14 października przeprowadzono w siemiatyckim kościele pw. Wn.NMP badania, mające na celu poszukiwanie grobowców ukrytych pod posadzką. Organizatorką była historyk Natalia Andrzejewska, doktorantka z Wydziału Historyczno – Socjologicznego Uniwersytetu w Białymstoku.
Dostała niewielki (1.000 zł) grant z uniwersytetu. Zaprosiła więc do współpracy Adama Sikorskiego z TV Lublin z ekipą, twórcę programu „Było, nie minęło. Kronika zwiadowców historii” oraz kolegów z Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego Exploatorzy.pl. Zgodę na badania uzyskała od konserwatora zabytków i proboszcza. Prace poprzedziła roczna kwerenda. Źródła są niekompletne, brak ciągłości. Urywają się na roku 1822. Potem długo nic. Dopiero w roku 1933 pochowano hr. Henryka Ciecierskiego. Na liście osób, które być pochowane w kryptach pod kościołem, jest 16 nazwisk. W lewej, północnej nawie kościoła znajdować się miała krypta, w której pochowano hr. Ciecierskiego. Nie wiadomo gdzie są krypty dwunastu proboszczów i zakonników oraz czterech członków rodu Sapiehów. W piwnicach kościoła nie natrafiono na ślady pochówku, jednak tylna ściana jednej z piwnic wydawała się być później dobudowanym i nie pasującym do całości elementem.
- Na zdjęciach z zasobów konserwatora zabytków wykonanych w 1967 roku widać jedynie dwie trumny w krypcie pod głównym ołtarzem - powiedziała Natalia Andrzejewska. – Zaginęły bez wątpienia trumny Sapiehów z okresu 1707-1750 oraz 11 księży misjonarzy z lat 1726 – 1827. Nie mamy też trumny hr. Ciecierskiego.
Jedyną możliwość bezinwazyjnego znalezienia czegokolwiek daje skanowanie georadarem. Poszukiwania w krypcie pod absydą kościoła, przy użyciu wykrywacza metali, nie przyniosły skutku. Wszędzie pełno metalowych szczątków trumien, gwoździ, okuć, nitów. Wszędzie pełno ludzkich kości. Udało się znaleźć dwie łuski myśliwskie kalibru 12 mm, wyprodukowane w Kolonii, w Niemczech. Ogólne oględziny kościoła, w tym przegląd poddasza i galerii, nie przyniosły żadnych odkryć.
Około południa rozpoczęły się poszukiwania przy użyciu georadaru. - Jestem głęboko przekonany, że możemy znaleźć fundamenty pierwotnego kościoła – powiedział Adam Sikorski.
Sprawdzenie głównej nawy nie przyniosło skutku. Następnie ekipa zbadała boczną nawę, znajdującą się w południowej części świątyni. Tutaj dokonano odkrycia przestrzeni, która mogła być kryptą. - Jest! Jest to właśnie to, czego chcemy szukać, jesteśmy nad nieznanymi kryptami – skomentował pomiary Sikorski.
Pozostawało jedynie potwierdzić wskazania georadaru za pomocą kamery. To jednak zostało na koniec. Następnie poszukiwacze sprawdzali północną nawę i okolice wejścia do kościoła. Natrafiono tam na puste przestrzenie, mogące kryć tajemnice przeszłości, ale i to musiało zaczekać.
Nie odnaleziono pozostałości starego średniowiecznego kościoła drewnianego, który stał na miejscu obecnego, zbudowanego w XVII wieku. Obecny kościół stanął dokładnie w tym samym miejscu i prawdopodobnie dokładnie wpisał się w rys poprzedniej budowli.
Zanim kamera zeszła pod posadzkę, georadar zjechał do krypt i tam zlokalizowano drewniany przedmiot, który może być szczątkami trumny. - Pojawiła nam się tutaj ciekawa rzecz. Pomimo dużej wilgoci i płytko znajdujących się wód gruntowych, wyraźnie można dostrzec dosyć duży przedmiot.
- Jest to rzecz, którą trzeba zweryfikować poprzez wykop sondażowy – ocenił operator georadaru Robert Kmieć.
- To już zostawiamy pani Natalii i kolegom archeologom, a nas interesuje teraz krypta w prawej nawie kościoła i chcielibyśmy zobaczyć, co tam w środku jest - stwierdził Adam Sikorski.
Odwierty w posadzce od północy i zachodu nie przyniosły odkrycia wolnych przestrzeni, mogących być śladem „krypty Ciecierskich”. Zatem miejsca pochowania hrabiego Henryka Ciecierskiego nie udało się ostatecznie potwierdzić.
Sensacją okazała się jednak krypta znaleziona pod południową nawą kościoła.
- Jeżeli ta posadzka jest z epoki, jest szansa, że nie zostało to zrabowane, bo rabusie zazwyczaj przychodzili tej samej nocy po pochówku...
Kamera ukazała wnętrze znakomicie zachowane, pod ceglanym sklepieniem. We wnętrzu tym ukazała się trumna zdobiona, z metalowymi obiciami.
- Spełniono trzy warunki. Był ktoś, kto chciał szukać i dowiedzieć się, czyli była pani Natalia. Pod ręką była geofizyka, czyli Robert i ta cała technologia, którą opracował do podobnych poszukiwań, oraz koledzy z Mazowieckiego Stowarzeszenia Historycznego Exploratorzy.pl, którzy nam tutaj pomagają. Także zostały spełnione podstawowe warunki żeby sukces przyszedł – i sukces przyszedł - powiedział Sikorski. - Pozostaje otworzyć kryptę.
- I sprawdzić kto tam jest pochowany – dodała Natalia Andrzejewska.
Obok znajduje się druga, tym razem drewniana trumna. Jej stan wygląda na ogólnie dobry. Pozostaje więc wierzyć, że już niedługo Natalia Andrzejewska wróci do Siemiatycz z pozwoleniem na odkrycie krypty i przeprowadzenie badań w tym miejscu oraz drugim zezwoleniem, aby założyć wykop sondażowy w znanej krypcie we wschodniej części kościoła.
Maciej Filipowicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. jsw
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze