozumiewali się między sobą i nadawali różne komunikaty na znaczną odległość. W pewnym momencie hitlerowcy zorientowali się, że nadawane są sygnały i rozpoczęto przeszukiwania domostw w poszukiwaniu tego instrumentu. Bardzo wiele osób ze strachu przed zesłaniem do obozu pracy zniszczyło instrumenty. Dlatego w okresie wojny dość skutecznie wyniszczono te instrumenty. - Dlaczego na ligawce gra się akurat podczas adwentu? - Od XVIII wieku grano na tym instrumencie podczas adwentu, gdyż ligawka wydaje chrapliwe dźwięki i przeraźliwie „razi” w uszy. Takie dźwięki przypominały o potrzebie modlitwy i oczekiwania na przyjście Zbawiciela. Ligawka jest jakby symbolem trąby archanielskiej. Dodatkowo podczas rorat na ligawce grano w niektórych momentach mszy świętej. Ostatni raz na ligawce wydobywano dźwięki tuż przed rozpoczęciem pasterki i w niektórych miejscowościach ta tradycja jest podtrzymywana. Ciekawe jest to, że niektóre osoby między innymi z Warszawy, proszą mnie czasami o nagranie z ligawki, by można było to odtworzyć w kościele w stolicy właśnie przed pasterką. Mam nadzieję, że konkurs będzie nadal się rozwijał, a tradycja grania na ligawce podczas adwentu przetrwa na naszym terenie jeszcze przez wiele lat. Wyniki konkursu W tegorocznym konkursie, który odbył się 6 grudnia w kategorii gry na ligawce (dorośli) I nagroda: Rafał Gałaguz z Wieski, Andrzej Klejzerowicz z Ciechanowca, Jan Maliszewski z Wieski. W kategorii gry na ligawce (dzieci) - I nagroda: Krystian, Ołtarzewski z Wojtkowic Starych, Bartosz Zdziarski z Bagateli, Rafał Radziszewski z Bogusz Starych. II nagroda: Daria Ziółkowska z Ciechanowca, Marta Adamowicz z Drohiczyna, III nagroda: Paweł Przewoźnik z Kamieńczyka, Marcin Radziszewski z Bogusz Starych, IV nagroda: Natalia Ziółkowska z Ciechanowca, Ewelina Kamińska z Ciechanowca oraz wyróżnienia, między innymi: Katarzyna Adamowicz z Drohiczyna, Natalia Kamińska z Ciechanowca, Kamila Kamińska z Ciechanowca, Przemysław Kostrzyński z Ciechanowca, Patrycja Laura Tołwińska z Jasionówki, Damian Adamowicz z Drohiczyna.
Marek Malinowski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze