W sobotnim meczu 20 listopada rozegranym w Siemiatyczach miejscowa Cresovia przegrała z KS Grabówka 0:2.
Celne trafienie mógł zaliczyć bramkarz Rafał Karolczuk, który od 70 minuty zagrał jako napastnik. Spowodowane to było krótką ławką siemiatyckiej drużyny. Było tylko 3 zawodników rezerwowych w tym drugi bramkarz Karol Koc. A już w 20 minucie podstawowy zawodnik Kamil Tomczyk na skutek urazu musiał opuścić boisko, zmieniony przez Konrada Kosińskiego. Drugim zawodnikiem z podstawowego składu, który nabawił się kontuzji, był Michał Nowicki. Było to w 70 minucie. I wówczas trener Wojciech Moczulski przesunął Rafała Karolczuka na wysuniętego napastnika, a pomiędzy słupkami stanął Karol Koc.
Trudno pisać o meczu w którym właściwie grała jedna drużyna, Zawodnicy z Grabówki co chwila zagrażali siemiatyckiej drużynie. I tylko pech, interwencje obrońców, słabo nastawione celowniki oraz dobra postawa w bramce Karolczuka spowodowały, że skończyło się na dwóch celnych trafieniach piłkarzy KS.
Właściwie gospodarze mieli tylko dwie dość dobre sytuacje w drugiej połowie, w 66 minucie Daniel Barwiejuk wywalczył rzut rożny i wówczas po centrze i strzale kolegi piłka przeszła blisko słupka. W 77 minucie Rafał Karolczuk o mało nie zabrał piłki bramkarzowi gości, ale na celny strzał zabrakło miejsca.
Bramki padły w I połowie. Pierwsza to samobój, niefortunna interwencja w 14 minucie przydarzyła się Adamowi Barwiejukowi. Który po centrze prawdopodobnie chciał głową wybić piłkę na rzut rożny. Jednak wyszedł klasyczny „babol”. Druga bramka padła w 33 minucie, po rajdzie prawą stroną i dośrodkowaniu po ziemi napastnik Grabówki mocno uderza na bramkę.
Tak więc Cresovia Siemiatycze na zimowy odpoczynek idzie z 11 zdobytymi punktami, które dały przedostatnią pozycję w IV lidze.
Cresovia: Rafał Karolczuk, Adam Barwiejuk, Krzysztof Krasowski, Michał Nowicki (70 Karol Koc), Mateusz Dawidziuk, Marek Konachowicz, Krystian Łopaciuk, Kamil Tomczyk (20 Konrad Kosiński), Daniel Barwiejuk, Kacper Zazuliński, Marcin Malewski. Rez.: Mateusz Majewski. Trener Wojciech Moczulski, kierownik Wojciech Łopaciuk, opieka medyczna Wiesława Piotrowska.
Jacek Piotrowski, fot. JP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze