- To duży problem i nie wiemy, jak sobie z nim poradzić. Żadne środki nie pomagają - mówią mieszkańcy Klukowicz, gm. Nurzec Stacja, o dzikach, które niszczą uprawy. Pan Antoni Skrzeczyński z Kolonii Klukowicze, nadzorujący gospodarstwo córki, mówi, że w tym roku dziki upodobały sobie pszenicę. Straty już są duże i mogą być większe.
- Dziki są u nas od dawna - mówi Antoni Skrzeczyński. - Ryły, ale sporadycznie. A teraz? Nie idzie z nimi wytrzymać. W tym roku upodobały sobie zboże. Ryją, ale taczają się w nim wykładając, zjadają kłosy i ziarna pszenicy. Nawet idą w tę odmianę wąsatą, bardziej kującą, co kiedyś było rzadkością. W ubiegłym roku posiałem rzepak. Niewiele z niego zostało. A sąsiad jak rzepak pryskał trzydziestką (ursusem C - 330 - przyp. red.), to dzik mu przez maskę przeleciał. Spał w rzepaku. Jak traktor nadjechał, to dopiero wtedy się wypłoszył. Drugi sąsiad ogrodził porzeczki. Ma trochę spokoju. Ale to kosztowne. Ja spróbowałem armatki hukowej polecanej przez wielu. Armatka strzela, jest duży huk i dzika odstrasza. Ale góra tydzień był spokój, po czym dziki przyzwyczaiły się. Niektórzy ogień palą na polu. Dziki bardziej są wyczulone na dym, a wiatr często się zmienia. Są też środki smrodzące, do pryskania na uprawy. Góra tydzień i dzik idzie na pryskane pole. Trzeba też uważać idąc w pole, by na lochę nie trafić. Kiedyś trafiłem, na szczęście dużo młodszy byłem i drzewo było blisko. Teraz nie dałbym tak rady. Raz patrząc przez lornetkę naliczyłem 20 dzików. Jeszcze więcej mamy łani, jeleni, są też łosie. Niedawno żona naliczyła na polu koło wsi stado aż 70 saren. Dobrze, niech żyją. Ale co z naszymi uprawami? Ile trzeba upraw, by te stada wyżywić?
Pan Antoni mówi, że dla rolnika niestety dzik to szkodnik.
- A szkodników się tępi – dodaje. - Ale prawo tego zakazuje. Dlatego potrzebne są regulacje prawne w tym zakresie. Koła łowieckie nie rozwiążą tego problemu. Nie wiem co trzeba zrobić? Może parlament tym się zajmie? Albo ministerstwo rolnictwa?
Teren Klukowicz należy do koła łowieckiego "Dzik" w Czeremsze.
- Koło łowieckie? Nie chce się z nimi zaczynać tej całej procedury. Jeśli koło przyzna odszkodowanie, to jego wysokość będzie śmieszna. Byli myśliwi kilka dni temu, byli dwa dni temu, jest nawet obok blisko wsi ambonka myśliwska. Było słychać strzały. Może i trafili dzika, ale co z tego. Tym strzałem wszystkich nie wybili. Niedaleko nas tzw. Wilanowszczyzna, gdzie jest obszar przyrody chronionej. Tam nie można chodzić i strzelać. Z drugiej strony Klukowicz rejon zwany Osiemsetką - jakieś naturalne łąki, gdzie nie ma wstępu - i też rozmnażalnik dzików. To samo na Białorusi. A jeszcze dolina rzeczki Pulwy - czyli łąki teraz nie koszone, zaniedbane i tam kolejny rozmnażalnik. Myśliwi sami nie załatwią sprawy, mimo że moim zdaniem też nie są bez winy - na pewno jest za mało odstrzałów, za niska dokarmialność, ale muszą być jakieś regulacje prawne, bo na tych terenach rolnictwo się skończy - wyjaśnia pan Antoni.
Szkody w pszenicy pan Skrzeczyński zgłosił do koła. Komisja obiecała przyjechać, ale jej nie widać.
- Za kwintal pszenicy daliśmy ponad 300 zł. Kombajn zmielonego i leżącego zboża nie zbierze. Same straty. Oceniam, że na dziś mam zniszczoną połowę pszenicy. A co będzie dalej? Ile jeszcze zniszczą?
Jan Poniatowski, sąsiad pana Antoniego, potwierdza te słowa.
- Ubiegły rok i ten są chyba najgorsze. Jeszcze w ubiegłym zasiałem kukurydzę. Wymiotły mi większość, więc w tym roku zrezygnowałem z kukurydzy. Byłyby za duże straty. Nie pomagają sznurki, płyn smrodzący, armatki, palenie ognia. Nie wspominając o tradycyjnych strachach. Mimo to co jakiś czas ratuję się paląc na polu bele słomy. Jak jest wiatr w odpowiednią stronę, to dzików nie widać. Ale słoma szybko wypala się - mówi.
Lochy w okresie ochronnym
Złożenie podania do koła łowieckiego to pierwszy krok, by uzyskać odszkodowanie za zniszczone uprawy. Kolejny to szacowanie szkody. Wykonuje to przeszkolony przedstawiciel koła w obecności rolnika lub jego pełnomocnika. Koło łowieckie ma 7 dni na rozpatrzenie podania, zaś rolnik 3 dni na zawiadomienie o szkodzie od momentu jej zauważenia. Koło wycenia straty uprawy według ceny rynkowej i wydajności pola. Najgorsze dla rolnika - wypłacona rekompensata jest pomniejszona o te koszty, które wliczane są w cenę produktu przy sprzedaży detalicznej w sklepach (marża, transport itp.). Kolejna niekorzystna dla rolników sprawa - od 15 stycznia do sierpnia jest okres ochronny na lochy z warchlakami, stąd nie można do nich strzelać. A mały dzik może czynić największe szkody. Co roku zwierzyna jest inwentaryzowana i na tej podstawie powstaje łowiecki plan hodowlany oraz liczba sztuk do odstrzału.
Jak nas poinformowano w kole łowieckim z Czeremchy, wkrótce komisja zawita na pola mieszkańców Klukowicz.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze