Reklama

Drohiczyn - Mistrzowie Podlaskiej Agroligi

26/07/2014 12:49

Grażyna i Dariusz Putkowscy z Rotek gm. Drohiczyn w czwartek (10 lipca) odbierali w Białymstoku kolejną nagrodę. Zostali Mistrzami Podlaskiej Agroligi 2014 w kategorii „Rolnicy”.

Z właścicielami gospodarstwa produkującymi tradycyjne sery i wędliny rozmawiałem dzień wcześniej. Pani Grażyna gorąco dziękowała tym wszystkim, którzy w ubiegłym roku wysyłali SMS-y decydujące o zdobyciu nagrody w Agrolidze 2013.

- Za to, że zostałam rolnikiem roku dziękuję serdecznie klientom, znajomym, wszystkim, którzy wysłali SMS. To bardzo cieszy. Poza tym chce podziękować pracownikom siemiatyckiego ODR, a szczególnie kierowniczce Ani Szeryńskiej, która nam pomaga i zgłasza do konkursów.

Reklama

- Jakie były początki?

- Zaczęłam od serów, nauczyłam się robić sery dojrzewające. Zauważyłam zainteresowanie tym produktem. Potem doszły wędliny. Udało się połączyć produkcję. Postawiliśmy na jakość, tradycję. Bez chemii, tak obecnej powszechnie w wielu produktach. Sery wytwarzamy z naszego mleka. Prowadzimy także hodowlę krów mlecznych. Mleko podlega obróbce prosto od krowy. Musi być ciepłe. Zahamowany jest proces rozmnażania złych bakterii. Wszystko jest pod stałą kontrolą.

- Jak szeroki asortyment serów produkujecie?

Reklama

- Kilkanaście rodzajów. Dużym powodzeniem cieszy się paleta serów, szczególnie na weselnych stołach wiejskich. Dodatkiem do serów są np. zioła, które rosną w naszym ogródku ziołowym.

- Czy będą jakieś nowości?

- W najbliższym czasie wprowadzimy ser kryształkowy, dojrzewający w zalewie z ziołami. Mogę dodać, że nasze sery twarożkowe mają dużą trwałość, mogą stać 2 do 3 tygodni. Będzie też twarożek czosnkowo – cebulowy, przepis naszych babć. Tutaj chcę dodać, że sery są dobrze tolerowane przez nasze żołądki, dlatego przybywa nam klientów.

Reklama

- A wędliny czym się różnią od innych spotykanych w sklepach?

- Nasza kiełbasy to 100% mięsa. I w niej, tak jak w innych mięsnych wyrobach brak chemii. Po prostu powrót do produkcji tradycyjnej. Trudno tutaj mówić o zbyt wygórowanej cenie za nasze produkty, bo nie są niczym faszerowane.

- Jak jest ze zbytem?

- Dostaliśmy pozwolenie sprzedaży na cały kraj. To efekt wyrobienia norm jakościowych. Ale nasze wyroby są już od pewnego czasu obecne w wielu sklepach, nie tylko naszego powiatu. Mamy samochód chłodnię, więc z dostarczaniem nie ma problemu.

Reklama

- Jaki jest podział ról w pracy w gospodarstwie?

- Mało mamy czasu wolnego. Mąż zajmuje się hodowlą i produkcją mleka. Ja swoją masarenką, miniaturą wielkiej masarni, czyli tym o czym rozmawiamy. Pracuje cała rodzina wielopokoleniowa. Aż 7 osób.

- A przyszłość?

- Jest tutaj specyficzna nisza. Nie ma rodzinnych zakładów w tej branży. Będziemy starali się unowocześniać zakład, wprowadzać nowości. Zapraszamy do nas.

Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama