Reklama

Gmina Dziadkowice doczeka się scaleń -

10 sierpnia w siemiatyckim starostwie podpisano kolejne umowy na scalenia. Do powiatu siemiatyckiego na operację "Scalanie gruntów obiektu Osmola i inne" trafi dotacja w wysokości 27.440.859,45 zł, a do powiatu hajnowskiego - na "Scalenia gruntów wraz z zagospodarowaniem poscaleniowym obiektu Eliaszuki i inne" - 19.234.241,66 zł.

       W powiecie siemiatyckim scaleniem w gminie Dziadkowice objęte będą grunty: Hornowa, Hornowszczyzny, Kątów, Malewic, Osmoli, Jasienówki i częściowo powiatu bielskiego, w gminie Boćki - Wygonowa. W powiecie hajnowskim - gminy Narewka w miejscowościach: Eliaszuki, Mikłaszewo, Planta, Lewkowo Stare, Michnówka, Grodzisk, Suszczy Borek; gminy Narew - w miejscowości Rybaki i częściowo w powiecie białostockim w gminie Michałowo.

       - Kwestia scalania dla powiatu siemiatyckiego to można powiedzieć bułka z masłem. Jesteście liderem w województwie i kraju pod tym względem. Dzieje się tak dzięki zaangażowaniu pracowników starostwa i przede wszystkim samorządu, bo samorządy lokalne muszą te wszelkie uzgodnienia przeprowadzić – mówił marszałek Jerzy Leszczyński. – Dobrze, że mieszkańcy to rozumieją, bo scalenia poprawiają organizację gospodarstwa, pól, a przy okazji dużą wartością dodaną są powstające drogi polne i drogi dojazdowe do pól.

Reklama

       Przypomniał, że dzięki staraniom zarządu województwa kwota na scalania w ramach PROW wzrosła niemal dwukrotnie, z pierwotnie planowanych 15 mln euro do niemal prawie 30 mln euro: - Zwiększenie kwoty pozwoliło nam dzisiaj podpisać dwie kolejne umowy na kwotę blisko 50 mln zł w powiecie siemiatyckim i hajnowskim.

       - Dziękuję wam za wasze zaangażowania, bo program scalania zmienia obszary wiejskie, ułatwia pracę rolnikom – podkreślał Stefan Krajewski. – Na pewno jesteśmy pod tym względem liderem w kraju. Mamy w tej chwili jeszcze ok. 17 mln i pewnie dodatkowy nabór będziemy ogłaszać. Przed nami jeszcze kolejne wyzwania – szukanie pieniędzy albo z RPO, albo PROW na retencję małą, bo to też bardzo ważny problem, który będziemy starać się rozwiązać.

Reklama

       Świadkami podpisania umów byli mieszkańcy zaangażowani w dążenie do scalenia i wójt Marian Skomorowski.

       - Dziękujecie sobie nawzajem, podkreślacie swoje  zasługi - mówił sołtys Hornowa, Marek Boguszewski. - Ale wy za to pieniądze bierzecie. A zapomnieliście o mieszkańcach, o obecnym tu np. Lucjanie Tołwińskim, który molestował wójta, chodził po domach i zbierał podpisy. Tyle co on się najeździł, tyle wydeptywał ścieżek do starostwa, do marszałka... On za to pieniędzy nie brał. Nam zależało, by gmina te scalenia dostała. To im się należą podziękowania.

Reklama

       W podobnym tonie wypowiedział się wójt Skomorowski, który wypomniał staroście Zalewskiemu zwalanie winy na samorząd Dziadkowic, za rzekomo zbyt małe zaangażowanie w walkę o scalenia, kiedy poprzednie dofinansowanie przyznano gminie Perlejewo.

       Poniekąd w obronie i starosty, i marszałka stanął radny sejmiku, Mikołaj Janowski, przypominając, że powiat siemiatycki był prekursorem scaleń, co i powiatowy geodeta Roman Łopaciuk i starosta Zalewski przypłacili nerwami i postępowaniami prokuratorskimi: - Ile było obaw, że o 6 rano do drzwi zapuka CBA, ABW albo inne instytucje. To oni byli odważni i to (scalenia – przyp. AK) kilka lat temu zaczęli. To trzeba podkreślić. Ale oczywiście zgadzam się, że nie można umniejszać zasług panów - zwrócił się do mieszkańców gm. Dziadkowice.

Reklama

       Anna Kondraciuk, fot. ak

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Scalona - niezalogowany 2018-08-31 21:51:39

    Czy oby na pewno to taki powód do radości?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama