Reklama

Burmistrz bez absolutorium - Czy będzie referendum o odwołanie?

06/05/2009 22:55
Przy 4 głosach za i 8 wstrzymujących się uchwała w sprawie udzielenia absolutorium na ostatniej sesji Rady Miasta Siemiatycze nie została podjęta. Mówiąc wprost – radni nie udzielili burmistrzowi Radomskiemu absolutorium.

          Rozpatrzenie sprawozdania z wykonania budżetu miasta za 2008 rok i głosowanie nad udzieleniem burmistrzowi absolutorium to z pewnością najważniejsze wydarzenie ostatniej sesji Rady Miasta Siemiatycze, która odbyła się w minioną środę. Tym bardziej, że spośród wszystkich lokalnych samorządów w naszym powiecie, burmistrz Siemiatycz jako jedyny chyba tejże aprobaty w postaci absolutorium nie uzyskał. Na nic zdało się blisko półgodzinne czytanie sprawozdania z realizacji ubiegłorocznego budżetu, w którym wyeksponowane były wszystkie, nawet najdrobniejsze szczegóły zwane najczęściej „osiągnięciami”. Kiedy przyszło bowiem do głosowania, bardzo spokojni i opanowani radni wydawali się nie mieć żadnych wątpliwości. Przy 4 głosach za i 8 wstrzymujących się uchwała w sprawie udzielenia absolutorium nie została podjęta. Innymi słowy – burmistrz Siemiatycz, Zbigniew Radomski, nie otrzymał absolutorium.
          Podczas ogłaszania wyników głosowania można było usłyszeć na sali oklaski.
          W tym miejscu kilka słów wyjaśnienia, czym tak naprawdę jest owo absolutorium i co może być skutkiem jego nieudzielenia. Absolutorium to nic innego, jak uznanie działalności finansowej wójta, burmistrza czy prezydenta miasta za prawidłową. Absolutorium udziela się w drodze uchwały, którą podejmuje rada bezwzględną większością głosów jej ustawowego składu. W przypadku Siemiatycz, by uzyskać absolutorium niezbędne jest 8 głosów popierających. W myśl ustawy o samorządzie gminnym, nieudzielenie absolutorium jest równoznaczne z podjęciem przez radę inicjatywy przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. By jednak zapowiedź taka mogła być zrealizowana, rada musi podjąć oddzielną uchwałę w sprawie przeprowadzenia referendum. Ta z kolei może być podjęta nie wcześniej niż po upływie 14 dni od sesji absolutoryjnej. Odwołanie burmistrza w referendum, oznaczałoby też rozwiązanie rady. Czy siemiatyccy rajcy podejmą uchwałę o referendum? Wątpliwe, ale nie niemożliwe. Czas pokaże.
          W Polsce znane są przypadki, gdzie burmistrzowie czy wójtowie nie otrzymują absolutorium przez kilka kolejnych lat, a mimo to nadal rządzą, bowiem rady nie podejmują uchwał o przeprowadzeniu referendum. Można więc domniemywać, że i u nas będzie podobnie.

          Problemy wciąż nierozwiązane
          Absolutoryjna sesja przebiegała dość sprawnie i bez większych utrudnień. Radni wyjątkowo nie zgłaszali żadnych interpelacji i zapytań. W wolnych wnioskach głos zabrali natomiast niektórzy mieszkańcy miasta obecni na sesji.
          Jeden ze stałych bywalców miejskich sesji, Jan Hyndza z Łojek, odnosząc się do słów kończących sprawozdanie burmistrza z wykonania ubiegłorocznego budżetu, w których to słowach burmistrz wyrażał swoją radość i zadowolenie z piękniejącego miasta, powiedział:
          - Pan burmistrz pisze, że miasto się rozwija, pięknieje, ale zapomniał dodać, że coraz gorzej śmierdzi. Smród jest nie do opisania. Mówiłem na poprzednich sesjach, zróbcie jedną rzecz, a dokładnie. Robicie kanalizację, a oczyszczalnia nie zrobiona. Chodniki położone na ul. 11 listopada – to trzeba remontować, ale nikt tego nie widzi. Nowy asfalt wylany – tylko się zwiększyła prędkość tirów. Jeżdżą tamtędy i radni, i wiceburmistrz, i nie widzą, że tam są takie kałuże, że trudno przejść. Od pana burmistrza żądam, ponieważ głosowałem na pana, by pan coś z tym robił.
          Kiedy pytający jak zwykle usłyszał, że odpowiedź na pytania dostanie na piśmie, dodał jeszcze: - Kiedyś zadałem na sesji trzy pytania, dostałem pisemnie jedno zdanie odpowiedzi. Jak ma pan udzielać takich odpowiedzi, to lepiej niech pan nie pisze, bo one mnie nie satysfakcjonują.
          Chyba poskutkowało, bo burmistrz pokusił się o udzielenie odpowiedzi.
          - Ulica 11 listopada to fragment drogi krajowej. Interweniowałem w marcu w sprawie poprawy bezpieczeństwa ruchu pieszego na tej ulicy. Otrzymałem odpowiedź, że aktualnie trwa opracowywanie ustawy o organizacji ruchu drogowego na drodze krajowej nr 19, i że mój wniosek został przekazany projektantowi w celu przeanalizowania istniejących warunków oraz przedstawienia istniejących możliwości poprawy bezpieczeństwa na tej drodze. A dlaczego od kilku dni mocniej śmierdzi? Jest pan prezes Majer, to odpowie.
          A prezes Majer powiedział to, co już wiele razy słyszeliśmy – warunki atmosferyczne, kierunki wiatru, różnica ciśnień i dlatego śmierdzi. Rozentuzjazmowany pan Hyndza nie dawał za wygraną i twierdził, że tłumaczenie się faktem, że to droga krajowa i nic nie można z tym zrobić jest odsuwaniem od siebie problemu, a zależność fetoru z oczyszczalni od wiatru, to wierutna bzdura. Postulował jakieś bardziej konkretne działania, np. strajk, do którego ruszy zaraz za burmistrzem.
          Bzdura kontra bzdura
          Były radny, Zbigniew Chrołowski znów nie przebierał w słowach.
          - W Bielsku w sądzie, delikatnym głosem pan burmistrz powiedział: „proszę wysokiego sądu, pan Chrołowski mści się na mnie”. Jest to bzdura, nigdy nigdzie do żadnej prokuratury na pana nie doniosłem, a tym, który się mści jest pan. Pan nasyła komisje na tych, którzy mają inne zdanie niż pan. Nasłał pan komisję na pana Mudla, nasłał pan komisję na pana Raczyńskiego, teraz przyszła kolej na mnie. Niech pan powie, ile pan stracił na tych dwóch komisjach. Stracił pan ponad 20 tysięcy z budżetu miasta. Powinien pan nasyłać te komisje na tych, którzy mieszkając przy ulicach skanalizowanych, nie są podłączeni. Wspomniał pan o tym w swoim wystąpieniu, że już to się dzieje, ale powinien był pan to robić wcześniej.
          Również i tu burmistrz odpowiedział na gorąco.
          - Nie wysyłałem do pana żadnej kontroli. Jestem zszokowany i nie wiem, o co panu chodzi.
          - Chodzi o kontrolę na mnie i moją rodzinę, w celu sprawdzenia tematu wodociągowego – tłumaczył Chrołowski. Ale powiem delikatnie – pan kłamie. W różnych sprawach. Dowód – na poprzedniej sesji zapytano pana o to, dlaczego ścięto drzewa. Powiedział pan, że "ja nic nie wiem, to dyrektor". Pozwoliłem sobie zadzwonić do wojewódzkiego konserwatora przyrody i dowiedziałem się, że nie ma prawa nikt ściąć drzew bez decyzji burmistrza. Jeśli pan nie kłamie, to dyrektor powinien ponieść karę miliona złotych. A jeśli chodzi o mnie, wysłał pan swojego pracownika, a pracownik kontrolę zlecił do przedsiębiorstwa gospodarki komunalnej. Dalej nie chce tego roztrząsać.
          - Bzdura – kwitował Radomski.
          Radny Franciszek Drywulski, wnioskował o to by w najbliższym czasie zostało zorganizowane spotkanie radnych z prezesami przedsiębiorstwa komunalnego oraz mieszkaniowego. Jest bowiem jego zdaniem w dalszym ciągu wiele niejasności i niewyjaśnionych problemów. Wtórował mu radny Osmólski, domagając się, by jak najszybciej ustalić termin następnej sesji, a przed nią wyjaśnić wiele problemów. Jego zdaniem sytuacja w mieście staje się nie do zniesienia.
          Wstępnie określono, że kolejną sesję można przewidywać najprawdopodobniej na koniec maja.

          Na zdjęciu pan Jan Hyndza.
          Ewa Magdalena Iwaniak, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. EMI
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama