Reklama

Biogazownia w Jasienówce - Protestujemy w trosce o zdrowie

11/01/2011 23:12
Niedawno pisaliśmy o planach utworzenia biogazowni w Jasienówce, gm. Dziadkowice, jak również o protestach, jakie wpływają m.in. do Urzędu Gminy w Dziadkowicach odnośnie tej budowy. Udało nam się skontaktować z Izabelą Święcicką - przedstawicielką protestujących osób.
          - Dlaczego pani protestuje?
          - Powodów jest dużo. Ale na początek trzeba jasno powiedzieć, że nie tylko ja protestuję, lecz wiele osób. Przede wszystkim obawiamy się o własne zdrowie. Proces pozyskiwania energii w biogazowi oparty jest o reakcję fermentacji prowadzonej przez mikroorganizmy. W przypadku rozszczelnienia zbiorników z materiałem biologicznym poddawanym fermentacji do środowiska przedostają się miliony mikroorganizmów, które są niebezpieczne dla środowiska i mieszkańców. Dotarłam do informacji, według której silosy na kiszonkę mają zajmować powierzchnię ponad pół hektara. To oznacza, że z biogazowi będzie ulatniał się fetor, a do najbliższych domów mieszkalnych jest zdecydowanie mniej niż 200 metrów, jak podaje inwestor. Inwestor podaje też, ile tysięcy ton rocznie planuje pozyskiwać surowców. Oznacza to, że pod oknami naszych domów dzień w dzień będą przejeżdżać dziesiątki beczkowozów z gnojowicą. Tak więc oprócz odoru, będziemy mieć do czynienia z ciągłym hałasem. Poziom hałasu będzie też podniesiony w wyniku pracy generatorów. Pamiętajmy, że biogazownia będzie pracować w ciągłym cyklu rocznym. Oznacza to, że cały rok mieszkańcy wsi będą narażeni na uciążliwości i niebezpieczeństwo, jakie za sobą niesie to przedsięwzięcie. Ze względu na to nastąpi spadek wartości nieruchomości na terenie wsi. My na to nie wyrażamy zgody.
          - Konstruktorzy takich obiektów podkreślają, że długotrwały i silny fetor jest wykluczony.

          - Jestem mikrobiologiem uniwersyteckim i wiem, z czym jest związana fermentacja. Zapraszam konstruktorów do mojego laboratorium, aby mogli się przekonać, jakie zapachy wydzielają się podczas fermentacji.
          - Zatem chodzi tylko o lokalizację?

          - Zgodnie z polskim prawem biogazownie mogą powstawać tylko na nieużytkach. Działka nr 86 w obrębie wsi Jasienówka, gdzie jest planowana budowa, od zawsze była i jest ziemią uprawną wysokiej klasy. Tymczasem w "Karcie informacyjnej przedsięwzięcia" inwestor podaje: "Obecnie działka stanowi nieużytek rolny". To nieprawda.
          - Podważa się wiarygodność pisemnych protestów ze względu na podpisy. Podobno są tam nazwiska osób nie mieszkających w Jasienówce, w tym przebywających za granicą. Albo starszych, którym łatwo coś wmówić.

          - Jestem zdumiona tym pomówieniem. Czy to oznacza, że niektóre osoby nie mają prawa do wypowiedzenia swego zdania tylko dlatego, że są w podeszłym wieku? To oburzające. Wszystkie osoby świadomie złożyły swój podpis pod protestem. Natomiast protesty z zagranicy wpłynęły bezpośrednio do Urzędu Gminy w Dziadkowicach, co powinno być odnotowane w dokumentacji urzędu. Nie może być mowy o jakimkolwiek podważaniu oryginalności protestów.
          - Czy będą kolejne protesty?

          - Z pewnością, jeśli budowa nie zostanie zaniechana. Do protestów chcą też dołączyć mieszkańcy pobliskich Żurobic, obawiający się transportu gnojowicy, obornika, pomiotu, itd. pod oknami swoich domów.
          Nikt jeszcze z mieszkańcami nie konsultował budowy biogazowni. Urząd Gminy w Dziadkowicach wystąpił o przygotowanie raportu środowiskowego dopiero po naszych protestach, czyli ponad pół roku od wydzierżawienia ziemi od obecnego właściciela, co podaję za artykułem z "Głosu Siemiatycz".
          - Co zyskaliby okoliczni rolnicy oraz samorząd gminy Dziadkowice, jeśli obiekt zostałby zbudowany?

          - Owszem, mieszkańcy okolicznych wsi mieliby gdzie sprzedawać kukurydzę, a nawet gnojowicę i obornik. Urząd gminy zyskałby pieniądze z podatków. To prawda. Ale czy można w imię tych zysków poświęcać zdrowie mieszkańców Jasienówki? Dlaczego mieszkańcy Jasienówki mają tracić na wartości swoich nieruchomości? Mam nadzieję, że żyjemy w państwie prawa, gdzie majątek i zdrowie każdego obywatela jest w należytym poszanowaniu.
          - Jaki zatem przewiduje pani finał?

          - W przypadku wybudowania biogazowi mieszkańcy wsi Jasienówka wystąpią z pozwem zbiorowym o odszkodowania z Urzędu Gminy Dziadkowie, jako organu podejmującego decyzję w sprawie. Cieszy mnie, że w tej kwestii jest duże zainteresowanie adwokatów, którzy oferują mieszkańcom swoją pomoc.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz



          Dlaczego straszy Pani ludzi?
          Wywiad z Panią Izabelą Święcicką w sprawie biogazowni w Jasienówce („Głos Siemiatycz” nr 808) wzbudził mój głęboki smutek, po części zaś zażenowanie. W kontakcie z nieznanym, naturalną reakcją człowieka jest poszukiwanie autorytetów. Trzeba jednak być przy tym niezwykle ostrożnym. Zwrócę się wprost do inicjatorki protestów, pani mikrobiolog…
          Jest Pani osobą związaną z nauką, oczekiwalibyśmy zatem od Pani rzetelnych argumentów, dostarczenia nam merytorycznej wiedzy. Tymczasem jedyne co Pani robi, to straszy nas Pani tajemniczymi mikrobami, które uwolnione w wyniku funkcjonowania biogazowni, podstępnie nas zaatakują i unicestwią.
          Nie jestem biologiem, więc nie będę się z Panią wdawać w szczegółowe naukowe dysputy. Jednakże choćby z zajęć biologii w szkole średniej wiem, że główny „podejrzany” mikrob w typowej biogazowni, czyli bakteria metanowa, to najstarsza bakteria na świecie, która może swobodnie żyć jedynie w warunkach beztlenowych, w jaki zatem sposób przedostanie się do środowiska i tam przetrwa, nie mówiąc już o jakiejkolwiek agresji z jej strony? Po drugie, dlaczego zakłada Pani z góry rozszczelnienie instalacji? Byłoby to oczywiście bardzo niebezpieczne, ale nie ze względu na ucieczkę mikrobów, ale na zagrożenie wybuchem uwalnianego w fermentacji metanu.
          Czy w imię tego potencjalnego zagrożenia powinniśmy także zrezygnować z naszych domowych kuchenek gazowych i instalacji gazowych w samochodach?
          Co do ewentualnych uciążliwości zapachowych, zgadzam się, trzeba o to zawczasu zadbać. To co fermentuje, zwykle wydziela przykry zapach, potwierdzi to każdy rolnik trzymający w oborze krowy, nie musimy robić wycieczek do laboratorium. Na zdrowy rozum, jeśli jednak główny etap procesu fermentacji odbywa się z udziałem beztlenowców, to musi (!) odbywać się w warunkach hermetycznych. W pełni szczelne pomieszczenie uniemożliwia uwalnianie na zewnątrz jakiegokolwiek zapachu.
          Na etapie składowania biomasy trzeba jednak rzeczywiście zapobiec przykrym wonnym konsekwencjom. Inwestor musi nam zatem a priori na piśmie zagwarantować, iż nie będą przekraczane dopuszczalne normy w tym względzie i musi ponosić za to pełną odpowiedzialność, w tym finansową wobec ewentualnych poszkodowanych. Tu jawi się szerokie pole do popisu dla prawników. Zdaje się, iż w końcowej części wywiadu wspomniała Pani, że posiada duże znajomości w środowisku prawniczym, warto je dla dobra ogółu w tym właśnie celu wykorzystać, już teraz.
          Szanowna Pani, jako człowiek żyjący w demokracji ma Pani prawo do protestu, nie przeczę. W wyniku szczegółowych analiz może okazać się, że lokalizacja biogazowni akurat w Jasienówce nie jest rzeczywiście najszczęśliwszym pomysłem. Proszę jednak nie podważać zasadności budowy biogazowni jako takich. Pod hasłami ekologicznymi wyrządza Pani de facto ogromną szkodę dla środowiska. Publiczne wygłaszanie tego typu opinii i podpieranie się przy tym swoją profesją, jest po prostu nieetyczne.
          W samych Niemczech istnieje ponad 4,5 tys. biogazowni, w tym wiele działa właśnie na wsiach, często przy indywidualnych gospodarstwach. Biogazownie planowane są także w naszych sąsiednich gminach. Czy uważa Pani, że poprzez tego typu inwestycje lokalne władze działają tam przeciwko dobru publicznemu, świadomie narażają zdrowie swoich mieszkańców? Zgadzam się z Panią, dyskusja powinna być wywołana na wcześniejszym etapie, przed podjęciem jakichkolwiek inwestycji. Trudno, tak się nie stało, ale lepiej późno niż wcale.
          Jeśli jednak ma być to prawdziwa debata na temat ekologii, proszę odejść od populistycznych haseł, a przystąpić do rzeczowej dyskusji. Jeśli sama nie czuje się Pani na siłach (w końcu także nie każdy fizyk od razu musi znać się na mechanice kwantowej), to proszę zaprosić kogoś ze swojego naukowego otoczenia, kto na co dzień zajmuje się tematem energii odnawialnej. Jeśli w merytorycznej dyskusji przekona mnie Pani do swoich racji, zapewniam, iż zwłaszcza jako mieszkanka gminy Dziadkowice, pierwsza stanę na barykadzie toczonego protestu przeciwko biogazowniom.

          Katarzyna Kamecka-Lach

        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama