„Nasza najmłodsza siostra Julka jest w szpitalu w Białymstoku. Walczy z groźną chorobą. W naszej rodzinie pracuje tylko tata. Łącznie jest nas sześcioro. Niespodziewana choroba spowodowała, że sami nie jesteśmy w stanie łożyć na Julkę i remont domu, co jest warunkiem jej powrotu ze szpitala.
Dlatego prosimy o pomoc i dziękujemy za tę pomoc, którą już otrzymaliśmy. Dzięki tej pomocy cała nasza rodzina będzie mogła być razem zdrowa i szczęśliwa”- tymi słowami i ze wzruszeniem rozpoczęła imprezę charytatywną siostra 3-letniej Julki – Edyta. Impreza, głównie koncerty i zbiórka pieniędzy, została zorganizowana w niedzielę, 6 listopada, w „Ziołowym Zakątku” w Korycinach. Cel – pomoc 3-letniej, chorej na białaczkę Julce i jej rodzinie mieszkającej w Korycinach. Charytatywnie zagrały zespoły muzyczne, można było kupić obrazki namalowane przez dzieci, maskotki, zabawki, słodycze, kiełbaski, napoje regionalne, przejechać się bryczką i starym fiatem. W akcję włączyli się też mieszkańcy gminy Grodzisk oraz uczniowie Zespołu Szkół w Grodzisku. Tradycyjnie też w takich przypadkach – wrzucano pieniądze do puszek. Efekt – 9.780 zł. Wkrótce w szkole w Grodzisku ma być również przeprowadzona zbiórka pieniędzy dla Julki. O sytuacji w rodzinie chorej Julki rozmawiamy z jej mamą, Jadwigą Trusiak. - Jak czuję się córka? - Mam nadzieję, że dobrze – mówi pani Jadwiga. - Czekamy jeszcze na wyniki różnych badań. Nie widziałam jej trzy – cztery dni. Mąż jest z nią w szpitalu w Białymstoku. Czuwa przy łóżku. Ja musiałam być tutaj. Muszę opiekować się pozostałymi dziećmi w domu. Jednak chcę jak najszybciej pojechać do niej do szpitala i ją zobaczyć. - Kiedy okazało się, że córka jest poważnie chora? - Jakiś miesiąc temu. Spadło to na nas tak nagle. Nikt aż takiej choroby nie spodziewał się. Córeczka najpierw była przeziębiona. Przepisano jej antybiotyki. Niestety dostała zapalenia płuc. Znaleźliśmy się więc w szpitalu w Bielsku Podlaskim i tam dopiero porobiono córce odpowiednie badania. Trafiła na oddział onkologii w Białymstoku. Od razu przetoczono jej krew. Tam czekaliśmy już tylko na potwierdzenie, że to białaczka. - Przy białaczce możliwe jest okresowe przebywanie w domu i na to pani zapewne liczy. - Tak. Ale warunki w domu – jak mówią lekarze – muszą być bardzo sterylne. - Czy pomaga państwu jakaś instytucja? - Pomaga gmina Grodzisk, opieka społeczna, szkoła w Grodzisku. Cieszę się z tej pomocy i bardzo za nią dziękuję. Nie wiemy, ile tej pomocy będziemy potrzebować i jak długo. - Czyją zasługą jest ta impreza charytatywna? - To zasługa pracowników „Darów Natury” w Korycinach – kolegów i koleżanek z pracy męża. Od pomysłu do realizacji nie minęło dużo czasu. To również zasługa mojej córki Edyty. Bardzo zaangażowała się w los młodszej siostry i organizowanie pomocy. Aż łza się w oku kręci. - Jak można wam pomóc? - Mieszkamy w Korycinach. Jeśli ktoś zechciałby nam pomóc, prosimy o telefon: 724 253 095. Z całego serca dziękuję. Białaczka jest nowotworemukładu krwiotwórczego. Można jednak wyleczyć się z tej choroby. Leczenie to głównie chemioterapia. W wybranych rodzajach białaczki, w przypadku nawrotu choroby, albo braku reakcji na leczenie potrzebny jest przeszczep szpiku kostnego. Leczenie nie oznacza, że cały okres pacjent spędza w szpitalu. Są przerwy, podczas których można być w domu. Julce życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze