9 lutego państwo Zygmunt i Stanisława Kamińscy z Klepaczewa będą obchodzić 70-lecie zawarcia małżeństwa. Odwiedzając jubilatów w domu zastaję również ich córkę Alicję, która przyjeżdża co jakiś czas do rodziców i otacza ich opieką. Pani Stanisława siedzi na krześle w kuchni, jej mąż Zygmunt, nieco schorowany, odpoczywa w pokoju obok.
- Jak przeżyć tyle lat z jednym mężem?
- A tak żyję na oko (śmiech). Ślub wzięliśmy 9 lutego 1944 r. w kościele pw. Św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Sarnakach. Jeszcze u nas w Serpelicach nie było kościoła. Nasza wieś w tym czasie należała do parafii w Sarnakach. Kiedy braliśmy ślub miałam 19 lat, a mąż 28. To był czas wojenny. Ja zostałam sierotą bez rodziców. Tu była gospodarka i nie było komu tym się zająć. A w tym czasie było bardzo ciężko. I co samo dziecko mogło zrobić? A mąż był pracowity, w swojej wsi, znany i już się za niego wyszło. Miałam 19 lat i ślub trzeba było załatwiać przez sąd. Dlatego, że ja nie miałam rodziców. Mąż został moim opiekunem. Doczekaliśmy sięczworo dzieci. Mamy dwanaścioro wnucząt, ośmioro prawnucząt i jedna praprawnuczkę.
- Jak taka duża rodzina przyjedzie na święta, to jest wesoło.
- Nie. Każdy ma swoją rodzinę i rzadko przyjeżdżają. Teraz na jubileusz przyjadą. A druga moja córka też będzie obchodzić swój jubileusz małżeństwa w sierpniu. 50-lecie.
Moja rozmówczyni bardzo dobrze wygląda jak na swój wiek. Pani Alicja, córka jubilatów, dodaje:
- Mama bardzo dobrze kontaktuje. Tata ma 98 lat i trudno z nim porozmawiać, bo nie słyszy. Rodzice oboje pochodzą z Klepaczewa. A i jeszcze jedna ciekawostka. Tata miał nazwisko Kamiński, a mama Kamińska. Ile razy ja miałam problem, żeby w urzędzie coś załatwić i musiałam podać nazwisko panieńskie mamy. Także Kamińska wyszła za Kamińskiego – mówi pani Alicja.
- Nie musiałam zmieniać nazwiska. Jak w kościele były zapowiedzi, to ludzie mówili, że brat z siostrą się żeni, albo że może ksiądz się pomylił – mówi jubilatka.
Uroczystość związana z jubileuszem 70-lecia małżeństwa będzie obchodzona w kościele pw. Św. Piotra i Pawła w Serpelicach. Rodzina i przyjaciele organizują również przyjęcie.
Życzymy kolejnych lat przeżytych razem.
Natalia Gontarz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. NG
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze