Minęły już trzy lata od kiedy miasto Siemiatycze sprzedało spółce "Pronar" działkę (4,5 ha) za niewiele ponad 30 tysięcy złotych. Wówczas to padały ze strony prezesa firmy deklaracje o dość szybkim powstaniu zakładu, który miał zatrudniać bagatela - co najmniej 500 osób.
- Nie ma podstawy prawnej zobowiązującej firmę "Pronar" do wybudowania zakładu produkcyjnego, gdyż akt notarialny sprzedaży nieruchomości nie przewiduje umowy warunkowej – mówi teraz burmistrz. Do dziś tam, gdzie miało być San Francisco jest tylko ściernisko. Kto znał szczegóły? Podczas ostatniej sesji rady miasta ten temat powrócił. Swoje pytania zadawali radny Bogdan Raczyński i Eugeniusz Mudel. - Chciałbym zapytać pana burmistrza, dlaczego faworyzowano firmę "Pronar" podczas sprzedaży nieruchomości, a naszemu siemiatyckiemu przedsiębiorcy tuż obok sprzedaje się znacznie mniejszą działkę za 10-krotnie większą kwotę niż zapłacił "Pronar" - pytał radny Bogdan Raczyński. - Dlaczego jednych przedsiębiorców traktuje się lepiej, a innych gorzej? - W jaki sposób miasto zabezpieczyło swoje interesy w trakcie sprzedaży działek "Pronarowi" - pytał radny Mudel. - Czy są jakieś dodatkowe umowy? - Firma "Pronar" nie była faworyzowana. Działka została oszacowana przez biegłego na kwotę ponad 260.000 zł. Odbyły się dwa przetargi i nikt się nie zgłosił - odpowiadał burmistrz Radomski. - W drugim przetargu obniżyliśmy cenę działki i znów nikt się nie zgłosił. Dopiero w drodze negocjacji z "Pronarem" działkę sprzedaliśmy. Ja dysponuję protokołem z posiedzenia połączonych komisji rozwoju gospodarczego i finansów z 2004 roku, gdzie sprzedaż przez radnych została zaakceptowana. "Pronar" poinformował, że on może tą działkę kupić w takiej czy takiej cenie. Jeśli nie, to nie kupuje. Nie podejmowałem decyzji samodzielnie, że akurat Radomski sprzedaje działkę dla "Pronaru" i nikt o tym nic nie wie. To są wiarygodne dokumenty dyskusji z radnymi. Rada podjęła taką decyzję, a nie Radomski sprzedał za bezcen. - Dysponuję pismem "Pronaru" z sierpnia 2007 roku, gdzie "Pronar" pisze, że spółka w roku 2008 zamierza rozpocząć realizację inwestycji budowa zakładu produkcyjnego na terenie miasta Siemiatycze - odpowiadał radnemu Mudlowi burmistrz Radomski. - W tym celu w 2004 roku została zakupiona nieruchomość o łącznej powierzchni 4,5 hektara z przeznaczeniem na budowę kolejnych filii zakładu na terenie województwa podlaskiego. Mam też pismo, w którym firma "Pronar" spółka z Narwi, ma w planie strategicznym firmy między innymi inwestowanie na terenach położonych przy ulicy Armii Krajowej w Siemiatyczach. W wyniku nowych inwestycji planowany jest wzrost zatrudnienia w spółce, w porównaniu do 2007 roku, o ponad 500 osób.
Dziwny przetarg Powróćmy na chwilę do historii sprzedaży w 2004 roku. Otóż jeszcze przed ogłoszeniem przetargu na sprzedaż działek, burmistrz prowadził nieoficjalne rozmowy z szefostwem "Pronaru", dotyczące sprzedaży przez miasto nieruchomości pod ewentualny zakład produkcyjny. W lipcu Urząd Miasta Siemiatycze publikuje pierwsze ogłoszenie o przetargu. Cena wywoławcza nieruchomości 268.000 zł. Zastrzeżenie - ma powstać zakład zatrudniający minimum 500 osób. Czy był to przypadkowy zapis? Prawdopodobnie w ten sposób praktycznie "wycięto" z udziału w przetargu siemiatyckich przedsiębiorców, gdyż nie byli w stanie spełnić warunku dotyczącego tak kosmicznego zatrudnienia. W efekcie nie wpływa żadna oferta kupna. W sierpniu ponownie pojawia się ogłoszenie, jednak cena wywoławcza zmniejszona jest do kwoty 215.000 zł. Efekt - zero ofert. Na początku września 2004 roku pojawia się ogłoszenie o zaproszeniu do rokowań na sprzedaż nieruchomości. Warunki są takie same jak podczas przetargów. Dokładnie 14 września zbierają się miejscy radni z komisji rozwoju gospodarczego i porządku publicznego oraz finansów i budżetu. Podczas spotkania burmistrz informuje o propozycjach "Pronaru" i o tym, że mogą powstać miejsca pracy. Zwraca się też do radnych o ich opinię o sprzedaży. Radny Andrzej Kochański stwierdził wtedy, że nie wierzy w to, że tak duży zakład w Siemiatyczach powstanie. Zaś radny Zbigniew Chrołowski apelował, by koniecznie liczbę co najmniej 500 osób zatrudnionych zapisać w akcie notarialnym. Dzięki temu miasto mogłoby mieć jakieś zabezpieczenie.
36 tysięcy zamiast 260 tysięcy Dokładnie 17 września 2004 roku o godz. 10.00 jeszcze przed sesją rady miasta w Urzędzie Miasta Siemiatycze pojawiają się przedstawiciele "Pronaru". Ostatecznie ustalają z burmistrzem cenę za nieruchomość. Jakie są ustalenia: "W wyniku rokowań przeprowadzonych dnia 17 września 2004 roku nabywcą nieruchomości zabudowanej kominem byłej ciepłowni miejskiej, dwoma budynkami garażowymi, budynkiem biurowym i pozostałościami po rozbiórce budynku składowego, położonej w obrębie wsi Anusin oznaczonej działkami nr 2/15, 2/20, 2/21, 2/22, 2/23, 3/7, 3/8, 3/9, 3/10, 452/20, 452/23, 452/44, 452/45 o łącznej powierzchni 4.5629 metrów kwadratowych został PRONAR Spółka z o.o. z siedzibą w Narwi." Podpisana informacja przez zastępcę burmistrza Stanisława Fleksa. Warto zaznaczyć, że w tej informacji nie znajdziemy już nic o zakładzie zatrudniającym co najmniej 500 osób. Czy to przypadek? Radni do przyklepania Również 17 września 2004 roku odbyła się sesja rady miasta, podczas której był punkt dotyczący wyrażenia opinii dotyczącej sprzedaży nieruchomości dla "Pronaru". Wówczas radnym przedstawiano świetlaną przyszłość inwestycji. Jednak faktyczne negocjacje z "Pronarem" były już zakończone jeszcze przed sesją i opinia rady w dobrej wierze była już tylko formalnością. W ekspresowym tempie, bo już za trzy dni, gotowy jest akt notarialny, który zostaje podpisany 20 września 2004 roku w Bielsku Podlaskim. Od tego momentu firma "Pronar" staje się właścicielem 4,5-hektarowej działki, którą nabywa od miasta Siemiatycze za 36.000 zł! W akcie notarialnym w żadnym punkcie nie wspomina się o zakładzie i 500 miejscach pracy. Jest to typowa sprzedaż nieruchomości. Nie sporządzana jest też żadna dodatkowa umowa. Od tego momentu do Narwi jeżdżą już tylko kolejne wycieczki siemiatyckich radnych i wciąż słyszą deklaracje o terminach rozpoczęcia inwestycji.
Pytania i odpowiedzi W październiku 2007 roku wystosowaliśmy do burmistrza Siemiatycz pismo z pytaniami dotyczącymi sprzedaży działki dla "Pronaru". Dokładnie 7 listopada 2007 roku Burmistrz Siemiatycz odpowiedział na nasze pytania (poniżej nasze pytanie i odpowiedź burmistrza): - Czy w 2004 roku Miasto Siemiatycze zawarło dodatkową pisemną umowę (oprócz aktu notarialnego) ze spółką "Pronar" z Narwii określającą, że na sprzedanych nieruchomościach wybudowany ma być zakład produkcyjny zatrudniający minimum 500 osób? - Gmina Miasto Siemiatycze nie zawierała ze spółką "Pronar" dodatkowych pisemnych umów związanych ze sprzedażą nieruchomości, poza umową w formie aktu notarialnego z 2004 roku;
- Na jakiej podstawie prawnej firma "Pronar" zobowiązana jest do wybudowania zakładu produkcyjnego, zatrudniającego min. 500 pracowników na terenie nieruchomości sprzedanej przez Miasto Siemiatycze w 2004 roku dla firmy "Pronar" (akt notarialny z 20.09.2004 roku)? - Nie ma podstawy prawnej zobowiązującej firmę "Pronar" do wybudowania zakładu produkcyjnego, gdyż akt notarialny sprzedaży nieruchomości nie przewiduje umowy warunkowej. Są natomiast deklaracje publiczne właściciela "Pronaru" wybudowania zakładu, na sesji rady miasta oraz w pismach z dnia 25 listopada 2005 roku do Burmistrza Miasta Siemiatycze i z 2 sierpnia 2007 roku do Sekretarza Stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego; - Czy firma "Pronar" złożyła w 2004, 2005, 2006 lub 2007 roku wniosek do Urzędu Miasta Siemiatycze o wydanie decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowaniu terenu (nieruchomości zabudowanej położonej w obrębie wsi Anusin, sprzedanej przez Miasto Siemiatycze dla firmy "Pronar" w 2004 roku)? - Firma "Pronar" nie składała wniosku o warunki zabudowy, ponieważ nieruchomości położone są na terenie wsi Anusin, na obszarze którym, obowiązuje plan zagospodarowania przestrzennego Gminy Siemiatycze, w związku z czym decyzja o warunkach zabudowy nie jest wymagana do uzyskania pozwolenia na budowę.
Kto skorzystał? Logicznie patrząc - śmiesznym jest to, że tak ogromna firma jaką jest "Pronar", obracająca milionami złotych, nie chciała kupić 4,5 hektara ziemi za realną wartość 260.000 zł, a nawet połowę tej wartości. Dlaczego? Być może wiedziano od samego początku, że zakupi działki za wartość około połowy ceny nowego ciągnika rolniczego, który sama produkuje. Zrobiono interes życia, gdyż na dziś wartość tej nieruchomości przekracza na pewno grubo ponad 500.000 zł. Miasto zaś wyzbyło się majątku o znacznej wartości. Jeśli nawet kiedyś "Pronar" coś wybuduje, to opłaty z podatku nigdy nie trafią do budżetu miasta. Zostaną przekazane, ale do budżetu Gminy Siemiatycze. Obecnie rocznie gmina, a nie miasto, inkasuje 30.000 zł podatku. Kiedyś mogą powstać ewentualne nowe miejsca pracy. Tak naprawdę jednak firma może coś tam wybudować nawet za 10 czy 20 lat, ale nie musi. Na dziś nikt z tej firmy nie pojawił się w starostwie, by przedstawić np. raport oddziaływania na środowisko lub starać się o pozwolenie na budowę zakładu. Znamienne jest to, że od momentu podpisania aktu notarialnego nikt z "Pronaru" nie pojawił się na sesji rady miasta, by powiedzieć radnym i mieszkańcom miasta zwykłe "Przepraszamy, ale mamy opóźnienia itd". Przesyłane są tylko do burmistrza kolejne lakoniczne pisma. Teraz słyszymy zapowiedzi o otwarciu siemiatyckiej filii zakładu "Pronaru" w 2008 roku. Pożyjemy zobaczymy, ile będzie w tym prawdy. Na dziś wszystko wskazuje na to, że słowa radnego Kochańskiego okazują się być prorocze. Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz
Komentarze