Reklama

Cresovia - Tur 2:1

19/06/2007 17:41
Do tego meczu przygotowywali się wszyscy - organizatorzy, kibice, piłkarze, policja. Na szczęście nie doszło do żadnych potyczek kibiców z Siemiatycz i Bielska Podlaskiego przy okazji meczu Cresovii z Turem, 6 czerwca w Siemiatyczach.
Siemiatycki klub kibica stawił się na mecz licznie, była ciekawa oprawa, serpentyny, przyśpiewki - szkoda, że nie wszystkie cenzuralne.


          Wyraźnie jednak brakowało tej grupie kibiców podobnych rywali z Bielska, co często można było usłyszeć właśnie w przyśpiewkach. Bielscy kibice nie dojechali, bo... po drodze popsuł im się autobus. Sabotaż? A potem, jak już podstawiono im sprawny, co trochę potrwało, dojechali do Dziadkowic i stamtąd postanowili zawrócić. Powód? Do końca meczu zostało kilkanaście minut, więc zajechaliby na samą końcówkę, albo i nie. A jechało ich ponad 30.
          W zasadzie spokój był cały czas, dlatego, że nie było tych z Bielska, jak również temu, że wokół stadionu oraz na obiekcie roiło się od pracowników agencji ochroniarskich i policji. Tylko raz, jeszcze przed meczem, na chwilę zamarły serca i wydawało się, że potem może być jeszcze groźniej, kiedy na ulicy Nadrzecznej kilku siemiatyckich kibiców ostro "rozbujało" jadący tamtędy samochód dostawczy. Warto dodać, że wszyscy wchodzący na trybuny byli dokładnie sprawdzani i rewidowani.
          Sam mecz nie był zbyt ciekawym widowiskiem. Siemiatyczanie wygrali zasłużenie, mimo, że zaprezentowali się raczej przeciętnie. Poza tym Tur, to już nie ta sama drużyna, co przed rokiem. Ostatnio przegrywa nawet ze słabeuszami, więc wygrana Cresovii była najbardziej prawdopodobnym rozstrzygnięciem, tym bardziej, że przed meczem 3 punkty obiecywał kierownik drużyny Wojciech Łopaciuk. Spotkanie nieco ustawiła szybko strzelona przez siemiatyczan bramka. Już w 5 minucie na wolną pozycję wyszedł Milewski, pociągnął kilka metrów w stronę bramki rywali, po czym podał do lepiej ustawionego Wojnara. Pomocnik Cresovii takich sytuacji nie marnuje i zrobiło się 1:0. Drugi gol dla siemiatyczan padł na początku drugiej połowy, po strzale Lesiuka. W 80 min. goście strzelili kontaktowego gola i przez chwilę w poczynaniach gospodarzy zrobiło się nieco nerwowo. Na szczęście do końca meczu siemiatyczanie bez problemu kontrolowali przebieg meczu, "dowożąc" zwycięstwo do końcowego gwizdka.
          Cresovia: Karolczuk - Kowalczuk, Marchel, Marks, Goniewicz (46, A. Kobus) - Stępkowski (80, M. Majewski), Treszczotko, Wojnar, Lesiuk (70, Kościuk) - Milewski, Stypułkowski (46, Juszczyk).

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama