Reklama

Cresovia kontra Sparta 1951 Szepietowo

Niedzielny mecz 4 października pomiędzy Cresovią Siemiatycze a Spartą 1951 Szepietowo zapowiadał się ciekawie. Grały drużyny znajdujące się w dolnej części tabeli, którym punkty są i chyba będą bardzo potrzebne do utrzymania się w IV lidze.

     Sparta miała 6 punktów, Cresovia 10, po meczu różnica zmalała do 1 punktu. Siemiatycka drużyna na swoim boisku uległa gościom 1:2 i trzeba dodać, że wynik odzwierciedlał to co się działo na murawie.

     Spartanie mieli więcej z gry, więcej sytuacji pod bramką Rafała Karolczuka. Należy dodać, że goście nie grali dobrej piłki, niemniej grali szybciej, dokładniej. Szczególnie w środkowej części boiska dobrze piłki rozgrywał środkowy pomocnik Dziwną taktykę gry obrała Cresovia. Owszem były pewne zagrania, były przerzuty na skrzydła, ale skrzydłowi wozili się z piłką, bardzo rzadko decydując się na centra. Odnotowałem tylko dwie próby zagrania do grającego na środku ataku wysokiego Marka Konachowicza. W 17 minucie Marcin Malewski posłał po ziemi dobrą piłkę i gdyby Konachowicz trafił w piłkę, to na pewno byłby gol. Minutę później Jakub Walendziuk posłał górną piłkę w pole karne Sparty, trochę niedokładną, bo odchylony wspomniany Konachowicz nie mógł celnie uderzyć głową. I właściwie w I połowie tyle z gry ofensywnej mieli gospodarze.  A w 22 minucie to Rafał Karolczuk musiał wykazać się swoimi umiejętnościami aby wybronić ostry strzał przeciwnika.

Reklama

      Pierwsza bramka dla szepietowan padła w 35 minucie z „niczego”. Jakaś akcja z lewej strony, centra, kiks jednego z obrońców i z bliska Arkadiusz Wojno daje prowadzenie Sparcie 0:1. Druga bramka padła w 35 minucie. Z wybitą przez bramkarza gości piłką minął się stoper Cresovii Adam Barwiejuk. Być może wpływ na to miało świecące w oczy słońce lub wiejący ostro wiatr. Napastnik Sparty, który przejął futbolówkę, w sytuacji sam na sam z Karolczukiem nie miał problemów z podwyższeniem wyniku na 0:2.

       Po przerwie niewiele w grze obu drużyn się nie zmieniło. Nie pomogły zmiany w składach. Cresovia dopiero w ostatnich minutach rzuciła się do desperackiego ataku. Ale minuty a właściwie sekundy upływały i aby uratować choćby remis było sztuką ponad miarę gospodarzy. Wreszcie w 90 minucie Konrad Kryński zrobił to, co powinno być robione wiele razy w ciągu meczu. Uderzył mocno na bramkę przeciwnika i piłka jeszcze odbita od nogi jednego z obrońców gości wpadła do bramki Sparty. Potem już zabrakło czasu na wyrównanie i mecz zakończył się porażką Cresovii Siemiatycze 1:2.

Reklama

       Może wynik byłby inny, gdyby w składzie siemiatyczan zagrali nieobecni z różnych powodów czołowi obrońcy Wojciech Moczulski i Michał Nowicki.

       Spodziewano się kibiców z Szepietowa dlatego na meczu była ochrona. Wreszcie byli podający piłk - młodzi piłkarze z Cresy Siemiatycze.

       Cresovia Siemiatycze: Rafał Karolczuk, Adam Barwiejuk, Jakub Walendziuk (Jakub Jeleszuk), Robert Kellas, Krzysztof Krasowski (85 Mateusz Dawidziuk), Damian Kurek, Krystian Łopaciuk, Konrad Kryński, Marcin Malewski, Kacper Zazuliński (Jakub Gierasiumiuk), Marek Konachowicz (65 Daniel Barwiejuk). Rez. Karol Koc. Trener Wojciech Moczulski, kierownik Wojciech Łopaciuk, opieka medyczna Anna Nikolajuk.

Reklama

       Sparta: Rafał Rakowiecki, Jakub Judzicki (46 Arkadiusz Sawicki, Damian Płotczyk (72 Damian Decewicz), Artur Antoniak, Karol Janik, Radosław Żero (84 Paweł Bańkowski), Michał Czarnecki, Karol Pruszyński ( 60 Łukasz Wiśniewski), Dominik Betko, Patryk Margol, Arkadiusz Wojno. Rez. Ryszard Mioduszewski, Dawid Tymiński. Trener Robert Mioduszewski.

       Jacek Piotrowski, fot. JP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama