We wtorek w Sali MOSIR w Bielsku Podlaskim odbyło się walne zebranie sympatyków BKS Tur Bielsk Podlaski. Wybory były koniecznością, ponieważ dotychczasowy prezes klubu Krzysztof Grodzki „poszedł” w politykę i został radnym miejskim.
Klub od lat funkcjonuje praktycznie na garnuszku miasta i gdyby nie dotacje z budżetu, które pozwalają „przynajmniej w jakiejś części” wypłacać stypendia zawodnikom i wynagrodzenia trenerom, jego funkcjonowanie zawisłoby na włosku. Nowym prezesem klubu będzie pochodzący z Białorusi, ale od lat mieszkający w Bielsku i posiadający polskie obywatelsko Sergiusz Zinowczyk, wiceprezes bielskiej spółki „KREX”.
Chcąc uniknąć losu radnych ubiegłej kadencji Ignacego Grzybowskiego i Jarosława Łaźnego, którzy z powodu zasiadania w zarządzie bielskiego TUR-a stracili mandaty radnych, Krzysztof Grodzki złożył swoją rezygnację z funkcji. Zapewnił jednak, że nadal będzie współpracował z klubem. Praca w zarządzie Tura to w zasadzie funkcja społeczna, także z aktywnością członków zarządu też bywało różnie.
Na walnym zebrało się ponad 40 osób, w tym dorośli zawodnicy klubu oraz trenerzy. Krzysztof Grodzki oraz Aleksy Olesiuk, członek zarządu odpowiedzialny za sekcję koszykówki, złożyli sprawozdania z ostatnich lat działalności klubu.
- Za rok 2014 klub rozliczył się z dotacji miejskich – stwierdził Grodzki i przyznał, że stanowią one 90% wpływów sekcji piłki nożnej. W ubiegłym roku Tur dysponował budżetem w wysokości 217 tys. zł, z czego 182 tys. stanowiła dotacja miejska. W wypadku sekcji koszykówki te proporcje wyglądają nieco inaczej. Sekcji „kosza” udaje się połowę dochodów wygospodarować z dotacji od sponsorów, chociaż kwot Olesiuk nie podał. Ogólnie jednak bielscy przedsiębiorcy jak chcą wesprzeć sport, to chętniej dotują koszykówkę. Dlaczego tak się dzieje?
- Sprawa ciągnie się od kilkunastu lat. Wówczas piłkarze bielscy nie mieli najlepszej opinii. I wielu z nich nie prowadziło sportowego trybu życia. Teraz wiele się zmieniło na lepsze, ale zła fama dalej przeszkadza w zdobywaniu pieniędzy na działalność sekcji piłki nożnej – przyznał Janusz Klimczuk, nowy członek zarządu Tura.
Tym niemniej część zawodników podniosła kwestię niewypłaconych premii, które obiecał im ustępujący zarząd za grę w III lidze.
- Nie mówię, że zawodnicy tych pieniędzy nie dostaną –stwierdził Grodzki. Postaramy się uregulować należności, jeśli pozyskamy od sponsorów pieniądze. Z dotacji miejskich nie możemy ich wypłacić – dodał.
Koszykarze musza się uzbroić w cierpliwość. – Dotację miejską dostajemy w marcu, a zwykle w styczniu i lutym, kiedy trwają rozgrywki nie mamy pieniędzy – przyznał Olesiuk.
Faktem jest, że na walnym rezygnację złożył trener koszykarzy Jarosław Walerian. Stało się tak po ostatniej porażce w Warszawie, w meczu o wejście do II ligi koszykówki, na skutek nieporozumień z wiceprezesem Andrzejem Jóźwiukiem.
Nowy zarząd BKS Tur będzie tworzyło 7 osób. W związku z tym, że BKS Tur prowadzi trzy sekcje: koszykówki, piłki nożnej i piłki nożnej dziewcząt, zadecydowano, że powinien liczyć tyle osób, aby każda sekcja była reprezentowana przez dwóch członków. We wtorek wybrano 6: Andrzeja Jóźwiuka, Sergiusza Zinowczyka (prezes), Janusza Klimczuka, Magdę Jakimiuk, Piotra Gliwę oraz Andrzeja Wasilewskiego. Siódmy członek zarządu ma być dokoptowany.
Sympatycy Tura głosując na Zinowczyka zapewne też liczyli, że będąc wiceprezesem poważnej spółki w Bielsku, będzie miał lepsze „przetarcie” u przedsiębiorców niż dotychczasowy zarząd. - Pierwszą rzeczą, którą się zajmiemy to wyprostowanie spraw finansowych klubu – powiedział nowy prezes. – Będziemy promować piłkę nożną, a ja osobiście bym chciał reanimować rozgrywki oldbojów – dodał Zinowczyk.
Zapytaliśmy też odchodzącego prezesa, w jakiej kondycji zostawia swojemu następcy klub?
- Jeżeli chodzi o finanse, zostawiam klub w nie gorszej kondycji niż w momencie, w którym przyszedłem do Tura – przyznał Krzysztof Grodzki. – Jeżeli chodzi o wizerunek, to kiedy przychodziłem do klubu, to nie miał on żadnego. Zaczęliśmy różne akcje promocyjne i obecnie grając w IV lidze piłki nożnej jesteśmy klubem, z którym wielu mieszkańców miasta się utożsamia poprzez różnego rodzaju akcje społeczne – dodał były prezes. - Klub nie ma żadnych zaległości wobec urzędów. Pozostają natomiast nierozliczone kwestie premii za ostatni sezon gry w III lidze - zarząd nie znalazł na ten cel wystarczających funduszy – wyjaśnił. - Nikt od tego tematu nie ucieka. Każdy poprzedni zarząd miał taki sam problem, gdyż ciężko spełnić wszystkie wymagania zawodników, jeżeli nie mamy wsparcia zewnętrznego. Dotacje miejskie są na określone cele i nie można z nich płacić premii – dodał.
Grodzki zapewnił, że będzie współpracował z nowym zarządem, bo zdaje sobie sprawę, że nie jest to proste zadanie. Do tej pory się udawało dzięki życzliwości dyrektora MOSiR-u, gdzie był zatrudniony.
- Do prowadzenia klubu na poziomie IV ligi trzeba przynajmniej jednej osoby do spraw organizacyjnych, która by tylko tym się zajmowała i odciążyła zarząd klubu od spraw codziennych. Na wyższym poziomie rozgrywek takich osób trzeba 2 lub 3 – stwierdził Grodzki.
Jacek Prokopiuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JaC
Na zdjęciu nowy prezes Tura Sergiusz Zinowczyk (stoi) oraz nowy, jeszcze niepełny zarząd klubu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze