Tegoroczna zima jak dotąd bardziej przypomina jesień. Średnia temperatura utrzymuje się cały czas powyżej zera stopni Celsjusza.
Jedni się cieszą, że zaoszczędzą na ogrzewaniu. Jednak rolnicy martwią się, co będzie dalej. Rośliny ozime bardzo szybko rosną, a w ogrodach na drzewach owocowych pojawiły się pąki. Nagły atak zimy może przynieść ogromne straty w rolnictwie i sadownictwie.
Wegetacja trwa
- Teoretycznie zimą powinna być wstrzymana wegetacja roślin. Obecnie temperatury dodatnie powodują, że zboża ozime wzrastają na całego. Najgorzej jest z rzepakiem - mówi Zdzisław Zalewski z Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Siemiatyczach. - Jeśli nadjedzie nagły atak zimy z dużą ilością śniegu i mrozem, to rolnicy mogą ponieść duże straty w uprawach. Podobna sytuacja jest w sadach. Drzewa owocowe zaczęły wypuszczać pąki. Sytuacja jest bardzo niepokojąca dla rolników. Trzeba więc mieć nadzieję, że mrozy i duży śnieg w tym roku nas ominą. Drugi problem to szkodniki i różnego rodzaju grzyby. Wiele z nich przy takich temperaturach nie wymarznie. Jednak na szacowanie szkód musimy zaczekać do wiosny.
Na razie ciepło
- W rejonie Siemiatycz do 12 stycznia powinno być pochmurno i temperatury na plusie. W dzień od 4 do 6 stopni Celsjusza, w nocy temperatury od 2 do 4 stopni - mówi Tomasz Siemieniuk, synoptyk biura prognoz IMGW w Białymstoku. - Mogą wystąpić opady deszczu. Podobnie ciepłą zimę (w styczniu) odnotowaliśmy w 1989 i 1990 roku. Jak na razie prawdziwej mroźnej zimy na naszej mapie prognoz nie widzimy.
Komentarze