Kiedy dwa tygodnie temu oznajmialiśmy, że kończymy cykl starych zdjęć z Drohiczyna, nie przewidywaliśmy, że dość szybko do niego wrócimy, a to dzięki temu, że pan Antoni Odorczuk, mieszkaniec tego miasta udostępnił nam swój zbiór fotografii, wśród których znalazły się prawdziwe rarytasy.
- Od kiedy zaczął się pan „bawić” fotografią? - Z fotografią zacząłem mieć do czynienia gdzieś tak w połowie lat 50-tych, kiedy to pewnego dnia jedna z nauczycielek wręczyła mi aparat „Zorka” i poprosiła o wykonanie kilku fotografii. Jak wziąłem od niej aparat było to dla mnie takim przeżyciem, że aż mi się ręce trzęsły. Taki aparat w tamtych czasach był prawdziwym cackiem. Nie tylko zrobiłem wiele zdjęć, ale i zająłem się wywołaniem negatywu i wykonaniem odbitek. Tak mnie to wciągnęło, że fotografią zajmowałem się przez wiele lat. Oczywiście najwięcej robiłem zdjęć okazjonalnych, rodzinnych i świątecznych, ale fotografowałem też Drohiczyn i okolice, i to nie tylko od święta. - Czy te stare zdjęcia, które chcemy pokazać Czytelnikom były wykonane przez pana? - Część tak, ale sporo z nich trafiło w moje ręce w dość niecodzienny sposób. Kilkanaście lat temu jeden z moich znajomych brał udział w rozbiórce starego domu w Wólce Zamkowej, należącego do nieżyjącego już nauczyciela, pana Witkowskiego, i znalazł w nim pudełko starych negatywów w formacie 6x9 cm. Wiedział, że zajmuję się fotografią, więc przyniósł mi te negatywy. Były w dość kiepskim stanie. Pooddzielałem je od siebie, wymyłem, oczyściłem i wysuszyłem, a potem z tych, które były w najlepszym stanie, zrobiłem odbitki. Okazało się, że są to zdjęcia wykonywane przed wojną, na których zachowane zostały nieistniejące już widoki miasta oraz migawki z ważnych dla miasta wydarzeń! - Czy wcześniej pokazywał je pan mieszkańcom Drohiczyna? - Kilka z nich było kiedyś pokazanych na niewielkiej ekspozycji w Domu Kultury, parę udostępniłem do wykorzystania Monice Wachowiak w Warszawie, inne do tej pory nie były chyba nigdy pokazywane, więc chętnie je zaprezentuję Czytelnikom „Głosu Siemiatycz”, może ktoś będzie mógł coś o nich ciekawego powiedzieć? Mimo, że w Drohiczynie spędziłem całe swoje życie, to znaczy już 77 lat, o wielu z nich nic nie potrafię zbyt wiele powiedzieć. Może więc ktoś z Czytelników wniesie coś nowego, opowie coś ciekawego o miejscach i zdarzeniach z tych fotografii? Dziękuję panu Antoniemu i przystępuję do prezentowania nowej serii zdjęć. Na początek obrazek, na widok którego niejedna osoba może się wzruszyć i uronić łzę – taki parowy bocznokołowiec pływał kiedyś po Bugu, wożąc wycieczki i turystów. I komu to przeszkadzało? Tadeusz Sikorski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. Antoni Odorczuk, obróbka TS
Komentarze