Projekt nazywa się „Dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze Puszczy Białowieskiej” i jest realizowany przez Instytut Archeologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Zaczął się na początku 2017 roku i będzie trwał do końca roku 2020.
- To są jedne z ostatnich naszych badań terenowych. Już jesteśmy w trakcie opracowywania badań - stwierdza dr Kamil Niedziółka, z zespołu badawczego projektu. - Znaleziska z Puszczy Białowieskiej trafią do muzeum w Białymstoku.
Na miejscu wykopalisk, w okolicach leśnej osady Sacharewo, koło Hajnówki, o śladach człowieka na terenie Puszczy Białowieskiej rozmawiałam z archeologiem dr Kamilem Niedziółką.
Badania archeologiczne w okolicach Sacharewa trwają od kilku tygodni...
- W ubiegłym roku odkryliśmy to stanowisko. Jest to drugi sezon badawczy, poszerzamy naszą wiedzę nie temat tego, co tutaj się działo w przeszłości.
Co teraz można powiedzieć o przeszłości tego miejsca?
- Ludzie osiedlali się tutaj od wielu wieków. Na pewno od okresu wpływów rzymskich, czyli III – IV wiek naszej ery, ale są też dość poważne przesłanki, że ludzie tutaj byli dużo wcześniej, czyli nawet kilka tysięcy lat temu. Aczkolwiek to jeszcze musi być przedmiotem analizy materiału, który wykopaliśmy, pozyskaliśmy w tym roku. W przyszłym roku powinniśmy już mieć bardziej miarodajne rezultaty. Pobieramy też próbki do datowań bezwzględnych C14, które określą ile mogły mieć lat nawarstwienia, które teraz kopiemy. Wyniki skorelujemy z naszymi danymi archeologicznymi, spróbujemy tę wiedzę połączyć i zrekonstruować dzieje tego obszaru.
Czyli tak zwane badanie radiowęglowe, najbardziej dokładne?
- Z dokładnością różnie bywa, bo też musimy uważać, czy nie nastąpiło zanieczyszczenie próbki, kontaminacja. Musimy podejmować specjalne środki ostrożności. Jednak dane z 2019 roku wskazują na III - IV wiek naszej ery, jeśli chodzi o osadnictwo. Ale też znajdujemy ceramikę z okresu nowożytnego, czyli XVII – XVIII wiek. W zeszłym roku znaleźliśmy żelazny scyzoryk i dwie monety, tzw. boratynki, czyli szelągi z czasów Jana Kazimierza.
Tym razem jakie zdobycze?
- Głównie ceramika, ale są także krzemienie. Teraz akurat nie mamy tych najciekawszych krzemieni. A tu mamy ceramikę z okresu nowożytnego.
Ale co można powiedzieć o krzemieniu?
- Krzemienie były obrabiane przez człowieka. Technika obróbki może nam powiedzieć, kiedy dany przedmiot został stworzony. Niektóre są wyrafinowane, inne zrobione bardzo topornie. Jeśli widać tzw. fale odbicia, to znak, że ktoś go kiedyś odłupał intencjonalnie, a nie to, że on upadł.
Żartuję, że nasza puszcza jest dziewicą wielorodną, to znaczy dużo dzieci miała, ale ciągle jest dziewicą...
- Osadnictwo było ograniczone, wyspowe. To, że tu jesteśmy nie podważa naturalnego charakteru tego obszaru. W głębi puszczy mamy pozostałości pól. Tych pól było bardzo dużo, ale były użytkowane tylko w pewnym czasie. Ludzie się przesuwali z jednego obszaru na drugi. Nie można mówić, że jeśli znajdujemy ślady aktywności człowieka, że puszcza została zasiana przez człowieka.
Nie, to nie w tym kontekście, chociaż ja też kiedyś ją sadziłam, w Czerlonce. Teraz widzimy jak opuszczone pola się zalesiają, same. I robi się las naturalny. Natomiast w puszczy jacy byli ludzie, chyba nie wiadomo. Na razie grobów nie ma?
- Nieopodal jest cmentarzysko kurhanowe. Łączymy okres wpływów rzymskich. W 2017 roku z Dariuszem Krasnodępskim, badaliśmy te kurhany, pobraliśmy próbki do datowania radiowęglowego i wyszedł okres wpływów rzymskich, III, IV, może V wiek. To się koreluje z tym, co tutaj znajdujemy.
Gdyby tak móc zajrzeć pod ziemię puszczy...
- W bardzo ograniczonym zakresie prowadzimy badania, ale coś się udaje znajdować. Mamy satysfakcję.
Po warstwach ziemi można ustalić jaki był klimat?
- To wymaga bardziej specjalistycznej analizy. Pobieramy próbki do badań przyrodniczych, do analiz geomorfologicznych, gleboznawczych, które mogą nam powiedzieć, czy ten teren był podmokły. Może nie tak precyzyjnie jaki był klimat, ale wiadomo, że poziom wód gruntowych zmienia się wraz ze zmianami klimatu. Teraz okoliczne tereny robią się coraz bardziej suche, ale to szerszy problem Puszczy Białowieskiej i innych lasów, natomiast kiedyś było trochę więcej tej wody. Puszcza była podmokła, co zostawia swoje ślady w nawarstwieniach, które badamy.
Dlaczego stanowisko archeologiczne akurat tutaj?
- Odkryliśmy zupełnie przypadkowo. Z geomorfologami robiliśmy odwierty geologiczne. Weszliśmy na tę polanę, był marzec, więc trawy dużo mniej, wiele kretowisk. Z kretowisk wychodziła ceramika...
Krecik pomógł...
- W zeszłym roku rozmawiałem z człowiekiem z PAP, który koniecznie chciał z tego zrobić notkę i musiał mieć punkt zaczepienia, żeby ludzi zaintrygować. Dlatego później poszła taka informacja, że krety odkryły tę osadę, a nie archeolodzy. Na początku wrzucali zdjęcia z nami, a potem już z kretami.
Tutaj były przeprowadzane badania geofizyczne, które polegały na?
- Pomiarach pola magnetycznego jeżeli chodzi o jakieś anomalie. Jeśli ktoś kiedyś palił jakiś ogień, to pojawiała się anomalia i w tych miejscach wyznaczyliśmy wykopy. I faktycznie zaczęliśmy znajdować obiekty archeologiczne – paleniska, piece, jamy zasobowe. Na terenie Puszczy, to jest rzadkość, bo często ściółka, korzenie, nory, niszczą wszystko, pozostaje warstwa przemieszana. Z naszego punktu widzenia było to bardzo interesujące. Wykopaliśmy dużo ciekawych materiałów, a ten rok jest kontynuacją, czyli kolejne miejsca wyznaczone podczas badań geofizycznych wyznaczyliśmy do badań.
Odwierty robiliście w 2019 roku...
- Tak, w marcu, a w czerwcu przyjechaliśmy robić badania geofizyczne i zaraz badania wykopaliskowe. W tym roku jeszcze na stanowisku kurhanowym, dzięki wykorzystaniu lidaru, czyli skaningu lotniczego.
Lotniczy skaning laserowy w archeologii?
- Latają samoloty, z radarem podwieszonym na brzuchu i dzięki temu uzyskujemy obraz dokładnej rzeźby terenu, nawet gdy są drzewa. Dzięki temu w Puszczy mogliśmy wyśledzić wszystkie kurhany, nawet te nieznane.
Fajnie by było, gdyby w kurhanie znalazły się dokładne ślady pochówków.
- W Leśnictwie Postołowo, mamy Rezerwat Archeologiczno – Przyrodniczy Szczekotowo. Tam była czaszka młodej dziewczyny. Publikacja na ten temat powinna wyjść najpóźniej w przyszłym roku.
W okolicach Sacharewa jest stanowisko kurhanowe.
- Trzy lata temu, z Darkiem Krasnodębskim badaliśmy te kurhany, ale teraz, gdy dostaliśmy dane lidarowe, z ogólnopolskiego projektu ISOK, to okazało się, że na stanowiskach kurhanowych są ślady jakby po starych miedzach. Teraz też przeprowadziliśmy tam sondaż, pobieramy próbki do analiz – pozostałości starych roślin i rzeczy gleboznawczych, żeby zobaczyć jak te warstwy się układały, czy uda się zrekonstruować historię wpływu człowieka na lokalne środowisko naturalne. Ten mikroregion jest bardzo interesujący.
Wiemy coś o pochówkach w kurhanach koło Sacharewa?
- Nie trafiliśmy w żaden pochówek. Być może go nie było, być może był rozsypany. Prochy ludzkie bardzo często były też rozsypywane na nasypie, nie chowane punktowo. Ale odnajdywaliśmy różne fragmenty ceramiki. Chce pani zobaczyć stanowisko kurhanowe, to możemy tam pojechać.
Są kurhany...
- Jeden, drugi, trzeci. Na skaningu widać miedzę, więc tu kopią. Nawet widać lekkie podwyższenie terenu między kurhanami.
Jestem pod wrażeniem zastosowania nowoczesnych technologii. Stanowisko archeologiczne można odkryć laserowo, ale skorupek sprzed tysięcy lat - nie. Czyli jednak człowieka nie da się zastąpić, jego wyczucia, szkiełka i oka.
Krystyna Kościewicz, fot KK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze