W sobotę, 20 sierpnia, Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Mielnickiej zorganizowało kolejną imprezę. Tym razem mieszkańcy i turyści mogli posłuchać pieśni cerkiewnych w wykonaniu Chóru Katedralnego Parafii Prawosławnej pw. Św. Trójcy w Hajnówce. Koncert chóru poprzedził nastrojowy występ Ludmiły Wiszenko, Elżbiety Budko i Mateusza Trandy. Chór katedralny powstał w 1942 roku. Repertuar, który prezentuje, jest różnorodny: od monasterskich "napiewów" do muzyki cerkiewnej. Chór uczestniczył we wszystkich edycjach Międzynarodowego Festiwalu "Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej", na których wielokrotnie zdobywał nagrody. Koncertował również w Finlandii, Rosji, Słowacji i w Czechach. W tym roku chór wystąpił w Prużanach na Białorusi podczas Przeglądu Pieśni Chóralnej.
Podczas mielnickiego koncertu chór zaprezentował kompozycje rosyjskich twórców muzyki cerkiewnej z XIX wieku. Imprezę zorganizowano na Górze Zamkowej, przy ruinach kościoła. Oprawa koncertu - wieczorna pora, oświetlone ruiny i palące się dookoła znicze - nadały koncertowi niezwykłego klimatu. Pomysł zainicjowania organizacji imprez "w ruinach" okazuje się bardzo trafiony.
- Koncert był naprawdę niesamowity. Muszę przyznać, że jak śpiewała pani Ludmiła, to aż ciarki po plecach przechodziły - wyznała pani Ewa z Warszawy. - W tych okolicznościach, w jakich się teraz znajdujemy, słuchać tak cudownej muzyki, to po prostu dech zapiera. Zespół jest profesjonalny, ale jednocześnie da się wyczuć nutkę naturalności. Zespół nie jest tak strasznie hermetycznie wyszkolony. Starsze panie autentycznie śpiewają z serca, oprócz tego są śpiewacy wyszkoleni, co się czuje. Połączenie tych dwóch nurtów daje niesamowity efekt - wrażeniami po koncercie dzieliła się pani Beata Polak -Pela, malarka z Gdańska.
Komentarze