Reklama

Kup pan cegłę...

19/02/2007 13:02
"Szanowny Panie! Chciałbym poinformować, że na pana numer (...), wystawiony na nazwisko (...), być może padła wygrana w losowaniu 100.000 zł. Losowanie odbyło się 10 grudnia 2006 r."

          Od takich zdań zaczynał się list z przesyłki, którą otrzymał w grudniu nasz Czytelnik. W przesyłce było kilka kartek, jakieś druczki, koperty, kolorowe materiały reklamowe, nawet kluczyk - jak zapewniano - do samochodu. Nic, tylko uważnie czytać i cieszyć się z wygranej.
          Warto od razu nadmienić, że przesyłki takiej i podobnej treści to żadna nowość. Od lat otrzymuje je sporo ludzi. Wszystkie wyglądają atrakcyjnie. Niektórzy, niestety, wciąż jeszcze ufają nadawcom.
          Numerek za 100.000 zł
          Zagłębmy się na chwilę w ofercie. Otóż po krótkim wstępie czytamy: "Zanim wystawimy czek na 100.000 zł, musimy skontaktować się ze zwycięzcą. Dlatego, aby sprawdzić, czy rzeczywiście Pana numer jest numerem zwycięskim, musi Pan działać bez zwłoki (...), konieczna jest odpowiedź w ciągu 7 dni. Osoby, które odeślą numery udziału w losowaniu po upływie 7 dni, stracą szanse wygrania pieniędzy".
          A więc jednak okazuje się, że nie jest aż tak pięknie, jak nas o tym zapewniano na początku listu, bo coś trzeba jednak zrobić. Niemniej jednak oferta nadal jest atrakcyjna i nadal może interesować. Dlatego pozostaje tylko wysłać ten numer w ciągu 7 dni i czekać na pieniądze. Atrakcyjność potwierdzają kolejne zdania listu zachęcające do szybkiego działania:
"Pana numer zamieszczony jest na karcie identyfikacyjnej załączonej poniżej. Jeśli odeśle Pan kartę w ciągu 7 dni i okaże się, że jest Pan właścicielem numeru zwycięskiego, będziemy mieli przyjemność potwierdzić Pana adres (...), a następnie wystawić czek na 100.000 zł na Pana nazwisko".
          Teraz okazuje się, że trzeba wysłać nie numer, ale kartę identyfikacyjną. Dlaczego więc już nie numer? A może ten numer znajduje się właśnie na tej karcie? Z drugiej strony, po co potwierdzać ten adres? Przecież wszystko się zgadza - przesyłka trafiła na konkretny adres i odbiorcą jest ta konkretna osoba. A co tam, odesłać, sprawdzą, będzie się zgadzać i kasa moja. Dlatego chętnie śledzimy dalsze wersy listu:
"Teraz potrzebne jest działanie z Pana strony. To Pan musi zdecydować się na ostateczny krok. Proszę odesłać kartę identyfikacyjną w ciągu 7 dni, byśmy mogli porównać numery identyfikacyjne. Proszę więc jak najszybciej oderwać kartę identyfikacyjną, a następnie odesłać ją w jednej z załączonych kopert zwrotnych."
          Zgadza się. Są w przesyłce jakieś kolorowe koperty, coś na nich jest napisane małymi i dużymi literami, m.in. TAK i NIE. No więc żadnych trudności. Odrywamy i wysyłamy. Tylko do której kopert to włożyć? Z napisem TAK czy z napisem NIE?
          Tę kwestię wyjaśniają nam kolejne zdania listu. Najpierw jednak jeszcze krótka psychologiczna zachęta:
"Wiem, że kwota 100.000 zł pomogłaby spełnić niejedno marzenie. Proszę więc nie pozwolić umknąć tej szansie i niezwłocznie przejść do działania. Na odesłanie odpowiedzi pozostało kilka dni! Proszę sobie wyobrazić, że ktoś, kto posiada zwycięski numer, nie odsyła go. W ten sposób traci prawo do odbioru nagrody. Dlatego, zgodnie z regulaminem, jeśli zwycięski numer nie zostanie odesłany, nagrodę wręczymy osobie, która go posiada i która odeśle go w wyznaczonym terminie. Proszę nie pozwolić, by ktoś inny odebrał czek na 100.000 zł".
          Ile jest więc w końcu tych zwycięskich numerów? Przecież ten mój miał być jedynym zwycięskim!

          Po tym znowu kawałek oferty:
          "Dlaczego dajemy Panu na tak cenne nagrody? Ponieważ chcemy zwrócić uwagę na bardzo atrakcyjną propozycję. Oto najlepszy moment, by zapoznać się z wyjątkową książką wydawnictwa, z którym współpracujemy (...). Ta przepięknie wydana książka, robi obecnie furorę na międzynarodowym rynku wydawniczym".

          Skąd ta książka?

          I wreszcie wspomniana kwestia z kopertami:
          "Aby otrzymać książkę, wystarczy odesłać 4 niebieskie kupony udziału w kopercie zwrotnej TAK. Za książkę można zapłacić w czterech nieoprocentowanych ratach - po zaledwie 19,90 zł każda - lub jednorazowo uiścić 79,60 zł. Koszty przesyłki pokrywamy my. Za książkę nie trzeba teraz płacić. W ramach dodatkowego przywileju rachunek prześlemy pocztą, co pozwoli najpierw zapoznać się z publikacją, a dopiero potem zapłacić. Jeżeli okaże się, że książka nie spełnia oczekiwań, można ją odesłać. Wraz z książką prześlemy upominek".

          Wydatek na książkę w sumie nie taki duży. Może więc się skusić? 100.000 zł przecież czeka, o czym przekonują nas kolejne fragmenty listu:
          "Ale to nie wszystko. Jest jeszcze jedna cenna nagroda do wygrania. Proponujemy ją w podziękowaniu za zainteresowanie naszą książką. A to jej sekret: w tej przesyłce można znaleźć kartę z napisem WAŻNE i odkleić z niej karteczkę "kluczyk". Następnie proszę sięgnąć po kopertę zwrotną TAK. Są na niej zdjęcia samochodów, pod którymi podane są różne numery. Nagrodą jest samochód z takim numerem, jaki widnieje pod kluczykiem. Teraz proszę włożyć kluczyk do kieszonki koperty TAK. Aby zapewnić sobie szansę na samochód, należy odesłać kopertą TAK razem z czteroma kuponami udziału w ciągu 7 dni."

          Uff. Trochę tego dużo. Kolejne kupony, kolejne numery, coraz więcej biurokracji. Ale to nic. Przecież oprócz 100.000 zł będziemy jeszcze mieć samochód. I to nie byle jaki, bo ten na rysunku na kopercie zwrotnej z napisem TAK to fura z górnej półki. Dodatkowo piszą, że auto można zamienić na gotówkę, więc w kieszeni mamy już prawie dwa razy tyle, ile nam proponowali na początku.

          TAK czy NIE i tak nie wygrasz
          Ale po co ta druga koperta?
          "Aby móc skorzystać ze wszystkich przywilejów, należy nadesłać wszystkie kupony udziału w ciągu 7 dni w kopercie zwrotnej TAK. Taka odpowiedź zapewni nie tylko otrzymanie książki i upominku, ale również szansę otrzymania wspaniałego samochodu. A wszystko to oprócz okazji wygrania nagrody głównej w kwocie 100.000 zł, dodatkowo powiększonej za szybką odpowiedź. Można również wziąć udział wyłącznie w loterii, rezygnując z tej książki, upominku oraz możliwości wygrania samochodu. Wówczas należy odesłać kupony udziału w kopercie zwrotnej NIE. Ale proszę pamiętać, że oznacza to rezygnację z szansy na 100.000 zł, samochód, upominek i dodatkową kwotę za szybką odpowiedź. Dlatego warto jak najszybciej odesłać odpowiedź w kopercie zwrotnej TAK!"

           Aha, to już wszystko jasne. Jeśli chcę kasę i samochód, to odsyłam w kopercie TAK, jeśli nie, to w NIE.

          Nasz Czytelnik, a w zasadzie dwaj nasi Czytelnicy, zrobili inaczej. Tak się bowiem złożyło, że to ojciec i syn mieszkający w jednym domu. Jeden więc wysłał odpowiedź w kopercie TAK, drugi w kopercie NIE. Po około tygodniu do obydwu przyszły przesyłki. W przesyłce do ojca (wybrał TAK) była prawdopodobnie ta oferowana książka, za którą za pobraniem trzeba było zapłacić 129,90 zł (nie 79,60 zł). A miało nie być za pobraniem i rachunek można było opłacić po zapoznaniu się z publikacją! Zaś w przesyłce do syna, który postawił na NIE, prawdopodobnie też była ta sama książka, bo gabaryty przesyłek były identyczne. Syn, jako że wybrał NIE, zrezygnował z książki, upominku, samochodu oraz dodatkowych pieniędzy za szybką odpowiedź. Chciał tylko 100.000 zł. Może pomyślał, że tyle kasy mu wystarczy? Zresztą nie ma jeszcze prawa jazdy. I jeszcze jedno - syn za tę przesyłkę też miał zapłacić 129,90 zł. Obaj przesyłek nie kupili. Chyba słusznie. Obaj też nie wierzą w te 100.000 zł. Też słusznie.
          To przykład jednej z atrakcyjnych przesyłek, jakie przychodzą do nas często. Większości, a może i wszystkich, nie warto brać pod uwagę. To próba naciągnięcia odbiorcy na wydatek i zakup czegoś lub przekazania pieniędzy na jakiś cel. Na pewno oferta wygląda atrakcyjnie, jest nawet trochę wiarygodna, a atrakcyjność potęgują oferowane kwoty wygranych, dodatkowe upominki i kluczyki do samochodów, które już prawie są nasze. Zostaje tylko wysłać te koperty i czekać na pieniądze. Pewnie po jakimś czasie jakaś przesyłka do nas trafi. Pytanie tylko, czy na pewno za darmo? Jeśli kupimy ją, będzie to oznaczać, że ktoś nas naciągnął. I oczywiście nie otrzymamy głównej nagrody pieniężnej, którą prawie wygraliśmy, jak również samochodu, do którego mamy już kluczyk. Jeśli zaś nie kupimy, to stracimy szansę na nagrodę i te inne obiecywane rzeczy i może będziemy sobie pluć w brodę. Niepotrzebnie.
         Do powiatowego rzecznika praw konsumenta w Siemiatyczach ostatnio nikt się nie zgłaszał z taką sprawą.           Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama