Starostwo nie będzie ograniczało naboru do placówek ponadgimnazjalnych, a radni chcą oddawać drogi wojewodzie. Na sesji rady powiatu bielskiego było też o „paleniu gumy” na ulicach miasta i nocnej jeździe oraz o drodze, którą może by oddać.
- W nowym roku szkolnym nie będziemy zmieniali dotychczasowej sieci szkół i klas – stwierdził Sławomir Jerzy Snarski, starosta bielski na ostatniej sesji rady powiatu. – Nie ograniczamy naboru, ale zdajemy sobie sprawę, że plan jest większy niż potrzeby. Nie będziemy też proponować nowych kierunków kształcenia zawodowego – dodał.
W sumie bielskie szkoły średnie podległe starostwu przygotowały ok. 650 miejsc dla uczniów. To dużo, gdyż bielskie gimnazja w tym roku ukończy ok. 570 gimnazjalistów. Część wybierze zapewne szkoły białostockie i w innych miastach, niektórzy zaś uczniowie z innych powiatów będą chcieli uczyć się w Bielsku.
- Rozważamy utworzenie klas dwuzawodowych, jeżeli nabór do takich klas okaże się za mały. Wówczas klasa wspólnie miałaby ogólnokształcące zajęcie, a przedmiotów zawodowych uczyłaby się oddzielnie – wyjaśnił.
Takie kształcenie jest o 30% droższe, ale i tak wydaje się optymalnym rozwiązaniem.
Ogólnie jednak radni na sesji wysłuchali sprawozdań podmiotów podległych staroście tzn. policji, straży pożarnej, SP ZOZ i PCPR.
Radny Władysław Jagiełło z PSL zwrócił się z pytaniem do obecnego na sesji Arkadiusza Sidorskiego, z-cy komendanta powiatowego policji w Bielsku - kiedy zakończą się nocne rajdy samochodowe młodzieży po bielskich ulicach i co robić z tzw. paleniem gumy np. na placu obok Lidla i w innych miejscach?
- W ubiegłym roku ukaraliśmy dwóch młodych kierowców mandatami 500-złotowymi za nocne rajdy – tłumaczył Sidorski. - To jest problem raczej społeczny. Wielu młodych ludzi ma zamożnych rodziców, którzy kupują im drogie samochody, a jak ktoś własną pracą nie zarobił na pierwszy samochód i nie ponosi kosztów jego utrzymania, to później ściga się na ulicach miasta.
Radny Jagiełło zaproponował również przekazanie należącej do powiatu części drogi od Bielska do Topczewa urzędowi marszałkowskiemu.
- W sumie w powiecie mamy tylko jedną drogę wojewódzką, łączącą Bielsk z Hajnówką. Dobrze by było oddać im w zarząd też drogę Bielsk – Topczewo, zwłaszcza że najbliższe rozdanie pieniędzy unijnych pójdzie właśnie na drogi główne. W pierwszej kolejności krajowe, a potem wojewódzkie.
- Nie mam nic przeciwko temu, tylko czy urząd marszałkowski będzie chciał przejąć drogę na swoje barki – odpowiadał starosta Snarski.
Jacek Prokopiuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JaC
/na zdjęciu szefowie jednostek powiatowych/
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze