Reklama

Boczne boisko – istotne ale nie kluczowe

07/04/2016 19:23

Od dawna zarząd MKS Cresovia, trener i piłkarze mówią o konieczności zbudowania bocznego boiska treningowego. Temat budowy pojawia się przy wyborach. Praktycznie też co roku, przy konstruowaniu miejskiego budżetu, boczne boisko jest obiecywane. Co zatem stoi na przeszkodzie - skoro i zarezerwowane są pieniądze, i drenaż kupiony i plany zrobione.

Przypomnijmy: w 2013 roku na walnym zebraniu klubu burmistrz Piotr Siniakowicz mówił, że problemem mogą być koszty: - Mamy już wykonany projekt obiektu z drenażem, ogrodzeniem i oświetleniem. Profesjonalne boisko kosztuje jednak z pół miliona zł, dlatego uważam, że projekt jest do poprawki, by zrezygnować przede wszystkim z ogrodzenia oraz oświetlenia i zbudować boisko własnymi siłami za 50-60 tys. zł, z drenażem, bo on jest najważniejszy. Czy uda się to zrobić? Szanse są i mam nadzieję, że tak.

Reklama

W lipcu 2014, na sesji miejskiej, o boisko boczne pytał radny Rafał Burakowski. Wtedy burmistrz zastanawiał się, jak stwierdził - po rozmowach z osobami, które bardziej znają się na piłce nożnej, czy potrzebne jest boisko, czy wystarczy plac treningowy: - Zrobienie profesjonalnego boiska to ogromne koszty. Mamy w budżecie 50 tys. zł i może lepiej zrobić plac treningowy, czyli wykorzystać ziemię, która jest tam zgromadzona. Wówczas byśmy ją splantowali i zasiali teren nową trawą. Ten temat musi być rozstrzygnięty w lipcu lub sierpniu.

Tak też zrobiono. Olbrzymie zwały ziemi zostały rozplantowane na powierzchni całego boiska, co podwyższyło je raptem o kilka centymetrów. Teren został też wyrównany i zwałowany. Pokazało to dokładnie jak dużo ziemi trzeba nawieźć, aby podnieść boisko na bezpieczną od zalewania wysokość.

Reklama

Późnym latem 2015 roku rozpoczęły się kolejne prace przy równaniu boiska bocznego. Dowieziono ziemię za kilkanaście tysięcy złotych, wyrównano dziury, wyprofilowano skarpy powiększając teren boiska tak, aby zachować wymagane wymiary. Niestety, największą bolączką jest odwodnienie terenu.

- Własnym sumptem spróbujemy dostosować to, co mamy tutaj - mówił nam wtedy Jan Kuca, wiceprezes zarządu. - Pewnie, że można byłoby wybudować nowe. Albo zrobić drugie, ze sztuczną nawierzchnią i wtedy całą zimę mamy gdzie trenować, albo nawet wynajmować boisko na sparringi. Na razie nas nie stać.

Reklama

I nadal nie stać - ani klubu, ani miasta? Pomimo, że drenaż jest kupiony, pomimo "zarezerwowanych" pieniędzy.

Jesienią ubiegłego roku teren pod boczne boisko ponownie splantowano, choć wygląda to jak świeżo zaorane pole.

- Nie wiem, może Cresovia będzie uprawiać ziemniaki - żartuje nasz Czytelnik, kibic drużyny. - Biorąc pod uwagę jak ostatnio kopią w piłkę, to może kopanie ziemniaków lepiej wyjdzie. Ale też trudno o wyniki, jak nie ma gdzie trenować. A z punktu widzenia burmistrza to też bym się wstydził. Wygląda to okropnie. Z jednej strony ulicy zadbana plaża, a z drugiej kartoflisko. A nie można na przykład teraz wykorzystać tej ziemi co z wykopów na Nadrzecznej jest zabierana, tu nazwozić, wyrównać, zasiać trawę? Toż przecież niby rury na drenaż też są kupione. Wał do trawy też był kupiony i nie wiadomo gdzie jest.

Reklama

- Dążymy do tego, by na 70-lecie klubu piłkarze mogli trenować na bocznym boisku - uspokaja prezes Cresovii, Jan Kobus. - Są plany budowy boiska, wspólnie z burmistrzem i dyrektorem MOSiR-u szukamy pieniędzy. Trwają rozmowy. Staramy się pomalutku zagospodarowywać teren, odświeżamy boisko główne.

I trzeba przyznać, że rzeczywiście zarząd zadbał o wizerunek stadionu. MOSiR zaś zakupił nowe wiaty, zmienił bramę, w planach są remonty ławek dla kibiców:

- Na razie rozważamy co dalej - odpowiada Mariusz Pyzowski, dyrektor MOSiR Siemiatycze, zapytany o dalsze losy bocznego boiska. - Jest kupiony drenaż, do położenia jest 1200 metrów rur. Jesienią zostało nam trochę wolnych pieniędzy, 10 tys. zł, dowoziliśmy ziemi, rozplantowaliśmy to, ale jak widać niewiele to dało. Czekamy. Pewnie, że dobrze byłoby teraz, przy okazji prac na Nadrzecznej, wykorzystać koparkę, położyć te rury, zrobić studzienki odpływowe. Na razie poprosiliśmy o przygotowanie wyceny m.in. spółki wodne (wykonawcę remontu Nadrzecznej - AK). Owszem, magazynujemy ziemię z wykopów na Nadrzecznej, na rogu przy parkingu powstała hałda, ale na razie musimy poczekać do końca remontu ulicy. Potem też trzeba będzie mieć ziemię na wyrównanie terenu, zagospodarowanie po remoncie. Poza tym samo boisko, wyrównanie terenu pod nie i drenaż to nie wszystko. Do tego dochodzą piłkochwyty, ogrodzenie, by ludzie sobie ścieżek na skróty przez boisko nie robili. Na razie wiele znaków zapytania. Zobaczymy, jakie będą wyceny, na ile nam koszty pozwolą. Gdyby to kosztowało z 10 tysięcy, to już dawno byśmy to boisko zrobili. A tak musimy to robić małymi kroczkami...

Reklama

A co na to burmistrz?

- W przyszłym roku mamy 70-lecie klubu i mam nadzieję, że do tego czasu uda nam się zrobić boczne boisko dzięki dobrej współpracy z zarządem klubu. Jednak pod pewnymi warunkami. Proszę pamiętać, że jest to boisko boczne! Służące do treningów. Do gry amatorskiej, jaką uprawiają w naszym mieście setki osób, mamy do dyspozycji: 2 orliki (koszt ich budowy to ok. 3 mln złotych przy 30% udziale miasta). Jest hala sportowa, boisko posiada klub Orzeł Bobola, jest mniejsze boisko przy zespole szkół na ul. Andersa oraz „stara” hala przy tej szkole. Więc mamy naprawdę dobre zaplecze do gry w piłkę nożną. Należy pamiętać, że w mieście są uprawiane różne dyscypliny sportu, nie można ich dyskryminować i pomijać. Naszym obowiązkiem jest stworzenie możliwości rozwoju oraz bazy treningowej również tym innym dyscyplinom sportu (lekka atletyka, piłka ręczna, siatkowa, bieganie, coraz popularniejsza jazda rowerem i wiele innych). Najistotniejsze jest jednak to, że gospodarujemy publicznymi pieniędzmi. Muszą one służyć wszystkim mieszkańcom!

Reklama

Siniakowicz podkreśla też inny aspekt problemu:

- Sam gram regularnie w piłką nożną i koszykówkę, ale z racjonalnego punktu widzenia istotniejsza jest budowa kanalizacji, wodociągu, chodnika czy drogi, gdzie mieszkańcy na taką inwestycję czekają nieraz latami. Oczywiście, budowa boiska też jest istotna, ale nie kluczowa. Tym bardziej, że jak wspomniałem mamy naprawdę dobrą bazę sportową. Kwoty przeznaczane przez MOSIR na dotychczasowe zagospodarowanie boisk bocznego i głównego są znaczne. Co zresztą zostało słusznie zauważone, jak bardzo w ostatnim czasie zmieniło się otoczenie i infrastruktura miejskiego stadionu. Myślę, że dobrą wolą i współpracą z zarządem Cresovii jesteśmy w stanie, systemem gospodarczym, za rozsądną cenę, dostosować boczne boisko tak, aby na 70-lecie klubu nadawało się do treningu, a Cresovia mogła odnosić sukcesy.

Reklama

Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, , fot. AK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama