Przed meczem uroczyście pożegnano Tomasza Zdrojewskiego, który wyjeżdża za granicę. "Tylko na pewien okres" - jak zaznaczył spiker zawodów, bo tym razem nagłośnienie zadziałało. W tym meczu podobała się postawa Marcina Stypułkowskiego.
Grał na pełnych obrotach, celnie podawał, dryblował i dużo strzelał z dalszej odległości. A że miał godne wsparcie w Milewskim, Andryszku i Lesiuku, to od 17 min. ich gra nieźle wyglądała. Solidnie też zagrał Stępkowski. Obrona zaś była przeważnie pewna, jak monolit. Warto pochwalić bramkarza Karolczuka - obronił kilka groźnych strzałów. Piękny był gol Milewskiego w 17 min., z dalszej odległości. Z kolei u rywali po stracie gola wkradło się sporo nerwowości. Nawet siedzące obok mnie ładne dziewczyny na żywo komentowały mecz. Po jednym z fauli jedna z nich zażartowała, że obrońca gości zaczepił się za krawężnik. Druga połowa była bardziej żywa. Krypno chciało doprowadzić do wyrównania, ale tego dnia Cresovia nie odpuszczała. Już w 46 min. Stypułkowski minął czterech przeciwników, ale Lesiuk uderzył tuż nad bramką. Potem następny przebój "zagrał" Andryszek, chwilę później z lewej centrował Milewski. W 69 min. kolejny rajd Stypułkowskiego - szedł jak burza, kibice do niego: Marcin oddaj piłkę, oddał do Milewskiego, ten do Koczuka i zrobiło się 2:0. W 75 min. Lesiuk pociągnął lewą stroną, a jego akcję wykończył Wojnar. Kolejne minuty to akcje Cresovii i zmarnowane szanse. Koczuk w 74 min. zupełnie zagubił się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale chwilę później, po dalekim podaniu od Zdrojewskiego, ustalił wynik na 4:0. Była jeszcze jedna sytuacja, po faulu na Koczuku, kiedy Zdrojewski strzelił z karnego ładnie, ale w poprzeczkę. Chciał Tomek pożegnać się z kibicami golem, ale jego strzał z 25 metrów, w ostatniej minucie, był minimalny.
Komentarze