„Rozwezuju misoczku, kob dobre uczyłsie, kob mądry był”. „A ja rozwezuju misoczku, kob zuby zdorowy mieł”. Takie i inne życzenia podczas przedstawienia tradycyjnego obrzędu chrzcin można było usłyszeć ze sceny Gminnego Ośrodka Kultury w Czeremsze. Okazją ku temu były Dżereła - ukraińskie tradycje i transformacje.
Impreza z udziałem ukraińskich zespołów folklorystycznych odbywa się tu cyklicznie od 2009 roku. Jest kontynuacją Polsko – Ukraińskich Spotkań Muzycznych, jakie przez wiele lat odbywały się również w Czeremsze. Organizatorem Dżereła jest Związek Ukraińców Podlasia oraz GOK w Czeremsze. Pomysłodawcą Dżereła jest Sławomir Sawczuk, człowiek stąd, dziennikarz radiowy.
To już ósma impreza. Przyzwyczailiśmy się, że Dżereła jest zawsze na przełomie lata i jesieni i co roku czekamy na nią.
- Tradycje imprezy są długie. Dżereła ewoluowały z trochę innych imprez. Cały czas trwały poszukiwania pewnej formuły. Myślę, że Dżereła najbardziej się sprawdzają. Odchodzimy od plenerowo-festynowej imprezy, a bardziej się skupiamy na dżerełach, czyli na źródłach, folklorze. Staramy się, żeby to był autentyczny folklor, a nawet jeśli opracowany, to ze smakiem. Nie wchodzimy w typowo imprezowe discopolowe klimaty, a staramy się krążyć wokół tradycji…
Wokół źródła…
- Co roku staramy się, aby w programie oprócz pieśni był pokazywany jakiś obrzęd. W ubiegłym roku było wesele, teraz mamy chrzciny. Trzeba myśleć, co pokażemy za rok. Może nie tylko z życia człowieka, ale może jakieś kalendarzowe? Jest tego sporo.
Póki jeszcze żyją ludzie, którzy pamiętają…
- To już nawet rekonstrukcja, bo takie chrzciny, czy tradycyjne wesela… Tego już nie ma.
Nie ma. Nawet na wsiach.
- Jeżeli ktoś ma chęć, przejaw pewnego elitaryzmu, to zorganizuje sobie wesele czy chrzciny w sposób tradycyjny.
W tegorocznym Dżereła występuje aż siedem zespołów
- Sześć z Podlasia i jeden z Ukrainy. Grupa śpiewacza z Czeremchy Wsi, Hiłoczka z Czeremchy, Ranok z Bielska Podlaskiego, Rodyna z Dubiażyna, Werwoczki z Orli, Dobryna z Białegostoku oraz goście z Ukrainy – Silśka Muzyka z Równego.
My, tutejsi, najbardziej jesteśmy dumni z Hiłoczki. Ranok to wiadomo, prestiż europejski, natomiast Hiłoczka ma skromniejsze środki i możliwości, a jest rewelacyjna…
- Trzymają się tradycji. Nie poddają się jakimś trendom, modom. Bo to można np. śpiewać pod fonogramy, taki pół playback, pójść w estradę, młodzież to lubi. A tu akurat trzymanie się pewnej linii i niepoddawanie się modom.
A goście z Ukrainy?
- W tym roku udało nam się ściągnąć fajny zespół Silśka Muzyka z Równego. Zespół działa przy pałacu kultury w Równym. Silśka Muzyka to ludzie, którzy występują także w Rodynie. Wielu spośród nich, to starzy znajomi, bo już nie raz byli z różnymi zespołami. Właśnie z Równem chyba najwięcej łączy… Bo i postaci kierowników naszych zespołów, m.in. Irena Wiszenko, która właśnie 15 października będzie obchodziła 20-lecie swojego zespołu Hiłoczka.
Czyli będzie ciąg imprez jesiennych..
- Teraz Dżereła, potem jubileusz Hiłoczki, a po nim zaczyna się Pudlaśka Oseń. Ukraińska jesień na Podlasiu w pełnej barwie.
Krystyna Kościewicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot KK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze