Kilka miesięcy temu, pisząc o Eugeniuszu Nowaku, historyku z zamiłowania i legendzie siemiatyckiego ruchu turystycznego, wspomniałem, że na polu w Skiwach znalazł on i oznaczył "miejsce mocy", porównywalne jego zdaniem z siedmioma znanymi na całej kuli ziemskiej "czakramami" - miejscami, gdzie moc promieniowania ziemskiego jest niespotykanie wysoka i dokąd ciągną ludzie, pragnący z tej mocy skorzystać. Większość z nas, na takie doniesienia zwykle reaguje wzruszeniem ramion, pukaniem w czoło czy wręcz kpiną. Myślę, że takie zachowanie wynika głównie z braku dostatecznej wiedzy, która pozwoliłaby racjonalnie tłumaczyć zjawiska, o jakich zdarza nam się od czasu do czasu usłyszeć. Bo czy jakikolwiek podręcznik wyjaśnia tak naprawdę do końca, na czym polega np. zdolność niesienia ulgi choremu poprzez krążenie dłońmi nad jego ciałem, jak wytłumaczyć zdolność niektórych ludzi - np. radiestetów - do odnajdywania i lokalizowania cieków wodnych, co zresztą jest dość powszechnie i praktycznie wykorzystywane, czy też skąd się bierze niezwykle pozytywne oddziaływanie na człowieka niektórych drzew, roślin, źródeł, kamieni czy też wspomnianego wcześniej promieniowania ziemi? Takie pytania można by mnożyć, ale trudno by było znaleźć na nie wyczerpujące odpowiedzi. Istnieje jednak całkiem spore grono ludzi, którzy szukaniem ich zajmują się niemal profesjonalnie. 27 lipca do Eugeniusza Nowaka przyjechał Ryszard Fiejtek - wydawca dwumiesięcznika "NEXUS", poświęconego UFO, zjawiskom paranormalnym i innym niewyjaśnionym zagadkom otaczającego nas świata, oraz Jacek Słomiński - publicysta czasopism "Gwiazdy mówią" i "Czwarty wymiar", również poświęconych zjawiskom i zdarzeniom, wobec których nauka zwykle bezradnie rozkłada ramiona. Obaj panowie wykazali duże zainteresowanie odkryciem pana Eugeniusza i po uzyskaniu wyczerpujących informacji udali się do Skiw, aby na miejscu przyjrzeć się temu zjawisku. Samo miejsce mocy nie jest może specjalnie efektowne, choć pan Nowak otoczył je spiralą z kamieni ustawionych dodatnimi biegunami ku górze oraz wykonał rodzaj kopca, na którym umieścił rodzaj kamiennego zegara słonecznego, ale przecież nie o efekt wizualny tu chodziło. Pan Eugeniusz Nowak oraz pan Jan Sawczuk ze sklepiku z pamiątkami, który w międzyczasie dołączył do "ekspedycji", dokonali pomiarów mocy wypromieniowywanej przez Ziemię i uzyskali prawie zgodny wynik - ponad 90 tysięcy jednostek! Tu gwoli przybliżenia - "czakram" wawelski ma moc 94 tysiące jednostek, więc miejsce mocy pana Nowaka niewiele mu dziś ustępuje. Pan Nowak wyjaśnił, że jego miejsce mocy miało pierwotnie moc około 110 tysięcy jednostek, ale poprzez odpowiednie obramowanie kopca kamieniami o ujemnym potencjale zmniejszył je do obecnych 90 tysięcy. Zaznaczył też, że tutejsze promieniowanie wywiera wybitnie korzystny wpływ na jego samopoczucie i zdrowie, że z dobrodziejstwa tego promieniowania korzystała także jego mama i również odczuwała pozytywne oddziaływanie, przestrzegł jednak, że jeśli ktoś będzie korzystał z tej mocy w sposób nierozsądny lub bez ograniczeń, oddziaływanie może być niekorzystne. Obaj panowie, reprezentujący periodyki zajmujące się podobnymi zjawiskami, byli pod dużym wrażeniem tego miejsca i obiecali zająć się poważnie tym zagadnieniem w przyszłości. Swą wizytę u pana Nowaka traktują bardzo serio, zresztą pisma, które wydają i redagują dowodzą, że zainteresowanie podobnymi miejscami i zjawiskami nie jest w Polsce i w świecie sprawą marginalną, że ogromna rzesza ludzi święcie w nie wierzy, a wcale niemałej grupie ludzi takie zjawiska pomogły i pomagają. Oczywiście zaraz znajdą się sceptycy i prześmiewcy, niemniej jednak nie powinno się wykpiwać czy potępiać w czambuł tych zjawisk ani tych, którzy w nie wierzą, wszak wiara czyni cuda, a to przecież w końcu chodzi. Tadeusz Sikorski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. TS
Komentarze