Czytelnik powiadomił nas o dziwnej masie pływającej w Bugu w okolicach Zajęcznik.
- Od dłuższego czasu ktoś wylewa do rzeki Bug jakieś śmierdzące odpady. To płynie tylko w tygodniu, od poniedziałku do piątku, w nocy, pomiędzy 2 a 4 rano. Zdjęcia zrobiłem koło zajazdu, pomiędzy Zajęcznikami a Drohiczynem, ale któregoś dnia jeździłem za tym w górę rzeki i praktycznie wszędzie do mostu w Siemiatyczach można znaleźć tego ślady. Najgorzej jest w miejscach, gdzie woda się cofa. Ginie to do południa, rozgania go wiatr, deszcz. Wygląda to jakby ktoś zrzucał do rzeki szambo, albo jakieś odpady fabryczne. Wędkuję w tych miejscach i widzę to codziennie, jak jest dobra pogoda i wiatr tego nie rozbije.
Tadeusz Wołosiński twierdzi, że to raczej nie szambo ani inny ściek. Jego zdaniem to skutek przybierania wody w Bugu:
- To normalne przy przyborze wody. Woda zabiera to, co przegniło, trawy, piach i inne śmieci, które leżały na odsłoniętych przez suszę łachach piaskowych czy brzegach. To nie ścieki, chociaż zupełnie tego wykluczyć nie można, ale nie taka ilość. Prawdopodobnie osad odrywa się z dna, fermentuje. Ale najczęściej dzieje się tak w miejscach powstawania wirów, potem się rozpływa. Ryby też nie zauważyliśmy, by były śnięte, a codziennie kilka razy jestem na Bugu. Baliśmy się wcześniej, jak temperatura wody była po 28 stopni i mało jej było, ale ryby dały radę. Teraz woda ochłodziła się do 20 stopni, trochę jej przybywa, ale przez to zbiera śmieci po drodze.
Informacje od Czytelnika dostaliśmy 7 września. Wg instytutu meteorologii wodowskaz we Frankopolu tego dnia pokazywał 30 cm, 10 września już 39 cm. W Zabużu 194 cm 7 września, a 2 dni później już 2 metry. Na Bugu w Drohiczynie uruchomiono już przewóz aut promem, który niemożliwy był przez wakacje, właśnie ze względu na niski poziom wody.
Inspektor ds. ochrony środowiska w drohiczyńskim urzędzie, Sylwester Zgierun był na miejscu, rozmawiał z wędkarzami: - Potwierdzają, że przez 4-5 dni tak się działo. To było tak, że jak drgnęła trochę woda, pozmywała brudy z łach, to się stworzył taki kożuch. Na zastoiskach pokręciło się trochę, zanim się rozpłynęło trochę postało, ale już popłynęło. Poza tym to płynęło z góry rzeki, więc jeśli już, to z Siemiatycz albo jeszcze wyżej. Ale nie sądzę, bo gdyby do nas miała od Siemiatycz dopłynąć taka ilość, to wytrułyby się wszystkie ryby. A żyją, może tylko słabiej biorą.
Kierownik MZGK w Drohiczynie Wojciech Wietoszko zapewnia, że ściek (jeżeli to ściek) absolutnie nie pochodzi z Drohiczyna: - Zajęczniki to już nie mój teren, tam nie ma kanalizacji. My mamy ujście za błoniami, praktycznie za Drohiczynem i ostatnie badanie naszych ścieków są bardzo dobre. Zapraszam do czyszczalni, pokażę co wypuszczamy. Zajazd, o którym pani wspomina, też wykluczam raczej, mają swoją dużą biologiczną oczyszczalnię. Nie mogę gwarantować, że nikt niczego nie wpuścił, ale nie mnie to kontrolować, czy sprawdzać co mieszkańcy niepodłączeni do kanalizacji robią ze ściekami.
Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. Czytelnik
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze