Reklama

Drohiczyn - „Z koniem za pan brat” w Putkowicach

08/10/2014 12:00

28 września w Putkowicach Nadolnych, gm. Drohiczyn odbył się drugi festyn „Z koniem za pan brat”. Organizatorem było Stowarzyszenie „Koń Nadbużański” przy współpracy z Gminną Komisją Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Drohiczynie.

Na festyn przybyli członkowie stowarzyszenia, Towarzystwo Hippiczne „Szwadron” z Siemiatycz oraz liczni miłośnicy koni. Po mszy w Śledzianowie ksiądz proboszcz Piotr Jurczak poświęcił zwierzęta. Później, po przejechaniu wszystkich na tereny rekreacyjne nad Bugiem do Putkowic Nadolnych, odbył się pokaz umiejętności ułanów ze „Szwadronu” i po raz pierwszy konkurs orki konnej.

Reklama

- Porównując ubiegły rok do obecnego, to jest bardzo dużo ludzi. W tym roku jest wielkie zainteresowanie, bo po raz pierwszy ogłosiliśmy konkurs orki konnej. Widać, że impreza się rozwija. W przyszłości myślimy o jej wzbogaceniu w kolejne konkursy i pokazy, siewu z płachty, procesu młócenia. Impreza będzie cykliczna. Cieszy mnie też fakt, że w stowarzyszeniu przybywa członków. Obecnie jest nas 26. Założyliśmy je w ubiegłym roku i ciągle są chętni do wstąpienia – powiedział Waldemar Żero, prezes stowarzyszenia „Koń Nadbużański”.

Wyniki konkursu orki: I miejsce Andrzej Gawrysiuk, II Kazimierz Kazimierczuk i Jan Kalinowski, III Tadeusz Niemyjski.

Reklama

- Jest to, z tego co wiem, pierwszy konkurs orki konnej. Komisja starała się ten pierwszy konkurs rozstrzygnąć w miarę sprawiedliwie, ale z pewną tolerancją, aby nikogo nie urazić. Doceniliśmy zespoły, które pod względem przygotowania konia jak i sprzętu wypadły najlepiej. Istotne były głębokość i jakość orki. Myślę, że za rok zaprzęgi będą bardziej dopracowane. Dziś traktujemy to jako „pierwsze koty za płoty” - podkreślił Bogdan Daciuk, przedstawiciel Wojewódzkiego Związku Hodowców Koni.

- To dopiero drugi festyn a cieszy się coraz większą popularnością. Okazuje się, że to nieprawda, że koń odchodzi do lamusa, że to przeżytek – powiedział burmistrz Wojciech Borzym.

Reklama

Na koniec było ognisko, bigos, kiełbasa i kapela.

Natalia Gontarz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. NG

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama