Reklama

Amerykański inżynier z Teksasu, ortopeda z Alabamy i przyrodnia siostra z Francji

Do siemiatyckich policjantów zgłosiła się 50-latka, która padła ofiarą oszusta. Około 4 miesiące temu na jednym z portali społecznościowych poznała mężczyznę. Podawał się za amerykańskiego inżyniera, który pracuje w Teksasie i dobrze zarabia.

       Mówił, że ma polskie korzenie. Christopher, bo tak się przedstawił, już po kilku miesiącach korespondencji zapewniał kobietę, że chce przyjechać do Polski i rozpocząć z nią wspólne życie. Pewnego dnia poprosił o pomoc finansową. Twierdził, że musi jechać do Niemiec, aby odblokować w banku dużą sumę pieniędzy. Obiecał oddać pożyczone pieniądze, zaraz po tym jak wróci do Polski. Kobieta zgodziła się i przelała wskazaną kwotę. Po pewnym czasie mężczyzna znowu poprosił o pomoc finansową. Przekonywał, że został zatrzymany w Niemczech i potrzebuje pieniędzy na prawników i opłaty celne. Próśb o pożyczki było więcej. 50-latka wykonała łącznie 23 przelewy na kwotę blisko 120 tys. zł. Ślad po amerykańskim inżynierze zaginął.

       68-latka z Białegostoku straciła blisko 200 tys. zł po tym, gdy uwierzyła w historię o amerykańskim lekarzu. Na początku roku poznała w sieci mężczyznę. Zaczęli ze sobą korespondować za pomocą komunikatora. Przedstawił się jako lekarz ortopeda z Alabamy, pracujący dla ONZ. Pisał kobiecie, że aktualnie przebywa na misji w Sudanie. Mimo, iż białostoczanka nigdy nie widziała mężczyzny, ani też nie rozmawiała z nim przez telefon, ich relacja nabrała poważnego charakteru. Zaproponował kobiecie, by została jego żoną. Obiecywał również przyjechać do Polski i spędzić z nią resztę życia.

Reklama

     Pewnego dnia napisał, że sytuacja w Sudanie jest niebezpieczna. Aby uniknąć zagrożenia chciał wyjechać na urlop i opuścić Sudan. Warunkiem dostania urlopu było znalezienie osoby, która "poświadczy" za mężczyznę i wpłaci określoną kwotę do ONZ. Według oszusta dopiero to pozwoli wdrożyć procedurę urlopową. Wierząc w to, kobieta wpłaciła pieniądze. Po pewnym czasie 68-latka otrzymała na swojego maila informację o konieczności uregulowania dodatkowych opłat związanych z zakupem biletu "lekarzowi", co również zrobiła. Oszust w swojej korespondencji obiecywał, że zwróci kobiecie wszystkie wpłacone przez nią pieniądze od razu po przyjeździe do Polski. Na skrzynkę mailową 68-latki wpłynął kolejny mail z ONZ. Z przesłanej w nim informacji wynikało, że lekarz mógł otrzymać urlop dopiero wtedy, gdy kobieta zostanie jego żoną, ponieważ jedynie małżeństwa uzyskują taką zgodę. Z ustaleń rzekomego lekarza wynikało, że jest możliwość uzyskania takiego ślubu na odległość. Wystarczyło wpłacić kolejne pieniądze, co też kobieta uczyniła. Po tym 68-latka na swoją skrzynkę mailową otrzymała certyfikat zawarcia małżeństwa, a także zdjęcie biletów dla jej męża. Kobieta dowiedziała się, że przyjeżdża on do Polski na początku kwietnia. Gdy 68-latka przyjechała na lotnisko, dostała od niego wiadomość na komunikatorze, że został zatrzymany w Dubaju za narkotyki. Zapewniał, że ktoś mu to podrzucił w Sudanie. Pisał też, że aktualnie przebywa w więzieniu. Już po chwili otrzymała wiadomość od rzekomego inspektora z Dubaju informującą o konieczności wpłacenia kaucji, by mężczyzna wyszedł z więzienia. Na potwierdzenie tego otrzymała też zdjęcia z lotniska, na których był mężczyzna prowadzony przez policjantów z Dubaju. Jednak tym razem kobieta wykazała się już czujnością i zauważyła, że zdjęcia przedstawiały lotnisko w Londynie, a policjanci mieli założone angielskie mundury. Dopiero wówczas kobieta zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa.

      Do bielskich policjantów zaś zgłosiła się 48-latka. Powiedziała, że na jednym z portali społecznościowych dostała wiadomość od kobiety, która przedstawiła się jako Polka mieszkająca we Francji. Rzekoma Francuzka pisała, że jest chora na nowotwór i niewiele czasu jej zostało, ponadto jest samotna, ponieważ jej mąż zmarł, a dzieci nie ma. Dodała, że prowadziła z mężem dobrze prosperującą firmę transportową i jest bogata, jednak nie ma komu zostawić pieniędzy. Tak nawiązała się między nimi internetowa znajomość. Po kilku tygodniach kobieta napisała do 48-latki, że są przyrodnimi siostrami i chciałaby jej przekazać darowiznę w wysokości 745 tys. euro. Mieszkanka powiatu bielskiego wiedziała, że jej ojciec miał córkę z poprzedniego małżeństwa. Nie mogła jednak zweryfikować informacji o rodzinie we Francji, ponieważ jej rodzice już nie żyli. Uwierzyła więc w zasłyszaną historię i zgodziła się przyjąć pieniądze. Po pewnym czasie z kobietą skontaktował się rzekomy prawnik "siostry". W celu uwiarygodnienia historii oszust przesłał "certyfikat, że sprawa została złożona do sądu". 48-latka miała jedynie wpłacić na wskazane konto 750 zł za obsługę prawną. Tak też uczyniła. W następnych dniach "prawniczka" pisała, że musi jeszcze wnieść kolejne opłaty: za złożenie wniosku do sądu, później za ubezpieczenie przelewu, a następnie za odblokowanie przelewu z Unii Europejskiej. Kilkakrotnie przestrzegała kobietę, by ta nikomu nie mówiła o spadku, dopóki go nie dostanie. Aby opłacić wszystkie procedury, kobieta pożyczała pieniądze od znajomych. W sumie przelała 7.250 zł. Zaczęła jednak podejrzewać, że to może być oszustwo i o całej sprawie powiedziała swojej znajomej. Za jej namową poinformowała policjantów o zdarzeniu.

Reklama

     - Zawierając nowe znajomości, należy być ostrożnym. Zwłaszcza jeśli poznana przez internet osoba prosi nas o pieniądze. Oszuści działają według pewnych schematów. Zazwyczaj unikają rozmów telefonicznych, wskazywania miejsc, z których pochodzą, ich konta na profilach społecznościowych nie zawierają informacji osobistych, zdjęć z rodziną, miejsca pracy, zamieszkania. Przez regularny kontakt i przedstawianie fałszywych historii z życia zdobywają zaufanie, a następnie proszą o pomoc finansową - na zakup biletu lub na pokrycie opłat. Cały czas modyfikują sposób działania. Dlatego też tylko nasza ostrożność, czujność i dystans do przekazywanych informacji spowodują, że nie staniemy się ich kolejną ofiarą - przestrzega mł. asp. Kamil Jaroć, rzecznik siemiatyckiej policji.

ak, fot. KMP Białystok

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gotha - niezalogowany 2024-04-25 16:19:03

    ale te baby to sa glupie na starosc; jak ja im mowie na randce ze jestem bezrobotnym bez perspektyw to one zaraz mowia -spiepszaj dziadu, a tu trzeba mowic ze ja jest amerykanska soldzer, ze a lot off dollara. a najgorsze ze to juz kolejna ofiara i w prasie i w tv. czlowiek mowiacy prawde w dzisiejszych czasach to mamut, zaraz wyginie he he he

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Szefons - niezalogowany 2024-05-04 07:15:09

    stary sposób na nigeryjski przekręt. Że tez ludzie a nie czekaj... to baby były.. Że się tłumiki dają nabierać na taki chłam. Maile pisane pewnie z Gmaila łamaną polszczyzną albo tłumaczone translatorem z francuskiego na PL. Dramat....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wandzia - niezalogowany 2026-01-15 07:40:08

    To nie jest naiwność, to wszechobecna chciwość, bezdenna pazerność i głupota.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama