Reklama

Kilkuletni spór o "tłustego kota". Chendoszka uniewinniony

We wrześniu 2018 roku publikowaliśmy na naszych łamach list mieszkańca powiatu siemiatyckiego, Krzysztofa Chendoszki, który w humorystyczny sposób odważył się skrytykować ówczesnego wicestarostę Marka Bobla. Powołał się przy tym na słynne słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego o "tłustych kotach" i zatrudnieniu w spółkach Skarbu Państwa. Od tego czasu trwa spór.

        Rozmawiamy z Krzysztofem Chendoszką:

        - Zaczęło się od listu, który napisałem w 2018 r., a "Kurier" go wydrukował. Mój list był głosem zbulwersowanego i zgorszonego mieszkańca powiatu, który nie może pogodzić z faktem, że powiatem zarządza, i tu cytowałem: "tłusty kot, który się "napasł w spółkach Skarbu Państwa". O "tłustych kotach" mówił wielokrotnie, nawet teraz, ostatnio, prezes PiS, Jarosław Kaczyński. Mówił, że członkowie PiS, którzy pracują w spółkach Skarbu Państwa nie powinni kandydować w wyborach samorządowych. Z wypowiedzi publicznych pana prezesa wynikało jednoznacznie, ze walczy z powyższą patologią. I w tym jak najbardziej go popieram! Bo uważam, że pracownik samorządowy jest naszym, społeczeństwa, wyborców - sługą. A u nas przyjęło się, jak że zobaczymy księdza, dyrektora, starostę to trzeba padać na kolana, po rękach całować, broń Boże złego słowa powiedzieć. Od zawsze jestem społecznikiem, byłem radnym, teraz jestem sołtysem. Bulwersowało mnie to. Napisałem też list do prezesa Kaczyńskiego, że w powiecie siemiatyckim, jest "tłusty kot", przewodniczący struktur powiatowych Prawa i Sprawiedliwości, który jest zaprzeczeniem jego słów, który gwałci to, o co oni, ze świętej pamięci bratem, walczyli. I wtedy to właściwie się zaczęło.

Reklama

     Pan ówczesny wicestarosta się obraził. Chciał mnie podać do sądu w trybie wyborczym, ale ja nigdzie nie kandydowałem, więc mu się nie udało. Złożył więc wniosek do prokuratury rejonowej. Wtedy szefową naszej prokuratury była pani prokurator Grykowska. Moim zdaniem bardzo rozsądnie wyłączyła siebie i prokuraturę w Siemiatyczach z tego postępowania. Sprawę przekazała prokuraturze w Białymstoku, a na jej zlecenie prowadziła to policja na ul. Bema. Chyba na przełomie 2018 - 2019 roku wezwano mnie tam, policjant po przesłuchaniu sporządził notatkę i prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. Wtedy Marek Bobel odwołał się do sądu, że to była tylko notatka, nie protokół. Po nowym roku  więc jeszcze raz zostałem przesłuchany - do protokołu. Dowiedziałem się już wtedy, że wicestarosta zarzuca mi, że rozsyłam, wg niego, nieprawdziwe informacje o jego pracy w szpitalu w 2000 roku, w którym poruszam fakt jego zwolnienia ze szpitala, za różne stwierdzone nieprawidłowości. Wtedy podałem świadków, którzy potwierdzili, że tych informacji nie wyssałem z palca. Do protokołu potwierdziła to pani Anasińska, ówczesna dyrektor szpitala i jeszcze jeden pracownik.

Reklama

        - To ten słynny list o nadużyciach? Skąd pan miał to pismo?

        - Dostałem je przed wyborami w 2018 r., w Brykach na dożynkach. Nie wiem jak nazywał się ten pan. Ot, siwy pan. Wiedział, że jestem takim lokalnym działaczem, dał mi pismo i tyle go widzieli. Pan wicestarosta zarzucił mi, że sfabrykowałem to pismo. Potem jeszcze dostałem anonimowo, nie wiem od kogo, wyrok z sądu pracy, gdzie też wskazano te naruszenia. I te niby sfabrykowane pisma miały zdyskredytować Marka Bobla w oczach wyborców. Koniec końców prokuratura w Białymstoku stwierdziła, że nie ma znamion przestępstwa i że ewentualnie pan Bobel może mnie pozwać z prywatnego oskarżenia. Dwukrotnie prokuratura białostocka umarzała postępowanie. No i w 2020 r. zimą, albo wiosną, dat nie pamiętam, dostałem pozew z prywatnego oskarżenia pana Bobla, że go w liście w gazecie nazwałem "tłustym kotem". Według słów prezesa Kaczyńskiego jest. Cały czas pan Bobel, wtedy będąc wicestarostą, teraz starostą, jest zatrudniony w spółkach Skarbu Państwa. To jawna informacja. Chciałbym zaznaczyć, że ani zmarły starosta Jan Zalewski nigdy w żadnej spółce nie zasiadał, ani burmistrz Drohiczyna, czy Siemiatycz. Nie znam samorządowca, który by zasiadał. Bulwersuje mnie to, bo jako starosta zarabia ok. 10 tys. lub więcej, to jeszcze uparcie siedzi w tych spółkach. Nasz powiat to ok. 40 tys. mieszkańców, roboty jest dużo, to jak jest jeszcze czas na działanie w spółkach Skarbu Państwa? Trzy rady nadzorcze w miesiącu, niech tam będzie po jednym dniu, to już jest 36 dni w roku. Tłumaczenie, że wtedy jest na urlopie? Czyli nigdy nie wypoczywa?

Reklama

        - Słynie pan z tego, że wysyła różne pisma do różnych instytucji.

        - Tak, ale nie robię tego anonimowo. Zawsze się podpisuję. Poza tym robie to w trybie dostępu do informacji publicznej, wysyłam oficjalne skargi, wnioski. Pytając o czas poświęcany przez starostę na pracę w spółkach Skarbu Państwa pytałem o kwestie publiczne. Pytałem o pracownika samorządowego, który pobiera publiczne wynagrodzenie. Nie pytałem o kolor bielizny żony pana Marka Bobla, tylko o sprawy samorządowe, dotyczące Starosty Siemiatyckiego Marka Bobla, wtedy wicestarosty. Pisałem i do radnych powiatowych - zero reakcji, do dyrektora szpitala o wyjaśnienie tej kwestii zwolnienia Marka Bobla ze szpitala - zero reakcji.

Reklama

        - No i za te pisma kolejny pozew?

        - Tak. Jakby to było mało, że pozwał mnie za ten list z 2018 r. i "tłustego kota", to w sierpniu ubiegłego roku pan Bobel złożył kolejny wniosek do prokuratury w Siemiatyczach, że go uporczywie nękam, stawiam złym świetle. Pani prokurator Szepietowska moim zdaniem podeszła do sprawy stronniczo. Zwracałem się o wyłączenie siemiatyckiej prokuratury, ale otrzymałem odpowiedź, że nie ma podstaw. Więcej - oczywiście pani prokurator miała prawne mechanizmy, nie złamała prawa - ale zarządziła doprowadzenie mnie na przesłuchanie przez policję. Nie jestem jakimś bandytą, złodziejem! Pisałem wniosek o odroczenie terminu, ze względu, że sam złożyłem skargę do prokuratury okręgowej na panią prokurator. Że czuję się nękany. Pani prokurator, nie czekając na rozstrzygnięcie, zleciła policji doprowadzenie mnie 23 marca br. na przesłuchanie. Przyjechali rano. Dobrze jeszcze, że nie skuli...

Reklama

        - Naprawdę czuje się pan nękany?

        - Tak. Pytam o sprawy urzędowe, a jestem nękany, przez starostę, przez panią prokurator. Dlatego moja skarga na prokurator Szepietowską. Zapytam też Naczelna Radę Adwokacką, czy mecenas Chojnowski zatrudniony przez starostwo, może reprezentować prywatnie Marka Bobla. Czy tu nie ma konfliktu interesów.

        - Kiedyś wojował pan z burmistrzem Drohiczyna.

        - Mieliśmy sporne zdanie. Byłem radnym, reprezentowałem mieszkańców. Ale pomimo że byłem opozycyjnym radnym w pewnym momencie podaliśmy sobie ręce, doszliśmy do porozumienia. Borzym potrafił wyjaśnić, odpowiedzieć na pytania. Był dialog. Z Boblem też przecież chciałem podać rękę na zgodę. W sądzie w Siemiatyczach. Nawet byłem skłonny umieścić przeprosiny w gazecie. Mecenas Chojnowski "nie widział takiej możliwości". Jak to powiedział - "to nie czas i nie miejsce".

Reklama

       - 3 marca br. w siemiatyckim sądzie zapadł wyrok skazujący pana za znieważenie.

       - Tak, to z tego prywatnego oskarżenia, co pan Bobel poczuł się znieważony, moim zdaniem przez swego prezesa. To to, co dwa razy umarzała białostocka prokuratura, a z prywatnego oskarżenia prowadziła prokuratura siemiatycka. Z pozwu na przykład dowiedziałem się, że moim zamiarem było znieważenie pokrzywdzonego w opinii lokalnej społeczności ale również zdyskredytowanie go jako polityka u kolegów partyjnych. Złożyłem wnioski dowodowe o powołanie świadków, na czele z prezesem Kaczyńskim, że "tłusty kot, który napasł się na spółkach Skarbu Państwa" to jego słowa. Wnioskowałem o powołanie biegłego z zakresu języka polskiego, czy to co napisałem jest obraźliwe, biegłego z zakresu dziennikarstwa - bo list był bardziej felietonem satyrycznym - zwracając się do adresata "Wielce Czcigodny Miłościwie Nam Panujący Panie M.B., mości Panie nasz Podstarości umiłowany. Kłaniam się nisko i o posłuchanie proszę". Nie wymieniałem go z imienia i nazwiska nawet. Nie uwzględniono moich wniosków. W roku ubiegłym jesienią był w Siemiatyczach pan Bralczyk. Zadałem mu pytanie o "tłustego kota", on powiedział, że to nie jest obraźliwe. Pani sędzia Smoktunowicz uznała, że jest. Szanuję wyrok sądu w Siemiatyczach, ale oczywiście złożyłem apelację. W apelacji napisałem, że przecież nazywanie kogoś zwierzątkiem nie jest obraźliwe. Na przykład "Ryszard - Lwie Serce". Albo czyż to obraźliwe, kiedy mąż mówi do żony "kotku", "myszko"? Wnioskowałem też o dołączenie akt sprawy wyroku w sprawie profesora Wojciech Sadurskiego, który nie musiał przepraszać PiS za określenie na twitterze partii rządzącej "zorganizowaną grupa przestępczą". Został uniewinniony, nie pamiętam już dokładnie, ale sędzia powiedziała, że komentatorzy polityczni, dziennikarze, tak jak i politycy, mogą używać ostrzejszego języka w krytyce władzy, a ochrona osób publicznych, polityków, a zwłaszcza partii rządzącej musi to uwzględniać.

Reklama

       Moją sprawą zainteresowała się też Helsińska Fundacja Praw Człowieka, włączyła się w proces. A wracając do wyroku sądu w Siemiatyczach - zostałem ukarany karą grzywny w wysokości 1.000 zł i koniecznością podania wyroku do publicznej wiadomości na łamach "Kuriera". Tak jak wspomniałem złożyłem apelację. Pan Marek Bobel również, bo według niego wyrok był za niski. Już dokładnie nie pamiętam, ale chyba żądał 3 lat więzienia i 10 tys. zł. W apelacji żądał pozbawienia wolności w wymiarze 6 miesięcy z warunkowym zawieszeniem przeprosin i nawiązki w wysokości 10 tys. zł.

       - W międzyczasie Prokuratura Rejonowa Białystok - Północ umorzyła kolejne śledztwo przeciwko panu.

Reklama

       - Tak. Pan Marek Bobel po wygranej w Siemiatyczach złożył kolejne zawiadomienie, tym razem o to, że w okresie od września 2018 r. do 30 kwietnia tego roku uporczywie go nękam, właśnie przez to, że wysyłam pisma do różnych instytucji, publikuję coś na Facebooku, komentuję różne artykuły. A, właśnie, mówiłem o tym, że wysyłałem pisma również do prezesa Kaczyńskiego czy polityków PiS. Zainterweniowała jedynie pani poseł Aleksandra Szczudło, podjęła interwencję poselską.

      W tym najnowszym wniosku po raz kolejny pojawił się wątek "tłustego kota". Ba! Nawet to, że jak do Siemiatycz przyjechał pan Budka, to rozmawiałem z telewizją TVN24. Rozmawiałem - i z reporterami, i z panem Budką. Oczywiście nigdzie to nie było wyemitowane, ale pan Bobel poczuł się… znieważony przez samą moją rozmowę z nimi. Do zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa został dołączony ponoć cały segregator pism, które wysyłam...

Reklama

      Prokurator Marek Maliszewski postanowieniem z 29 czerwca umorzył śledztwo przeciwko mnie. W uzasadnieniu pan prokurator podkreślił, że żądam informacji publicznej od instytucji, które w zakresie swojej działalności zajmują się wyjaśnianiem nieprawidłowości podnoszonych w moich pismach. Podkreślił, że wszelkie moje pisma z pytaniami - "donosami" jak to określa pan Bobel - dotyczą wyłącznie sfery działalności publicznej Marka Bobla, jako wicestarosty, starosty, czy pracownika siemiatyckiego szpitala. Pytałem o, zacytuję: "dopuszczenie się przez Marka Bobla przywłaszczenia mienia publicznego i ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych w czasie zatrudnienia w szpitalu w Siemiatyczach, łączenia przez Marka Bobla zatrudnienia w Urzędzie Miejskim w Siemiatyczach na stanowisku BHP z funkcją BHP w podlegających temu urzędowi dwóch szkołach, łączenia przez marka Bobla funkcji wicestarosty i starosty z jednoczesnym zarobkowaniem z tytułu członkostwa w organach nadzorczych spółek Skarbu Państwa i TUW, zatajenia przez Marka Bobla w oświadczeniu majątkowym z 2020 r. części osiągniętych dochodów, użytkowania przez Marka Bobla służbowego samochodu marki KIA do celów prywatnych" itd..

Reklama

       Prokurator stwierdził, że korzystałem z przysługujących mi instrumentów prawnych w dozwolonej krytyce władzy publicznej i wyrażaniu opinii. Nigdzie kategorycznie nie stwierdzałem, że złamano prawo, pytałem tak jak wspomniałem - wnioskując o udzielenie informacji publicznej, pisząc skargę, zawiadamiając o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Prosiłem o wyjaśnienie.

        Jak zaznaczył prokurator Maliszewski "wypowiedziom nie można zarzucić absurdalności, fikcyjności czy niedorzeczności" i co moim zdaniem najważniejsze: "niezależnie od tego należy wskazać, iż niektóre z podnoszonych przez podejrzanego zarzutów okazały się nie pozbawione racji - chodzi po przywłaszczenie przez Marka Bobla mienia publicznego i inne ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, co znalazło potwierdzenie w wyroku V pa 191/02 Sadu - Okręgowego Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z dnia 06.06.2002 r."

        Tu oczywiście też Marek Bobel może złożyć zażalenie na postanowienie prokuratury, czy pozwać mnie z oskarżenia prywatnego.

        Wyrok prawomocny

        12 sierpnia, w Sądzie Okręgowym w Białymstoku Wydział Karny Odwoławczy, odbyła się rozprawa apelacyjna, na której sędzia Przemysław Wasilewski uniewinnił Krzysztofa Chendoszkę od zarzutu znieważenia wicestarosty Marka Bobla poprzez nazwanie go "tłustym kotem, który napasł się na spółkach Skarbu Państwa". Wyrok jest prawomocny. Stronie przeciwnej przysługuje skarga kasacyjna.

        Krzysztof Chendoszka czeka na pisemne uzasadnienie wyroku:

        - Ja wybaczam panu Markowi Boblowi, nie mam żalu i mówię to nawet teraz, kiedy spodziewam się zażalenia na umorzenie postanowienia białostockiej prokuratury. On się pogubił, przerosło go stanowisko, władza. Wytoczył działa wielkie - pełnomocnik, prokuratura, policja. Brak jest rozmowy wysłuchania, wyjaśnienia - mówi Krzysztof Chendoszka. - Radni też nie reagują. Jest spychologia, po moich pismach nawet żadnego posiedzenia  komisji skarg nie zorganizowano.

    Anna Kondraciuk, fot. jsw, jn 

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/09/2024 19:20
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stefcio - niezalogowany 2021-08-27 03:50:06

    Panie Krzysztofie...chce Panu podziekowac za zaangazowanie. Siemiatycze potrzebuja takich ludzi jak Pan. Dziekuje za odwage i rzeczowosc . Moze dzieki takim ludziom jak Pan nasze miasteczko bedzie szlo z duchem czasu a nie z duchem kolezenstwa.......

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Siemiatycznka ;-) - niezalogowany 2021-08-29 18:01:00

    Jednak jest na tym świecie Prawo i Sprawiedliwość. :-D A Panu staroście (celowo z małej)...cóż, klasy brak, a mi szkoda czasu na dalszy komentarz. ;-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • mario - niezalogowany 2021-09-14 18:16:53

    Ma Pani racje ze napisała Pani starosta przez małe s Niby Popełniła pani bład w pisowni ale dła do zrozumienia jakim jest człowiekiem małym zwykłym ze urzad nie czyni nikogo wielkim.B.Dobrze Ja także pisze prezydent wałęsa prezydent komorowski A już Premier Olszewski, Prezydent Lech Kaczynski

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama