Z danych GUS-u opublikowanych w lipcu wynika, że w powiecie bielskim znajduje się 1900 bezrobotnych, stopa bezrobocia wynosi 7,9%. Powiat hajnowski to 1700 bezrobotnych ze stopą procentową rzędu 10,3%. Dalej w naszym regionie znajdują się powiaty: kolneński 2600 bezrobotnych (16,3%), powiat łomżyński 2100 bezrobotnych (10,8%), powiat wysokomazowiecki 2000 bezrobotnych (7,7%), powiat zambrowski 2100 bezrobotnych (12,5%). A jak na tym tle prezentuje się powiat siemiatycki?
Całkiem nieźle. Na naszym terenie znajduje się 1618 bezrobotnych, a stopa bezrobocia wynosi 10%. Zatem o dwa punkty procentowe mniej niż w całym województwie podlaskim.
O tym jakie działania są prowadzone w celu zmniejszenia bezrobocia w powiecie, opowiada dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy, Leokadia Żornaczuk:
- Mamy pięć programów, gdzie skorzystaliśmy ze środków rezerwy Funduszu Pracy. Mamy także środki, są one przeznaczane bez naszego wnioskowania, wg tzw. algorytmu. Dwa programy „Power” dla osób młodych to już nowe rozdanie pieniędzy. Mamy program dla osób powyżej trzydziestego roku życia z Regionalnego Programu Operacyjnego. W tym tygodniu podpisaliśmy wspólny wniosek, to będzie program konkursowy we współudziale powiatów takich jak: Wysokie Mazowieckie, Bielsk Podlaski, Hajnówka i nasz. Program organizowany jest dla osób powyżej 30 roku życia.
Łączny koszt dofinansowania wszystkich pięciu programów na rzecz promocji zatrudnienia, które prowadzone są w tym roku przez PUP wynosi 864.700 zł.
- Po raz pierwszy jest wdrażany program „Aktywizacja i Integracja”, tzw. PAI, dla ludzi z tzw. trzeciego profilu, czyli osób korzystających ze środków opieki społecznej. W jego realizacji uczestniczy MOPS w Siemiatyczach, bo na razie są to tylko bezrobotni z terenu miasta Siemiatycze, i Fundacja „Aktywizacja” w Warszawie. Obecnie uczestniczy w nim 10 osób. Program zakłada przywrócenie tych osób na rynek pracy. Chodzi o to, żeby człowiek chciał rano wstać, przyjść na określoną godzinę, ubrać się odpowiednio. Program ma dwie fazy: pierwszą prowadzi Fundacja „Aktywizacja”, która uczy punktualności, jak się ubrać, jak rozmawiać z pracodawcą i to trwa dwa miesiące. Następny okres to są prace społecznie użyteczne, najczęściej bez kwalifikacji – opowiada Żornaczuk.
Jak mówi dyrektorka PUP-u, najwięcej środków przeznacza się na staże, bo to ważny okres, w którym pracodawca może poznać przyszłego pracownika oraz ocenić jego kompetencje. Istnieją dwa rodzaje staży: do 30 roku życia, trwający do 12 miesięcy, oraz po 30 roku życia, trwający do 6 miesięcy. W tym roku pojawiły się 283 oferty, przy czym trzeba pamiętać, że to pracodawcy zgłaszają do PUP-u odpowiednio wypełnione wnioski, na podstawie których urzędnicy przydzielają firmie kandydatów.
Stosunki z pracodawcami są niezwykle ważne, dlatego niedawno w urzędzie pojawiły się nowe miejsca pracy.
- W bieżącym roku od lipca wygospodarowaliśmy dwa etaty, gdzie zatrudnieni są doradcy instytucjonalni. Głównym zadaniem tych osób jest kontaktowanie się z pracodawcami, pomoc pracodawcom, realizacja ofert zatrudnienia – mówi Żornaczuk.
Warto wspomnieć, że wsparcie otrzymują nie tylko ci, którzy szukają pracy lub chcieliby się przekwalifikować. Jeśli człowiek do 30 roku życia (a zarejestrowanych w tym wieku bezrobotnych jest obecnie 600 osób), znajdzie pracę w mieście odległym od naszego powiatu o przynajmniej 80 km, może otrzymać bon na zasiedlenie. Warunkiem jest przedstawienie w urzędzie podpisanej umowy o pracę i tyle... Można wynajmować mieszkanie, można pracować w innym miejscu. W ten sposób pracę rozpoczęło już 12 osób.
Nie zapomina się też o ludziach starszych. Osoby powyżej 45 roku życia mogą liczyć na pomoc z Krajowego Funduszu Szkoleniowego. W ubiegłym roku w ramach tych działań podpisano 6 umów, które objęły 75 osób. W bieżącym roku takich umów było 9, dzięki czemu przeszkolono już 86 osób, a do tej pory wpłynęło 91 nowych wniosków. Kwota przeznaczona na te działania wynosi 130 tys. zł.
Z jednej strony to dobrze, że statystyki są obiecujące, z drugiej nasuwa się pytanie co z bezrobotnymi, którzy nie są zarejestrowani? Ilu ich tak naprawdę mamy? Szara strefa, niechęć do szukania pracy, zrezygnowanie… Jak pokazują dane statystyczne, największy problem ze znalezieniem pracy mają ludzie z niskim wykształceniem lub bez wykształcenia, ale nawet tacy mogą starać się odnaleźć na rynku pracy, po odpowiednim dokształceniu, doszkoleniu. Wszystko jest kwestią motywacji.
Eleni Kryńska, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot EK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze