Reklama

Bocian, który nie chciał do Afryki

10/12/2008 19:29
Klimat się ociepla, więc wiele ptaków, w tym szpaki i bociany, podejmuje próby zimowania i udaje im się przetrwać - mówi Jan Niziołek, lekarz weterynarii, prowadzi azyl dla ptaków.
          W ubiegłym tygodniu odebraliśmy kilka telefonów w sprawie bocianów, które zostały na zimę:
          - Do kogo zgłosić takiego bociana? Lata sobie, nie widać, żeby był chory czy osłabiony, ale bocian chyba nie przeżyje zimy. Przecież po to wylatują do ciepłych krajów, bo zimy nie lubią. Można go jakoś dokarmiać? – pytał jeden z dzwoniących.
          Marek Kałucki, naczelnik Wydziału Rolnictwa Leśnictwa i Ochrony Środowiska w siemiatyckim starostwie, którego zapytaliśmy o to, do kogo zgłaszać tego typu przypadki powiedział krótko:
          - Najbliżej, czyli do burmistrza lub wójta. Burmistrz jest takim samym organem ochrony środowiska jak starosta, każda gmina ma takie same obowiązki w zakresie ochrony środowiska jak my. Jednak kiedy inni odmawiają, bo tłumaczą się, że nie mają środków, my nigdy nie odmówiliśmy, chociaż też nie narzekamy na ich nadmiar.
          Naczelnik Kałucki zapewnia, że jeżeli bocian jest u kogoś i jest do schwytania, na pewno po ptaka przyjadą:
          - Jeśli bocian jest chory, ma coś złamanego wozimy go do Białegostoku do Akcentu ZOO. W ciągu tego roku zrobiliśmy już około 10 kursów, ale żeby podać dokładną liczbę musiałbym spytać kolegę, Zbigniewa Czarneckiego. W Akcencie jeszcze nigdy nam nie odmówili przyjęcia bociana. Nie wiem, czy robią to chętnie czy nie, ale współpraca jest dobra. Nie płacimy za to, że przyjmą od nas ptaka, ewentualnie spisują namiary, jaka jednostka go przywiozła, skąd bocian pochodzi. Współpracujemy też z weterynarią powiatową.
          - Nikt też specjalnie nie chce wieźć bociana, czasami dogadujemy się z gminą, kiedy samochód od nich jedzie do Białegostoku pakujemy bociana do kartonu i im przekazujemy. Sam też ze trzy razy woziłem ptaki do Akcentu. Raz też nocowaliśmy bociana w starostwie. Było już późno, kiedy przywiózł go do nas pewien mężczyzna, bocian dopiero rano miał jechać do Białegostoku. Ale tak, jak powiedziałem na początku - najpierw trzeba się zgłosić do burmistrza czy wójta, oni najpierw powinni zająć się tematem - przypomina Kałucki.
          Jan Nizołek, lekarz weterynarii, prowadzi azyl dla ptaków, mówi, że dokarmiany bocian przeżyje zimę, pod warunkiem, że nie jest uszkodzony. Nikłe szanse na przeżycie ma bocian z połamaną nogą:
          - Brutalnie to zabrzmi, ale takiego boćka najlepiej uśpić, skrzydło może mieć złamane, to da się wyleczyć, nogi bociana się nie zrastają.
          Na pytanie, czy bocian dokarmiany przez człowieka w ciągu zimy lub zimujący w azylu dla ptaków wróci do swego środowiska, Jan Niziołek odpowiada twierdząco:
          - Oczywiście. Mieliśmy przypadki, że bocian wracał do środowiska, był przyjęty, zaakceptowany przez inne bociany. Nie wiemy, co działo się na południu, w Afryce, ale tu w Polsce, kiedy wiosną przylatywały bociany, przyjmowały go jak swojego. To bzdura, że bociany go nie przyjmą.
          Należy też ograniczać dokarmianie bocianów. Jeśli ptaki mają możliwość upolowania sobie pokarmu, należy unikać dokarmiania. Czy jest więc sens odławiania ptaka?
          - Jeśli on sobie fruwa, sprawia wrażenie, że nic mu nie jest - lepiej go zostawić. Klimat się ociepla. Bardzo dużo ptaków, w tym szpaki i bociany, podejmuje próby zimowania i udaje im się przetrwać.
          Zainteresowanym bocianami i ich obyczajami polecamy strony
          www.bocian.org.pl i www.bociany.pl.

          Anna Kondraciuk, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. AK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama