Ogromnie cieszy fala pomocy na granicy polsko - ukraińskiej. Jak pokazują lokalne wydarzenia - może prowadzić nawet do między samorządowych konfliktów. Jakże tym bardziej przykre są sytuacje, z którymi spotykamy się od kilku miesięcy na granicy białoruskiej.
Tacy sami uchodźcy, uciekający ze swoich krajów, ogarniętych podobnymi wojnami, oszukani przez reżim Łukaszenki. Oni są "nielegalni". Im pomagać nie wolno...
Niżej jedna z ostatnich relacji aktywistów Grupy Granica, których część przeniosła się na granicę ukraińską, część została tutaj:
"Leżeli niedaleko drogi, w rzadkim lesie. Pierwsze, co zobaczyliśmy, to ich bose stopy – białe, opuchnięte, nie-naturalne. Jeden leżał na ziemi, bo nie dawał rady się podnieść, drugi (ten, który miał zapalenie płuc i niewydolność wątroby) był bardzo zmęczony i obolały. Mniejszy, student biologii, nie był w stanie samodzielnie się napić, musieliśmy podtrzymywać mu głowę. Większy, student ekonomii, zwijał się z bólu i skarżył na żołądek. Po leku rozkurczowym zasnął. Mniejszy miał ciężko odmrożone stopy. Długo staraliśmy się je ogrzać, powolutku podnosząc temperaturę wody. Udało się.
Za każdym razem jesteśmy zszokowani, jak po kilku godzinach ogrzewania, karmienia i troski z tych na wpół żywych istot, leżących w apatii i bezruchu pośród mchu i jelenich odchodów, nieśmiało odradzają się uśmiechnięci, zabawni, niesamowici ludzie, ciekawi naszych imion, pobudek i motywacji, za każdym razem bezgranicznie wdzięczni. To pokazuje, jak niewiele trzeba. Jakie to pomaganie powinno być proste. Wystarczy trochę ciepła (tego „fizycznego”: ogrzewaczy, ubrań, gorącego jedzenia, ale i tego „psychicznego”: troski, zainteresowania, przytulenia) i dosłownie po chwili widać, jak wstępuje w nich życie, a apatię wypiera nadzieja.
Nas, już od siedmiu miesięcy ratujących ludzi w lasach, nie przestaje szokować to, że pomoc, wsparcie, ciepło i dawanie nadziei są zarezerwowane tylko dla niektórych uchodźców i uchodźczyń – tych bliższych kulturowo, mówiących w podobnym języku. Pomaganie innym jest kryminalizowane, a osoby udzielające takiego wsparcia – prześladowane.
Jako Grupa Granica działamy tam, gdzie państwo i system zawodzą. Pomagamy zarówno ludziom uciekającym z Ukrainy, jak i tym, którzy szukają schronienia przed wojnami w innych krajach."

- To wspaniale, że rząd i UE pracują nad rozwiązaniami ułatwiającymi osobom z Ukrainy legalizację pobytu, prawo do pracy i świadczeń. Ale to musi dotyczyć wszystkich osób, których życie jest zagrożone. Inaczej to rasizm instytucjonalny - mówi Aleksandra Chrzanowska ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, z którą o granicy polsko-białoruskiej rozmawiała Magdalena Chrzczonowicz z OKO.press.
Grupa Granica pomaga tam 50-70 osobom tygodniowo. Kilkunastu osobom dziennie. Ostatnia interwencja, akcja ratunkowa 27 lutego, na bagnach niedaleko zalewu Siemianówka:
- Straży Granicznej udało się uratować z bagien panią Samar z Syrii i pana Marwana z Iraku. SG przyjęła od nich wnioski o ochronę międzynarodową. Cztery dni wcześniej, w tym samym miejscu podobna sytuacja - na bagnach utknęło 5 uchodźców z Syrii i Jemenu. Jedna z osób mówiła, że w ciągu 6 dni była wypychana przez granicę - przez polskie służby - 12 razy. (...) Od ludzi spotkanych w lesie wiemy, że jest jeszcze jedno miejsce, gdzie na pewno jest przetrzymywanych kilkadziesiąt osób - 50-60 - po białoruskiej stronie, gdzieś blisko granicy. Nie wiemy też, ile osób jest rozproszonych po całej Białorusi. Większość tych zgłoszeń dotyczy osób, które są od dłuższego czasu w Białorusi. Takie też mamy informacje od niezależnego białoruskiego środowiska monitorującego tę sytuację. To nie są osoby, które przyjechały w ciągu ostatnich dni, czy ostatniego tygodnia. Cały czas kilkadziesiąt, a może kilkaset osób po białoruskiej stronie jest i próbują się tutaj przedostać. Zgłoszenia o pomoc ciągle dostajemy. Sytuacja tych osób jest zresztą tym trudniejsza, że to są osoby, które już są tu długo, które są tu od kilku tygodni, a czasem nawet od kilku miesięcy. Osoby, które są wielokrotnie zawracane i wywożone do Białorusi, one już nie mają siły, są wyczerpane.
2 marca, zaledwie 6 dni po wybuchu wojny w Ukrainie, w życie weszło rozporządzenie MSWiA z 28 lutego o przedłużeniu stanu wyjątkowego na polsko-białoruskiej granicy do 30 czerwca. W kolejnych miesiącach nie będzie można zatem wjechać na teren przygraniczny ani dziennikarzom, ani pomocy humanitarnej. W styczniu 2022 Sąd Najwyższy orzekł, że rząd PiS nie mógł wprowadzić całkowitego zakazu wjazdu do strefy stanu wyjątkowego dla dziennikarzy. Rząd nie mógł też zakazać organizacjom humanitarnym niesienia pomocy dla migrantów w strefie. Zakazy naruszają Konstytucję.
- Cały czas pomoc na granicy polsko-białoruskiej jest przedstawiana przez służby i rząd jako nielegalna. To szczególnie bolesne teraz, gdy tyle osób pomaga - i to wspaniałe - osobom z Ukrainy.
A czy i jak rząd pomaga uchodźcom z Ukrainy?
oprac. AK, fot. Grupa Granica
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze