Wskutek uderzenia pioruna następuje uszkodzenie dachu jednego ze zbiorników, w którym jest 100.000 m sześc. ropy naftowej. Następuje rozszczelnienie dachu nad zbiornikiem, zapala się ropa. Za chwilę następuje wybuch i część płonącej ropy wydostaje się poza zbiornik. Zapala się zbiornik sąsiedni, w którym też jest 100.000 m sześć. ropy. Chmura toksycznego zadymienia przedostaje się poza teren bazy. Zaczyna płonąć okoliczny las. Rozpoczyna się piekło...
Na szczęście to nie rzeczywistość, lecz teoretyczny scenariusz zdarzeń w bazie PERN-u S.A. Stacji Pomp nr 1 w Adamowie, będący elementem ćwiczeń służb ratowniczych, które przeprowadzono tam w czwartek, 16 listopada. W ćwiczeniach brało udział 149 strażaków. Reprezentowali oni zakładowe straże pożarne z Adamowa i jednostek podobnych, zlokalizowanych na trasie rurociągu oraz państwowe i ochotnicze straże pożarne. Strażaków wspomagali funkcjonariusze Straży Granicznej, policji, służby leśne. Głównym celem ćwiczeń było doskonalenie organizacji i prowadzenia działań w przypadku pożaru zbiorników ropy naftowej i cieczy ropopochodnych. Przede wszystkim zaś chciano: zweryfikować dotychczasowe założenia dotyczące taktyki i technologii gaszenia takich obiektów, sprawdzić czas dotarcia poszczególnych jednostek do miejsca zdarzenia, udoskonalić koordynację wszystkich służb, przepływ informacji, wykorzystanie przeciwpożarowej infrastruktury, wyszkolenie strażaków.
Poszczególne jednostki miały różne zadania. Wszystko realizowano w tym samym czasie - na terenie bazy i koło niej. Przebieg akcji był następujący: jako pierwsza na miejsce pożaru dociera miejscowa zakładowa straż pożarna, za nią jednostki powiatowe. Wcześniej jednak, ze względu na to, że cały system decydujący o przepływie i magazynowaniu ropy jest skomputeryzowany, błyskawicznie następuje automatyczne zamknięcie zasuw i zaworów oraz włączają się instalacje zraszające znajdujące się na dachach i ścianach tych zbiorników. Następuje ewakuacja pracowników. Automatycznie część ropy jest wypompowywana ze zbiorników. Jednak jej część się pali. Jednostki strażackie zaczynają przygotowywać się do gaszenia zbiorników. Służy do tego specjalny środek pianotwórczy. Duże zapasy tego środka znajdują się na terenie bazy. Do akcji przystępują ochotnicze straże pożarne, których zadaniem jest gaszenie okolicznych lasów. Terenu poza bazą pilnują m.in. pogranicznicy. W górze jest już śmigłowiec. Piloci informują o kierunkach i sile rozprzestrzeniania się ognia. Do akcji wkracza policja, bo ktoś próbuje samochodem wedrzeć się pod bazę. Zostaje zatrzymany. Policjanci aresztują go. Okazuje się, że w samochodzie jest ładunek wybuchowy. To zadanie dla policyjnych pirotechników. Teren zostaje ogrodzony, a bomba za chwilę rozbrojona. Tymczasem w bazie, po zgromadzeniu odpowiedniej ilości pomp i działek wodno - pianowych, zdolnych podać gigantyczne ilości środka gaśniczego w ciągu minuty (ok. 70 m sześc.), na zbiorniki wylewane są dziesiątki ton wody i środka pianotwórczego. Powoli strażacy wygrywają walkę z ogniem. Pożar jest coraz mniejszy. Specjaliści w srebrnych żaroodpornych uniformach sprawdzają stan zbiorników. Nagle okazuje się, że są ranni. Za poszkodowanych zabierają się więc lekarze i sanitariusze. Powoli ogień na zbiornikach oraz w pobliskim lesie udaje się ugasić. Piloci ze śmigłowca dają znać, że żywioł jest opanowany, co oznacza koniec ćwiczeń. Oczywiście podczas realizacji zadań nie było ani ognia, ani dymu. Te aspekty występowały tylko w teorii. Ale woda i mieszanki środków gaśniczych - z wozów oraz instalacji przeciwpożarowych na zbiornikach, w które wyposażony jest zakład, były podawane tak, jak podczas ewentualnego pożaru.
Na uwagę zasługuje rozmach całego przedsięwzięcia oraz skoordynowany udział wielu jednostek służb ratowniczych. Ćwiczenia okazały się udane. Wszystko zostało zrealizowane. Wśród obserwatorów ćwiczeń znaleźli się m.in.: przedstawiciele władz województwa podlaskiego, województw ościennych, PERN-u „Przyjaźń” S.A. z Płocka i Gdańska, komendanci wojewódzcy i powiatowi Państwowej Straży Pożarnej, służby leśne, policjanci, strażacy z Litwy, policja, funkcjonariusze Straży Granicznej, służba celna. W pozorowanej akcji gaszenia zbiorników i lasu brały udział: Zakładowa Straż Pożarna PERN z Adamowa, Plebanki k. Płocka i Gdańska, strażacy z Komendy Wojewódzkiej PSP w Białymstoku, komend powiatowych i miejskich PSP z: Siemiatycz, Bielska Podl. i Hajnówki, Grajewa, Białegostoku, Warszawy, Ostrołęki i Białej Podl. oraz jednostki OSP z: Drohiczyna, Grodziska, Mielnika, Słoch Annopolskich, Nurca St., Kleszczel i Orli.
Tuż przed ćwiczeniami praktycznymi w mielnickim ośrodku kultury omówiono założenia teoretyczne ćwiczeń. Dzień wcześniej zaś odbyło się tam seminarium ratownicze, podczas którego omawiano główne zagrożenia związane z magazynowaniem ropy naftowej i cieczy ropopochodnych, przedstawiono najnowsze sposoby zwalczania pożarów takich substancji, omówiono też przykłady pożarów baz paliw w Gdańsku i Możejkach na Litwie. Przypominamy, że takie ćwiczenia w Stacji Pomp nr 1 w Adamowie są organizowane co kilka lat. Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK i mł. kpt. Marcin Janowski
Komentarze