W kwietniu 2020 roku opublikowaliśmy artykuł „Zdrowie w rękach ochroniarza?”. Dotyczył on sytuacji w siemiatyckim szpitalu i roli ochroniarza przy przyjmowaniu pacjentów, w sytuacji nowych przepisów epidemicznych.
Artykuł wzbudził wiele komentarzy mieszkańców, pacjentów, które publikowaliśmy w kolejnym artykule „Echa publikacji – Rola ochroniarza w szpitalu”. Publikowaliśmy również obszerne wyjaśnienia dyrektora SPZOZ Andrzeja Szewczuka, ale także m.in. opinie Rzecznika Praw Pacjentów na ten temat i korespondencje Czytelników.
Z treścią artykułów można zapoznać się do dzisiaj na www.kurierpodlaski.pl
Dyrekcja szpitala zarzuciła nam m.in. "że publikacja ta zawiera informacje nieścisłe i nieprawdziwe", a przez to jest dla SPZOZ w Siemiatyczach krzywdząca i że "narusza dobre imię SPZOZ w Siemiatyczach i jego wizerunek, co bezpośrednio naraża SPZOZ w Siemiatyczach na utratę zaufania pacjentów, a także na trudności w funkcjonowaniu i realizacji celów publicznych". Wzywała nas "do zachowania rzetelności i obiektywizmu prasowego, a także do podawania zweryfikowanych informacji".
Odpowiedzieliśmy, że naruszenie dóbr osobistych nie miało miejsca, albowiem działamy w granicach prawa, w interesie społecznym. Takie jest zadanie prasy. Nasze publikacje oparte były na faktach, w naszym posiadaniu są potwierdzające to dowody. Zdarzenia nie zostały wymyślone. Były to autentyczne zdarzenia przedstawione nam przez znanych nam z imienia i nazwiska pacjentów, bezpośrednich ich uczestników, w tym przez osoby wypytywane o wrażliwe dane. A osoby i instytucje publiczne muszą liczyć się, że zakres dozwolonych publicznych komentarzy na ich temat jest szerszy niż w przypadku osób prywatnych. Służebna rola instytucji publicznych i ich kierownictw polega również na przyjmowaniu do siebie słów krytyki.
16 czerwca otrzymaliśmy od dyrektora Szewczuka kolejne wezwanie w tej sprawie. Tym razem do "usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych". Domagał się w nim zapłaty 20.000 zł na Fundację Ratujmy, oraz przeprosin w gazecie i w internecie za (cytat) "naruszenie dóbr osobistych SPZOZ w Siemiatyczach w postaci: dobrego imienia, wiarygodności publicznej i zaufania społecznego".
Odmówiliśmy. Pisma dyrekcji traktowaliśmy jako próbę uciszenia nas, zastraszenia.
31 lipca z Sądu Okręgowego w Białymstoku I Wydział Cywilny otrzymaliśmy pozew z powództwa SPZOZ "o ochronę dóbr osobistych" i zapłatę 50.000 zł, publikację przeprosin (jakoby mieliśmy w nieprawdziwy sposób przedstawić funkcjonowanie SPZOZ w Siemiatyczach, że "wyrażamy ubolewanie, że ww. materiał nie miał walorów informacyjnych, lecz dezinformacyjne oraz że nie stanowił on rzetelnej relacji prasowej i tym samym uchybiliśmy podstawowym obowiązkom dziennikarskim".
21 września Sąd postanowił skierować sprawę do mediacji. Dyrekcja szpitala nie wyraziła na mediację zgody.
Opinia HFPC
Naszą sprawą zainteresowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. HFPC w swojej opinii podkreśliła, że "wolność słowa, gwarantowana zarówno przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej (art. 14 oraz art. 54), jak i przez Europejską Konwencję Praw Człowieka (art. 10), stanowi punkt centralny funkcjonowania wolnej prasy. Art. 54 ust. 1 Konstytucji stanowi iż „[k]ażdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich opinii oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji". Zgodnie z art. 10 EKPC: „każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. (...).
Swoboda wypowiedzi nie jest wartością absolutną i podlega określonym ograniczeniom (...). Prasie nie wolno przekraczać pewnych granic, m.in. tych dotyczących dobrego imienia i praw innych osób. W sprawach odnoszących się do swobody wypowiedzi mediów i dziennikarzy, sądy powinny uwzględniać ich szczególną rolę w demokratycznym społeczeństwie. Dziennikarze realizują bowiem kluczową funkcję kontrolną wobec nieprawidłowości życia społecznego. Jak często podkreśla się w orzecznictwie ETPC, pełnią one rolę tzw. „publicznego stróża" („public watchdog", „chien de garde"), której istotą jest nieustanne zwracanie uwagi opinii publicznej na aktualne problemy, patologie społeczne, a także prowokowanie debaty publicznej w kwestiach budzących uzasadnione zainteresowanie społeczeństw. Działalność mediów przekłada się wprost na tak ważne w demokratycznym społeczeństwie zwiększenie transparentności życia publicznego. (...)
Stałym elementem orzecznictwa ETPC jest uznanie kluczowej roli, jaką odgrywa prasa w demokratycznym społeczeństwie, m.in. poprzez stwarzanie platformy dla debaty publicznej oraz realizowanie funkcji kontrolnej wobec nieprawidłowości w życiu publicznym. Prasa lokalna odgrywa szczególną rolę wśród mediów. Dzięki niej mieszkańcy mają dostęp do informacji o sprawach istotnych dla danej społeczności, które bardzo rzadko stanowią przedmiot zainteresowania ogólnopolskich dzienników i tygodników. Prasa lokalna w większym stopniu niż prasa ogólnopolska stwarza platformę bezpośredniej wymiany poglądów między mieszkańcami na temat problemów, z jakimi zmuszeni są się mierzyć, m.in. poprzez publikację komentarzy na stronie internetowej czasopisma. Zachęca czytelników do wyrażania opinii i świadomego udziału w dialogu społecznym, przyczyniając się do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego także poza obszarami wielkomiejskimi. Krytyka społeczna działań instytucji publicznych ma bardzo istotne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa demokratycznego. Wszelkie nieprawidłowości powinny być oceniane przez dziennikarzy i komunikowane opinii publicznej. W odniesieniu do mediów lokalnych funkcja tzw. „watchdoga" jest szczególnie ważna, gdyż często stanowi jedyny mechanizm kontroli gminnych czy powiatowych organów i placówek, które służyć mają wszystkim obywatelom. (...)
Należy zauważyć, że inkryminowany artykuł opublikowany w „Kurierze Podlaskim - Głos Siemiatycz" dotyczył problemu - procedury przyjęć do placówki medycznej oraz potencjalnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu Zakładu Opieki Zdrowotnej w Siemiatyczach, który budzi w społeczności lokalnej uzasadnione zainteresowanie. Temat poruszony przez dziennikarkę wpisuje się także w debatę publiczną na temat wyzwań stojących przed systemem ochrony zdrowia w czasie pandemii COVID-19. Ograniczony dostęp do świadczeń zdrowotnych osób niezakażonych koronawirusem rodzi niepokój o wspólne bezpieczeństwo. Przygotowany materiał prasowy, w którym poruszono kwestię naruszeń praw pacjentów służyć miał nagłośnieniu niepożądanego zjawiska mogącego zagrozić życiu lub zdrowiu ludzi. (...)
Redaktor Anna Kondraciuk umożliwiła dyrektorowi Zakładu Opieki Zdrowotnej w Siemiatyczach zabranie głosu w sprawie, przesyłając listę pytań drogą milową. Tym samym chciała wyjaśnić sprawę sięgając do kilku, różnych źródeł informacji. Odpowiedź od dyrektora placówki uzyskała jednak dwa tygodnie później. Oczekiwanie redakcji na odpowiedź od przedstawiciela placówki zdrowotnej w tej sytuacji doprowadziłoby do nieuzasadnionego spowolnienia przepływu informacji. Z punktu widzenia wolności słowa jest to sytuacja niepożądana, zwłaszcza w przypadku publikacji dotyczących aktualnych zjawisk i problemów społecznych. Taki materiał stanowi bowiem według ETPC tzw. zanikające dobro (perishable commodity), którego wartość maleje wraz z upływem czasu. (...)
Zakład Opieki Zdrowotnej w Siemiatyczach jako podmiot publiczny powinien wykazywać się podwyższonym poziomem odporności na krytykę, co jednoznacznie wynika z orzecznictwa ETPC. Trybunał wielokrotnie podkreślał, że instytucje i osoby publiczne muszą liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem opinii publicznej, a co za tym idzie powinny wykazywać się tzw. „grubszą skórą". Tym samym muszą godzić się z tym, że ich działalność będzie podlegać recenzowaniu przez opinię publiczną , a granice swobody wypowiedzi są w stosunku do nich znacznie szersze niż w przypadku osób prywatnych. (...)
Zakład Opieki Zdrowotnej w Siemiatyczach domaga się zasądzenia od pozwanych solidarnie kwoty 50 tysięcy złotych na wskazany cel społeczny. Tego rodzaju zadośćuczynienie powinno być ocenione jako wygórowane, w szczególności w odniesieniu do prasy lokalnej. Pragniemy jednocześnie zaznaczyć, że wysokie zadośćuczynienie, podobnie jak zastosowanie sankcji karnych w stosunku do osób korzystających ze swobody wypowiedzi niesie ze sobą niebezpieczeństwo wystąpienia tzw. „skutku mrożącego" (chilling effect). Jego istotą jest zniechęcenie autora wypowiedzi i innych podmiotów do podejmowania w przyszłości podobnych tematów z obawy przed ponownym poniesieniem konsekwencji prawnych. (...) „Skutek mrożący" powoduje zatem faktyczną „autocenzurę" i może negatywnie wpłynąć na zmniejszenie aktywności dziennikarzy czy publicystów w debacie publicznej oraz utrudnić realizowanie przez nich funkcji „publicznego stróża". Cierpi na tym również interes publiczny, gdyż w wyniku braku informacji o nadużyciach mogą nie zostać podjęte działania wyjaśniające czy kontrolne i może dochodzić w dalszym ciągu do nadużyć czy niewłaściwego funkcjonowania danej instytucji. (...)
Rozpoczął się proces. W czasie ostatniej rozprawy powód zaproponował obniżenie kwoty zapłaty, do 10.000 zł, nadal jednak żądając przeprosin. Nie wyraziliśmy zgody.
W czasie kilku rozpraw zeznawali pacjenci opisani w artykule, nie wymyśleni, jak sugerowała dyrekcja SPZOZ. Mimo że na czas pisania artykułu chcieli pozostać anonimowi, co gwarantuje im prawo prasowe, zgodzili się wystąpić przed sądem. W całości potwierdzili opisane przez nas przypadki. Również istnienie łańcucha na drzwiach szpitala. Obecność jego potwierdził przed sądem też sam powód, czyli Andrzej Szewczuk, z tym, ze nazywał go "łańcuszkiem". Zeznawali również pracownicy szpitala i opisany przez nas pracownik ochrony.
22 października br., po półtorarocznym procesie sąd w całości oddalił pozew szpitala.
W długim uzasadnieniu orzeczenia sąd potwierdził spójność i prawdziwość relacji naszych świadków. W relacjach świadków SPZOZ, którzy mieli się poczuć urażeni naszym artykułem, nie znalazł podstaw do naruszenia ich dóbr.
Sąd potwierdził, że dochowaliśmy wszelkich zasad rzetelności dziennikarskiej, a dziennikarze są od tego, by informować o sprawach tak ważnych społecznie. Że to szpitalowi powinno zależeć na dobrej współpracy z mediami, to szpital powinien informować o procedurach w szpitalu w czasie trwającej pandemii.
"Sąd przyjął, iż nie doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda w skutek działania pozwanego. Bezsprzecznie część fragmentów publikacji zawierało sformułowania użyte w sposób niefortunny, niemniej żadna z wypowiedzi nie szykanowała szpitala. Stanowiąc na tyle wyłącznie krytykę opisywanych przez dziennikarza działań, podejmowanych wobec konkretnych osób, oparte na doświadczeniach pacjentów chcących otrzymać pomoc medyczną, a natrafiających na niedogodności czy też przykrości, mogące nieść za sobą określone dolegliwości. W kilku przypadkach wręcz niosące konieczność zwrócenia się przez Wojciecha Charytona o pomoc do Białegostoku, wobec niemożności uzyskania pomocy w Siemiatyczach, w sposób dostosowany do jego stanu zdrowia w chwili zgłoszenia się po nią (...)".
"Od instytucji ochrony zdrowia, do jakich bezsprzecznie należy powodowy szpital o charakterze publicznym, należałoby wymagać jak największej staranności we współpracy z mediami poprzez niezwłoczne udzielenie odpowiedzi na pytania (...) brak oczekiwania na odpowiedzi nabiera marginalnego znaczenia".
"Bezsprzecznie ocena dotyczyła funkcjonowania placówki, nie zaś określania wymienionych z imienia i nazwiska ochroniarzy (...) jako osób prywatnych.... W żaden sposób w ocenie sądu pozwani nie przekroczyli granic dozwolonej krytyki. Publikacja, co istotne, nie opiera się na założeniu deprecjacji szpitala, a stawia tezę, co do której w międzyczasie pozwolono ustosunkować się dyrekcji. Sam fakt przeprowadzenia przez szpital wewnętrznej procedury wyjaśniającej, co przełożyło się na opóźnienie odpowiedzi na pytania o 2 tygodnie, nabiera marginalnego znaczenia. Istotą zagadnień jest dbałość o zdrowie i życie pacjentów, którym nadano charakter priorytetowy. Znamiennym natomiast, jeśli finalna odpowiedź dyrekcji, również znalazła swoje miejsce w kolejnym numerze czasopisma, co również wzmacnia słuszność i prawidłowość działania pozwanych, którzy przekazując i opierając się na faktycznych, rzeczywistych, potwierdzonych w toku przeprowadzonego postępowania dowodowego przypadkach, opisywali konkretne zdarzenia, do których doszło. (...)"
"Okoliczność zamknięcia drzwi wejściowych placówki potwierdził przedstawiciel powoda. Grubość użytego łańcucha ma marginalne znaczenie. Kluczowe jest natomiast, że posiłkując się obostrzeniami i odgórnymi wytycznymi szpital pośrednio odmawiał udzielenia pomocy potrzebującym, co zasługuje na krytykę. W analogicznym tonie należało ocenić zachowanie oddelegowanych do przeprowadzenia wywiadu pracowników (…) znaczną część czasu poświęcali na nieznaczące ustalanie danych osobowych, sugerowali kontakt z lekarzem rodzinnym, bądź wskazywali na brak lekarzy w placówce w określonym momencie. (...)"
"Podkreślenia wymaga, że celem pozwanych (…) nie było dokuczanie powodowi, a zwrócenie uwagi na szereg problemów zwykłych ludzi. Co, jak z czasem się okazało jesienią 2020, odniosło pożądany efekt, a co znalazło odzwierciedlenie w odpowiedniej notatce w gazecie. Nie jest więc tak, że prasa opisuje wyłącznie negatywne aspekty służby zdrowia, czy konkretnie siemiatyckiego szpitala. Dostrzega również pozytywne aspekty, w tym w szczególności dostrzeganie potrzeb odbiorców świadczonych usług, wychodzenie naprzeciw ich oczekiwaniom, dostosowanie, a także kolokwialnie rzecz ujmując okazjonalne naginanie procedur do ratowania szczególnie cennego dobra, jakim jest zdrowie i życie."
Wyrok był nieprawomocny.
SPZOZ złożył apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Białymstoku. Sąd Apelacyjny w Białymstoku rozpoznał sprawę na rozprawie 13 kwietnia 2022. Apelacja nie przyniosła rezultatu i pozew upadł. Wyrok więc jest prawomocny.
Post scriptum: Trudna sytuacja służby zdrowia?
Sąd zwolnił SPZOZ z opłat sądowych, ze względu na trudną sytuację publicznej służby zdrowia.
Koszty procesu, który wytoczył nam szpital ponoszą, pośrednio, wszyscy obywatele. Koszty obsługi pełnomocnika SPZOZ również. A wg informacji dyrekcji szpitala, koszt roczny obsługi prawnej SPZOZ w 2019 r. wyniósł 134.609,24 zł netto, w 2020 r. 113.760,39 zł netto. Podmioty zewnętrzne zajmujące się obsługą prawną to Kancelaria Adwokacka Adwokata Pawła Chojnowskiego i Kancelaria Radcy Prawnego Rafała Ocieczek.
Koszt rocznej nagrody dyrektora SPZOZ także ponoszą podatnicy. I tak np. 27 lipca 2021 roku uchwałą zarządu powiatu przyznano dyrektorowi roczną nagrodę, w wysokości "trzykrotności jego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w roku poprzedzającym przyznanie nagrody". Wg oświadczenia majątkowego za rok 2020, Andrzej Szewczuk z tytułu umowy o pracę osiągnął dochód w wysokości 217.222,66 zł. Dzieląc to na 12 miesięcy nagroda wyniosła ponad 54.305 zł. No chyba że w oświadczeniu dyrektor ujął już nagrodę (chociaż wyraźnie tego nie zaznaczył). Ale wtedy też wysokości nagrody, wg naszych wyliczeń, to ponad 43.444 zł.
Anna Kondraciuk
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ja mam osobiście miłe wspomnienia z tym młodym ochroniarzem. Widać było że chciał być człowiekiem, pomimo zainstniałej sytuacji wychodził do pacjentów rozmawiał i starał się rozluźnić spięta atmosferę w kolejce. Miałam termin do specjalisty lecz byłam jedna z pierwszych osób które przeszły covid w naszym powiecie. Poprosiłam o pomoc w przeniesieniu terminu, załatwił mi wszystko błyskawicznie bez możliwości nałożenia piętna na Mnie i Moją rodzinę w kolejce (chodził do mnie do samochodu) Zaś osoba starsza była gburowata. Widać że uznał się za strażnika wrót do szpitala. I wydzierał się na każdego pomimo prostych pytań. Uznał że nie każdy jest warty zdrowia. Z opowiadań słyszałam że jego znajomi mieli większe względy i wiecznie przyjmowali ich przed terminem. Pozdrawiam serdecznie Pana K. A firmie Global życzę więcej takich pracowników. Ochrona nie jest tylko od straszenia pałką policyjna i gazem, a powinna służyć pomocą w najmniejszej potrzebie.
Moje gratulacje dla Kuriera Podlaskiego! Cieszę się bardzo że jesteście i z tego co robicie dla lokalnej społeczności.
Brawo Dziennikarze Kuriera! Młody ochroniarz był sympatyczny i uczynny, a to stary robił chorym ludziom problemy. A starosta z okna nic nie widział, radni powiatu i urzędnicy też? Nie zapomnijmy im tego.
Ten szpital to wstyd na całe województwo a może i polskę.... konowały z siemiatycz(dziuratycz) zrobiły sobie w tym przybytku prywatny folwark.
Gratuluję!!!!! Nie daliście się zastraszyć - bo czymże innym było oczekiwanie 50.000 zł tzw. zadośćuczynienia. Jeżeli SPZOZ nie stać na koszt procesu to niech zapłaci dyrektor - choćby z nagrody.
Ja mam osobiście miłe wspomnienia z tym młodym ochroniarzem. Widać było że chciał być człowiekiem, pomimo zainstniałej sytuacji wychodził do pacjentów rozmawiał i starał się rozluźnić spięta atmosferę w kolejce. Miałam termin do specjalisty lecz byłam jedna z pierwszych osób które przeszły covid w naszym powiecie. Poprosiłam o pomoc w przeniesieniu terminu, załatwił mi wszystko błyskawicznie bez możliwości nałożenia piętna na Mnie i Moją rodzinę w kolejce (chodził do mnie do samochodu) Zaś osoba starsza była gburowata. Widać że uznał się za strażnika wrót do szpitala. I wydzierał się na każdego pomimo prostych pytań. Uznał że nie każdy jest warty zdrowia. Z opowiadań słyszałam że jego znajomi mieli większe względy i wiecznie przyjmowali ich przed terminem. Pozdrawiam serdecznie Pana K. A firmie Global życzę więcej takich pracowników. Ochrona nie jest tylko od straszenia pałką policyjna i gazem, a powinna służyć pomocą w najmniejszej potrzebie.
Moje gratulacje dla Kuriera Podlaskiego! Cieszę się bardzo że jesteście i z tego co robicie dla lokalnej społeczności.
Brawo Dziennikarze Kuriera! Młody ochroniarz był sympatyczny i uczynny, a to stary robił chorym ludziom problemy. A starosta z okna nic nie widział, radni powiatu i urzędnicy też? Nie zapomnijmy im tego.