Reklama

Ciechanowiec - Walka z wiatrakami

06/09/2013 21:57

W lipcu Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Łomży wydało postanowienie odnośnie decyzji burmistrza Ciechanowca dotyczącej budowy farmy wiatrowej koło Ciechanowca.

Sprawa do SKO trafiła wskutek odwołania mieszkańców gminy - Zdzisława Kosk, Jerzego Boguszewskiego, Grażyny Kamińskiej, Anny i Krzysztofa Kamińskich reprezentowanych przez Jerzego Paśko oraz Fundacji "Greenings Poland". Osoby te oraz fundacja zaskarżyły pozytywną decyzję burmistrza z 22 maja 2013 r., ustalającą środowiskowe uwarunkowania budowy tej farmy. Kolegium uchyliło zaskarżoną decyzję burmistrza, w całości przekazując sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi pierwszej instancji, czyli z powrotem do burmistrza.

Reklama

Przypominamy, że chodzi o tzw. wiatraki w celu pozyskiwania prądu. Inwestor - spółka Elektrownie Wiatrowe Sobieski z Warszawy chce postawić dwie takie budowle o łącznej mocy do 6 MW wraz z liniami średniego napięcia, stacjami kontenerowymi i infrastrukturą komunikacyjną na działkach w obrębie wsi Winna Wypychy i Ciechanowiec.

Zdzisław Kosk, Jerzy Boguszewski i Grażyna Kamińska wskazali, że w trakcie postępowania burmistrz m.in. nie zawiadomił strony o wszczęciu postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach poprzez wywieszenie obwieszczenia na tablicach ogłoszeń i BiP-ie, dlatego jako właściciele działek znajdujących się w obszarze przedsięwzięcia zostali pozbawieni możliwości udziału w postępowaniu na jego wcześniejszych etapach, czyli składania wniosków i uwag. Wskazali też, że zakres planowanej inwestycji będzie znacząco wykraczał poza obszar wskazany w decyzji, bo planowana linia średniego napięcia mająca przebiegać przez farmę jest znacznie oddalona. Z kolei Anna i Krzysztof Kamińscy zaproponowali uwzględnienie opinii biegłego specjalisty z zakresu energetyki i środowiska o oddziaływaniu projektowanych farm wiatrowych na ludzi. Fundacja m.in. wytknęła: niewyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy, braki w raporcie środowiskowym, przeprowadzenie postępowania bez społeczeństwa, oparcie treści rozstrzygnięcia o dokumenty przedłożone przez inwestora i inne organy bez własnej oceny tych materiałów.

Reklama

Po przeanalizowaniu dokumentów SKO uznało, że wbrew wskazaniom burmistrza w uzasadnieniu decyzji zaszło duże prawdopodobieństwo braku informacji o przedsięwzięciu na tablicy ogłoszeń w Winnej Wypychy. Ponadto akta sprawy nie zawierają informacji we wniosku inwestora wskazujących na lokalizację inwestycji w obrębie Winna Wypychy lub sprostowania tych danych, po trzecie brakuje opinii różnych organów na ten temat.

Warto dodać, że przedłożony przez inwestora raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko Sanepid zaopiniował pozytywnie, nie stwierdzając negatywnego oddziaływania na zdrowie i życie ludzi.

Reklama

Jakie są wytyczne SKO?

"Rozpoznając ponownie sprawę, organ I instancji (burmistrz - przyp. red.) uwzględni wszystkie uwagi zawarte w decyzji SKO. Przede wszystkim dołoży starań w celu skutecznego poinformowania społeczeństwa o planowanej inwestycji i prowadzonym postępowaniu, zachowując niezbędne standardy prawne, tj. w sposób zwyczajowo przyjęty umieści stosowne ogłoszenia na tablicach ogłoszeń urzędu miejskiego w Ciechanowcu i sołectw Winna Wypychy i Ciechanowczyk. Ustosunkuje się też do uwag, zarzutów i zastrzeżeń zawartych w odwołaniach od zaskarżonej decyzji. Decyzja niniejsza jest ostateczna".

Reklama

Żadna z tych stron nie zaskarżyła decyzji SKO. Co dalej?

Burmistrz Mirosław Reczko: - Nadal zgodnie z intencją inwestora i tokiem sprawy, a przede wszystkim decyzją SKO, będziemy kontynuować procedurę. Czeka nas sporo pracy, ale od tego jesteśmy. Czy mogłem wydać decyzję negatywną odnośnie środowiskowego uwarunkowania tej inwestycji? Owszem, mogłem. Ale od razu spotkałbym się z odwołaniem ze strony inwestora. Jednak w świetle prawa nie widziałem przesłanek, które umożliwiałby zahamowanie procedury ubiegania się o pozwolenie na tę budowę. W oparciu o obecny system prawa nie znaleźliśmy motywu, który uzasadniałby wystawienie decyzji negatywnej. Ten wątek całej sprawy przez wiele godzin, a może i dni wałkowałem z wieloma osobami - pracownikami urzędu, radnymi, samorządowcami z innych gmin, mieszkańcami. Przestudiowaliśmy wiele dokumentów, zasięgnęliśmy wielu opinii, wysłaliśmy wiele pism m.in., do ministerstwa środowiska, rolnictwa, szukając prawnych uzasadnień co do uniemożliwienia budowy takiej farmy. Inwestor zatrudniając prawników też wie, że zbyt wielu furtek samorząd nie ma, bo to ograniczanie - nazwijmy - wolności inwestowania. Jak się okazało - wiele uzyskanych opinii i pism nie stwierdzało jednoznacznie jak rozwiązać problem. Znaleźliśmy jedną furtkę i ten temat podjęliśmy na ostatniej sesji rady. To uchwała, w której proponujemy zachowanie pewnej odległości tych wiatraków od zamieszkałych zabudowań. Jedynym sposobem, aby to zrobić jest zmiana w planie zagospodarowania przestrzennego, oczywiście najpierw w studium. Do zmiany studium już przystąpiliśmy. Rada określi, jak daleko bądź jak blisko od zabudowań mogą być te turbiny. Bo uwarunkowań prawnych dotyczących wiatraków tak naprawdę nie ma, ale zaznacza się, że lokalizacja takich urządzeń jest możliwa wyłącznie w ramach procedury uchwalania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Wynika też z tego fakt, że dopóki nie ma planu zagospodarowania, to takich urządzeń nie powinno się stawiać.

Reklama

Radni zdecydowali, że wiatraki będą mogły być budowane w odległości nie mniejszej niż 2 km od zabudowań. Z pewnością sprawa farmy wiatrowej nieraz wróci jako temat główny obrad rady w Ciechanowcu.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama