Niż demograficzny spowodował zmiany w systemie edukacyjnym. Szczególnie problem ten dotknął środowisko wiejskie, które zaczęło wyludniać się w zastraszającym tempie. Efekty tego zjawiska widać w postaci pozamykanych i pustych budynków szkolnych.
Większość z nich powoli niszczeje i popada w ruinę. Czasami dla nielicznych budynków los jest łaskawy i dalej są użyteczne. Tyle tylko, że zamiast dzieci przebywają w nich seniorzy, jako pensjonariusze domów pomocy.
Budynek po byłej Szkole Podstawowej w Koszewie miał to szczęście, że zainteresowali się nim odpowiedni ludzie, którzy przekształcili go na dom pomocy społecznej.
- To, że właśnie tu, a nie w innym miejscu powstał ten ośrodek nie jest dziełem przypadku. Pochodzę z miejscowości Dębowo oddalonej około 1,5 km od Koszewa, tu chodziłem do szkoły. Jest to moja była szkoła. Względy sentymentalne odegrały dużą rolę w kwestii podjęcia decyzji o lokalizacji tego domu. Nasz dom pomocy nosi nazwę „Domowe Zacisze”. Położony jest z dala od miejskiego zgiełku. Niedaleko lasy, a dookoła czysta nieskażona przyroda. Mamy tu pokoje 1,2,3- osobowe z łazienkami, własną kuchnię, całodobową opiekę, pomieszczenia dostosowane do wymogów osób niepełnosprawnych. Nad wszystkim czuwa wykwalifikowany personel - mówi Andrzej Charyton, mąż właścicielki ośrodka.
Rzeczywiście wnętrze budynku robi wrażenie. Jest ciepło, czysto i przestronnie, a centralnie umieszczony kominek swoim ciepłem stwarza rodzinny nastrój. Docelowo może mieszkać tu 30 pensjonariuszy. Obecnie, w ciągu niespełna miesiąca funkcjonowania, zajętych jest już ponad 30% miejsc.
Kiedyś budynki szkolne tętniły gwarem dziecięcym, a teraz zmieniają swoją funkcję dając spokój i ukojenie w jesieni życia.
Jarosław Usakiewicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. JU
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze