Pod tym apelem mógłby podpisać się każdy - ratownicy medyczni, pielęgniarki, lekarze, policjanci, strażacy, teraz na pierwszej linii walki z koronawirusem. Oficjalnie jest pięknie. Przerażające są jednak komentarze tych na dole.
"Drogi Rodaku, tu Ratownik Medyczny.
Mam krótki apel. Nie zabijaj...
Nie pozwól, żeby system ratownictwa padł trupem właśnie teraz.
Podczas wzywania karetki informuj dyspozytora medycznego o JAKICHKOLWIEK możliwościach (nawet mało prawdopodobnych) kontaktu pacjenta z osobą zarażoną lub POTENCJALNIE zarażoną. Daj nam szansę się zabezpieczyć.
Koronawirus zabija nie tylko seniorów i osoby obciążone chorobami. Ta pandemia może zabić każdego, jeśli na to pozwolisz. Bo kto pojedzie karetką ratować zadławione niemowlę, kiedy wszyscy ratownicy medyczni będą chorzy lub objęci kwarantanną? Nie dopuść do tego.
Ostatnia prośba. Kiedy już pandemia się skończy, nie zapomnij o nas. System Państwowego Ratownictwa Medycznego wymaga ZMIAN, o których my krzyczymy od lat. Krzyczymy, że karetek jest za mało. Krzyczymy, że dwóch medyków w karetce to za mało. Krzyczymy, że praca w kilku miejscach, po 300 godzin to za dużo. Dziś jest za mało medyków, za mało miejsc w szpitalach, za mało maseczek ochronnych.
Rodaku! Krzycz razem z nami, bo nikt nas nie słyszy.
A tymczasem uważajcie na siebie, myjcie ręce, zostańcie w domach, dbajcie o innych.
Pozdrawiam, Ratownik Medyczny"
źródło: www.facebook.com/szambulans
Pod tym apelem mógłby podpisać się każdy - ratownicy medyczni, pielęgniarki, lekarze, policjanci, strażacy, teraz na pierwszej linii walki z koronawirusem. Oficjalnie jest pięknie. Przerażające są jednak komentarze tych na dole. W karetkach brak rękawiczek, maseczek ochronnych, przyłbic, kombinezonów. Ba! Brak jakichkolwiek procedur.
Przerażające są też zachowania pacjentów, którzy nie informują, wręcz zatajają nawet ewentualny kontakt z osobami z grupy ryzyka.
- Wezwano nas do pacjentki skarżącej się na wysoką gorączkę. Od pewnego czasu pierwszym naszym pytaniem jest możliwość styczności z osobą zarażona. Odpowiedź pacjentki - nie. Zauważyliśmy jednak kartę z poprzedniej wizyty pogotowia. Okazało się, że już kilka dni wcześniej była i ta wysoka gorączka, i kaszel, i duszności. Po dłuższej rozmowie okazało się, że pacjentka miała styczność z osobami, które w ostatnim czasie wróciły z Włoch. Koledzy z poprzedniej zmiany nieświadomi niczego pojechali do domów, na dyżury w innych punktach - mówi ratownik WSPR Białystok.
- Pacjent starszy, zabrany z gorączką, z dusznościami w wywiadzie POCHP. Zespół zabrał go do szpitala, okazało się, że pacjent z wirusem. Ratownicy mieli z pacjentem bliski kontakt, pojechali normalnie do domów... Karetka nie została zdezynfekowana, przejął ją inny zespół - to komentarz drugiego ratownika, z WSPRiTS "Meditrans". - Ale też na cały warszawski Meditrans, na prawie setkę (!) zespołów, mamy JEDNĄ maszynę do dezynfekcji. Taka dezynfekcja karetki trwa około kilku minut, potem trzeba kilkanaście odczekać, bo też nie możemy od razu do niej wsiadać. Liczy się też czas dojazdu na Woronicza (punkt, w którym odbywa się dezynfekcja - ak). Najkrócej wszystko można liczyć na dwie godziny, bywa i sześć... A wcześniej musimy sami przygotować karetkę do odkażania. Przez ten czas jest wyłączona z obiegu ratowania życia i zdrowia.
Przerażający jest brak procedur:
- Karetka jest zdezynfekowana, ale ratownicy już nie, wracają tą karetką do bazy... Kolejna ekipa przejmuje niby zdezynfekowany pojazd.
- Na posiedzenie sztabu kryzysowego w Siemiatyczach starosta nas nie zaprosił, gdzie to chyba my powinniśmy w pierwszej kolejności poznać jakiekolwiek ustalenia. Raptem, po interwencji naszej kierowniczki, panie z sanepidu rozdziawiły buzie, że - no fakt, pogotowie też ważne. I jakieś bzdurne zalecenia. Mamy zwykłe, chirurgiczne maseczki, teraz niby skądś mamy dostać przyłbice. Nie ma kombinezonów, rękawiczek...
Ratownicy mówią też o braku badań:
- Jesteśmy zdani na wynik pacjenta. To nie jest tak, że my w pierwszej kolejności jesteśmy badani - mówi ratownik z WSPR Białystok.
- Koledzy ze stacji w Milanówku czekają już trzecią dobę na wynik! Jest coraz gorzej, wszyscy się w tym gubią, zaczyna się panika.
- Ja ma wrażenie, że ludzie celowo nie mówią, oszukują. Żeby ich nie wieźć na zakaźny. Pchają się na internę w Siemiatyczach. Przeraża mnie też to, co się dzieje na mieście. Co z tego, że wszędzie się mówi o tym, by nie chodzić do innych? Żeby nie spotykać się i siedzieć na dupie w domu?! Wiemy, że przyjechały autokary z Belgii. Jest obowiązkowa kwarantanna. A wszyscy łażą po mieście, do fryzjerów, kobiety umawiają się do kosmetyczek. Po co?!
- Każda nasza interwencja wiąże się z ryzykiem, które najczęściej jest widoczne - mówią ratownicy ze straży pożarnej w Hajnówce. - W tym przypadku musimy polegać na informacji przekazywanej od państwa. Rzetelne informacje pozwolą na podjęcie skutecznych działań zgodnie z procedurami oraz właściwie zabezpieczających ratowników. W przeciwnym razie w przypadku stwierdzenia, iż przynajmniej jeden ze strażaków został zakażony koronawirusem z działań wykluczona zostaje cała jednostka. W naszej służbie mamy kontakt z ratownikami medycznymi, lekarzami, policjantami itd. co może doprowadzić do efektu domina...
Zdarzenia ubiegłego tygodnia, na szczęście nie z naszego podwórka pokazują powagę apelu:
Ratownicy medyczni z Ursynowa (WSPRiTS "Meditrans") cały poniedziałek, 16 marca, musieli czekać w bazie na wyniki testów na obecność koronawirusa u pacjenta, z którym kontakt miała jedna z załóg. Na wynik badania pacjenta czekało kilkanaście osób, ratownicy medyczni i osoby współpracujące. W tym czasie nie mogli nieść pomocy.
Jeden ze strażaków z Grodziska Mazowieckiego w piątek, 13 marca, na służbie, dowiedział się, że jego żona może mieć koronawirusa. Negatywny wynik testu przyszedł w poniedziałek, 16 marca. 12 strażaków z piątkowej zmiany, ze względu na bezpieczeństwo swoich rodzin, pozostało w jednostce. Nie mogli wyjeżdżać na akcje.
Pierwsza linia frontu: lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, strażacy, policjanci, wojskowi i wszyscy inni zaangażowani w walkę z epidemią, mimo trudnych warunków walczą i apelują o rozwagę:
- Skoro system, państwo, o nas nie zadbało - zadbajmy sami. Stosujmy się do zaleceń. Siedźmy w domach. Zgłaszajmy służbom, że mieliśmy kontakt z osobą mogącą być zarażoną, że sami możemy być zarażeni. My też się boimy - o zdrowie swoje, swoich bliskich i wasze. Dbajcie o siebie wszyscy stający do walki z wirusem. Bądźmy dla siebie i razem walczmy w tym ciężkim i trudnym czasie.
Anna Kondraciuk
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Skoro system, państwo, o nas nie zadbało - zadbajmy sami. " I tacy nami się zajmują, szok! Trzeba być nie lada nieodpowiedzialnym za słowo. Wypowiadanie takich głupot "system, państwo, o nas nie zadbało". Każdy widzi, że dba i robi wszystko, żeby nas ochronić od najgorszego. Gdzieżeście się uchowaliście, że tak mówicie?
Jakoś o "kamieni kupie" nie pisali? Pewnie, że nie jest idealnie, ale pomyślcie co by było gdyby rządziło "państwo teoretyczne"?
Niestety to tylko medialne dbanie. Proszę spróbować dodzwonić się. , a następnie uzyskać poradę w powiatowych placówkach. -Dezinformacja i odsyłanie między placówkami. Nie ma też nadzoru nad sklepami -wózki, kosżyli te wszelkie powierzchnie są potencjalnie skażone. Pracownice w rękawiczkach przenoszą z zakupów jednego klienta na następnych. I tymi samymi rekawiczkami dotykają kas - które nie wiadomo czy są dezynfekowane. Klamki , krany wagi do ważyw to należy często dezynfekowac. Powinny powrócić lampy UV do dezynfekcji pomieszczeń.
KAZDY CZLOWIEK POWINIEN SOBIE ZDAC SPRAWE Z POWAGI SYTUACJI , STOSOWAC SIE DO ZALECEN KRAJOWYCH , PRZEBYWAC KWARANTANNE ,DBAC O HIGIENE OSOBISTA I BEZ WAZNYCH POWODOW NIE WYCHODZIC NA MIASTO .DZWONIC POD SPECJALNE NR TEL 997, LUB 112 ABY ZGLASZAC POD TEN NR ZAKUPY. URZEDY MIASTA POWINNI NATYCHMIAST ZADBAC O SZPITALE I KARETKI POGOTOWIA O SPRAWNA DE ZYNFEKCJE. LUDZIE ZDROWI ZOSTANCIE W DOMACH OD WAS SAMYCH ZALEZY BY USTRZEC SIE PRZED PANDEMIA.
Piszący tu goście pisuardesy - skoro jest tak dobrze to ilu "belgijców" ostatnio wróciło a ilu jest na kwarantannie ? Ile robi się testów ? Zapytajcie się sanepidu i starostwa. Reszta chyba wyparowała. Ludzie myślcie i obudźcie się nim będzie po zamiatane.
Ten co myśli i wie lepiej od tych co rządzą. Gościu, idź do szkoły i naucz się tabliczki mnożenia i co to jest czas. To już zostało policzone, żeby takich jak ty "mundrych" przebadać wszystkich zajęłoby to około 700 lat, przy tej technice i możliwościach i wsparciu nas przez UE. Takich badać, a tym bardzie słuchać to szkoda czasu, pieniędzy i ludzkiego wysiłku. Ze takie bezrozumne twory uchowały się tam, szok.
"Skoro system, państwo, o nas nie zadbało - zadbajmy sami. " I tacy nami się zajmują, szok! Trzeba być nie lada nieodpowiedzialnym za słowo. Wypowiadanie takich głupot "system, państwo, o nas nie zadbało". Każdy widzi, że dba i robi wszystko, żeby nas ochronić od najgorszego. Gdzieżeście się uchowaliście, że tak mówicie?
Jakoś o "kamieni kupie" nie pisali? Pewnie, że nie jest idealnie, ale pomyślcie co by było gdyby rządziło "państwo teoretyczne"?
Niestety to tylko medialne dbanie. Proszę spróbować dodzwonić się. , a następnie uzyskać poradę w powiatowych placówkach. -Dezinformacja i odsyłanie między placówkami. Nie ma też nadzoru nad sklepami -wózki, kosżyli te wszelkie powierzchnie są potencjalnie skażone. Pracownice w rękawiczkach przenoszą z zakupów jednego klienta na następnych. I tymi samymi rekawiczkami dotykają kas - które nie wiadomo czy są dezynfekowane. Klamki , krany wagi do ważyw to należy często dezynfekowac. Powinny powrócić lampy UV do dezynfekcji pomieszczeń.