Po drugiej bramce dla Cresovii wydawało się, że siemiatyczanie bez problemu dowiozą zwycięstwo do końca, a może i jeszcze podwyższą wynik. Niestety, z prowadzenia 2:0 zrobiło się na koniec meczu 2:4.
Siemiatyczanie przystąpili do tego meczu praktycznie w najmocniejszym ustawieniu. Po paru minutach gry osiągnęli lekką przewagę, kilka razy groźnie atakując. W 20 min. pech nie ominął jednego ze stoperów Cresovii - w wyniku urazu boisko musiał opuścić Marchel. To wyraźnie pomieszało szyki gospodarzom. Za Marchela wszedł Adrian Kobus, a na pozycję obrońcy przesunięty został Wojnar. Gra wydawała się nieco chaotyczna. Jednak w 30 min. na indywidualną akcję zdecydował się Milewski. Uciekł pilnującemu go zawodnikowi, przyspieszył kiedy trzeba, nie dał sobie odebrać piłki, wdarł się na pole karne i bez problemu trafił do siatki mimo asysty bramkarza. Okres 30 do 40 min. to najlepsza gra gospodarzy. Efektem tego była druga bramka dla Cresovii. W środku pola Wojnar w swoim stylu odebrał piłkę rywalowi, błyskawicznie podał do wychodzącego do przodu Stypułkowskiego, a ten, mając z boku i z tyłu naciskających rywali, przebiegł z piłką prawie pół boiska, wyszedł na czystą pozycję i wpakował futbolówkę pod poprzeczkę. Za około minutę z rzutu karnego goście zdobyli jednak bramkę kontaktową. Należy dodać, że większość kibiców i piłkarzy nie wiedziała, skąd wziął się ten karny. W pierwszej połowie Cresovia 4 razy strzelała na bramkę rywala, w tym 2 celnie, goście 3 razy, raz celnie. O drugiej połowie niestety należy jak najszybciej zapomnieć. Zaraz po wznowieniu gry goście wyrównali. Cresovia z kolei, mimo kilku prób, nie mogła przeprowadzić ani jednej dobrej akcji, po której na polu karnym gości zakotłowałoby się lub po celnym strzale musiałby sprężyć się bramkarz Sparty. Owszem, kilka ataków siemiatyczanie przeprowadzili, ale niewiele z nich wynikło. W 75 min., po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, goście wyszli na prowadzenie. Cresovia grała wtedy w "10", bo za boczną linią opatrywany był Goniewicz. 2 minuty przed końcem, po indywidualnym błędzie, Sparta ustaliła wynik meczu. W tej części gospodarze też strzelali 4 razy, w tym 2 celnie, goście zaś 2 razy i za każdym razem zdobyli gola. Porażka z Augustowem przerwała dla Cresovii passę sześciu meczów z rzędu bez porażki. Dla siemiatyczan była to trzecia porażka w tym sezonie na własnym boisku. Ostatnio 4 lub więcej goli siemiatyczanie stracili 4 czerwca w wyjazdowym meczu z Warmią Grajewo. Dla Dariusza Milewskiego gol zdobyty w meczu ze Spartą był szóstym w sezonie, dla Marcin Stypułkowskiego czwartym. Naszym zdaniem najlepszy w Cresovii był Maciej Wojnar. Trener Radosław Kondraciuk: - Zagraliśmy słabe spotkanie. Owszem, mieliśmy kilka ciekawych momentów gry, ale wyraźnie byliśmy dziś słabsi od rywala. Trochę przeszkodziła kontuzja Marchela. Jego zejście spowodowało, że musieliśmy przemeblować szyki. Dziwiły niektóre decyzję sędziów, szczególnie bezpodstawny rzut karny, zaś w drugiej połowie kuriozalne odgwizdywanie fauli. Mimo wszystko, jak podkreślałem, wygrała drużyna lepsza. Cresovia: Karolczuk - Stępkowski, Marks, Marchel (20, A. Kobus), Goniewicz (77, Piotrowski) - Andryszek, Stypułkowski, Wojnar, Lesiuk - Milewski, Koczuk. Wyniki spotkań drużyn młodzieżowych oraz MKS-u Mielnik podamy w następnym numerze. Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze