Jeszcze kilka lat temu dwie zmiany i blisko 100 pracowników, dziś jedna zmiana – 30 pracowników, którzy też nie zawsze mają co robić. A to wszystko w wyniku problemów z pozyskaniem drewna.
Firma Drewar w Nurcu istnieje już 12 lat. Powstała jako spółka udziałowców warszawskich. Zakładana była z myślą o produkcji drewnianych elementów podtrzymujących stropy w kopalniach. Z czasem zmieniła profil swojej działalności i zaczęto produkować w niej drewniane elementy wystroju ogrodu. 95 procent produkcji firmy trafia za granice, głównie do Włoch. Początkowo hale produkcyjne Drewaru znajdowały się na terenie byłego Ośrodka Transportu Leśnego. Kiedy jednak firma zaczęła się rozrastać, przeniesiono ją na plac spółdzielni gminnej, tuż przy urzędzie gminy. Dziś zakład ma do dyspozycji prawie 4 hektary powierzchni i gdyby tylko były warunki mógłby się dalej doskonale rozwijać. Niestety problemem jest drewno. Jedną z przesłanek, które przyczyniły się do powstania firmy właśnie w Nurcu, były ówczesne trudności nadleśnictwa Nurzec ze zbytem drewna. Dziś firma ma problemy z jego pozyskaniem. W czasach swojej świetności, a te zdaniem dyrektora Kazimierza Bielawskiego, przypadały na koniec lat 90, firma zatrudniała blisko 100 osób. Pan Kazimierz Bielawski związany jest z Drewarem nurzeckim prawie od początku jego istnienia. Tak wspomina historię powstania zakładu: - Firma powstała w czerwcu 1995 roku, została zarejestrowana jako spółka, której udziałowcy byli mieszkańcami Warszawy. Tuż po założeniu firma produkowała elementy podtrzymujące stropy w kopalniach. Wówczas nadleśnictwo Nurzec borykało się z problemem zbycia drewna tego typu, więc firma powstała, by wykorzystać to i tym samym pomóc nadleśnictwu. Potem produkowano takie kołeczki do winorośli. Szybko jednak powstał problem zbytu tych produktów. W końcu roku 1995 zaproszono mnie do współpracy i zacząłem pomagać w sprzedaży. Z czasem trzeba było zacząć rozwijać firmę i ja wysunąłem taki program ogrodowy - drewniane elementy potrzebne do wystroju ogrodu. Zaniechaliśmy więc produkcji elementów do kopalni, wówczas bowiem już zaczynały się w kopalniach problemy z płatnościami, niektóre likwidowano. Zaczęliśmy się rozwijać, przeszliśmy na program ogrodowy, coraz więcej maszyn, coraz więcej ludzi. Początkowo firma mieściła się w bazie Ośrodka Transportu Leśnego. Kiedy baza była już za mała, to w 1998 roku przenieśliśmy się tutaj. Wynajęliśmy pomieszczenia od Spółdzielni Kółek Rolniczych, pomału zaczęliśmy kupować pomieszczenia oraz plac gminnej spółdzielni i tak się firma rozwinęła. Mamy teraz prawie 4 hektary powierzchni, wiele pomieszczeń do rozwoju. I wszystko byłoby dobrze, tylko do tego rozwoju brakuje teraz drzewa. - Co dokładnie firma produkuje? - Produkujemy palisady, do winorośli, do drzewek, płotki, rolbordery, huśtawki. Przez pewien czas budowaliśmy nawet elementy do autostrad na Sardynii. Swego czasu Drewar posiadał również oddział metalowy, gdzie produkowane były części dla FSO. - Gdzie to wszystko znajduje swój odbiór? - Produkty trafiają głównie za granicę, do całej Europy, Włochy, Hiszpania, Francja, Holandia, Anglia. Do polskich odbiorców trafia jakieś 5 procent tego, co produkujemy. Jest to sprzedaż masowa, sprzedajemy pełne ładunki, po ok. 30 metrów w tirze. Wszystkie drewno u nas jest impregnowane, ciśnieniowo, w autoklawie. Transportu sami nie mamy, więc albo my wynajmujemy i obciążamy odbiorcę, albo odbiorca sam przysyła i tak jest najczęściej. - Ilu pracowników zatrudnia firma? - W tym roku, ze względu na brak drewna, musieliśmy zmniejszyć załogę o połowę. Lasy państwowe widocznie ograniczają ilość pozyskanego drewna i sprzedają je w formie przetargów. No i niestety czasem to wygląda tak, że aby coś kupić, to trzeba dwa razy przepłacić cenę podstawową, a to nie kalkuluje się w żadnym biznesie. Wiadomo, że są wielcy monopoliści, którzy mają teraz dobre czasy i oni mogą sobie pozwolić na to, by płacić więcej lasom. Lasy na tym zyskują, my tracimy. Dziś zatrudniamy ok. 30 pracowników. Jeszcze do ubiegłego roku mieliśmy dwie zmiany, teraz mamy tylko jedną i to nie zawsze ma ona co robić. - Jak kształtują się zarobki pracowników Drewaru? - To oczywiście zależy od tego, jak pracownik pracuje. Nasz system dostosowany jest do mentalności ludzi tutejszych, a ich mentalność jest taka, że albo trzeba nad nimi stać, albo dać im akord. Zarobki więc są bardzo różne i kształtują się od 1.000 do 2.000 zł. - Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w kierowaniu firmą. Wielu obecnych pracowników Drewaru to ludzie, którzy wcześniej pracowali w istniejącym swego czasu w Nurcu tartaku. Dziś po nim zostały ruiny. Oni z pewnością nie chcieliby przeżywać jeszcze raz upadku swojego zakładu. Czy jednak Drewar uchroni się i znajdzie sposób na pozyskanie materiału za rozsądne pieniądze? Czy uda się wzmocnić i zachować silną pozycję wśród tak dużej konkurencji w branży? Czas pokaże.
Komentarze