Reklama

Kapliczka w lesie

30/03/2003 15:56
Kiedy przejeżdża się przez lasy pomiędzy Nurcem Stacją a wsią Augustynka, mija się zagubioną wśród drzew kapliczkę. Około 70 metrów od drogi jest w lesie przecinka, na końcu której stoi ów tajemniczy obiekt. Trochę zaniedbany, tajemniczy zabytek wymaga remontu. 
          Cegły w niektórych miejscach już się sypią, drewniane drzwi wymagają fachowej ręki. Tylko pokrycie dachu wygląda na nowe. Obecność ludzi jednak jest widoczna. Wewnątrz znajdują się wota i religijne obrazki. Widać, że zaglądają tutaj wierni wyznania katolickiego i prawosławnego.

          Skąd wzięła się w tym miejscu kapliczka? Kto ją postawił? Dlaczego?
          Spotkana koło Werpola starsza kobieta próbuje przypomnieć minione czasy.
          Przed wojną niedaleko stąd był majątek , którego dziedziczce nie wiodło się. Krowy zdychały a zboże się nie rodziło. By odmienić swój los, postawiła kapliczkę w tej intencji , a w niej dwie figurki świętych: Heleny i Konstantego. Dziedziczce po postawieniu kapliczki gospodarstwo zaczęło iść dobrze. Ładnie tam było, był park, ławeczki obok. Około 1940 roku, jeden komunista z Siemichocz pościągał figurki z kapliczki i je porąbał. Długo jednak nie pożył, partyzantka posiekała go na drobne kawałki. A kapliczka po dziś dzień stoi, ludzie idą i modlą się, niosą różne ofiary. Wspólnie idą: i katolicy i prawosławni. Bo tak trzeba. Teraz słyszałam, że ma być wyremontowana. Co z dziedziczką? Wiem, że umarła. A i po majątku nie ma nic, ani domu, ani obory.
          Pani pochodzi z tych stron? Zrobimy pani zdjęcie? - Zdjęcie? Co pan, jeszcze klisza pęknie. Tak , pochodzę stąd, z Siemichocz. Obecnie mieszkam w Sochaczewie, a teraz idę na cmentarz. Ale pamiętam trochę tamte czasy.
          - Dziękuję za rozmowę.         

          Jacek Piotrowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. jsw
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama