Reklama

10 lat czekają na wodę - Wójt z absolutorium - Nurzec Stacja

10/05/2009 22:58
Wójt dostał absolutorium, a Borysowszczyna nadal nie będzie miała wody – to chyba najważniejsze efekty ostatniej Rady Gminy Nurzec Stacja.

          Miniony tydzień w naszym powiecie pozostawał pod znakiem tzw. sesji absolutoryjnych. Również w Nurcu, we środę 29 kwietnia, odbyło się takie posiedzenie rady gminy. Obserwując wynik głosowania radnych nad udzieleniem wójtowi gminy absolutorium, można by stwierdzić, że nurzecki samorząd to niemal wzorzec właściwych relacji między radnymi a wójtem. O takiej zgodności niejeden wójt czy burmistrz mógłby pomarzyć. 13 głosami za i przy jednym głosie wstrzymującym się, radni udzielili absolutorium wójtowi gminy Nurzec, Piotrowi Jaszczukowi.

          Drogi na kredyt
          Wszystko wskazuje na to, że gmina Nurzec nie dostanie środków unijnych na budowę dróg lokalnych. A taka informacja nie wróży oczywiście nic dobrego projektom gminnych inwestycji. Na ten rok zaplanowana była budowa ponad 6 km dróg lokalnych. Jak poinformował jednak wójt, nie świadczy to o całkowitej rezygnacji z planowanych inwestycji. Przy wstępnej akceptacji radnych, zdecydowano, że zamiast 6 uda się wybudować ok. 3 km dróg ze środków własnych – pochodzących z kredytów. Dotyczyć to będzie dróg w Nurcu – ulic Wierzbowej i Brzozowej, osiedla Zaolzie, drogi w Moszczonie Pańskiej oraz fragmentu drogi w Werpolu. Drogi, które wyrzucono z tego projektu (w Syczach i Wakułowiczach), zdaniem wójta mają duże szanse na dofinansowanie z tzw. schetynówek z racji tego, że są styczne z drogami wojewódzkimi i o dofinansowanie na budowę tych dróg gmina zamierza się ubiegać w najbliższym czasie.

          Zwińcie asfalt, dajcie wodę
          Możliwość budowy dróg ze środków pochodzących z zaciągniętych kredytów rozzłościła sołtysa i członków rady sołeckiej wsi Borysowsczyzna, w wyniku czego wrócił temat braku wodociągu w tej wsi i nie tylko.
          - Ile można czekać? Odsyłacie nas z roku na rok, wciąż obiecując i nic nie robiąc. O tę wodę dopominamy się już 10 lat. Jak długo jeszcze będziemy tak traktowani? Jeśli można wziąć kredyty na budowę dróg, to równie dobrze za kredyty można wybudować wodociąg. Czy naprawdę jedynym sposobem jest zaangażowanie telewizji do tej sprawy? Jeśli dzisiaj przejdzie budowa tych dróg, to naprawdę nie będziemy mieli już innej możliwości. Staniemy się bardzo medialną gminą – zapowiadał rozgoryczony Artur Trochimiak, sołtys Borysowszczyzny.
          Słowa te podgrzały atmosferę i zainicjowały dyskusję, z której i tak właściwie nic nowego nie wynikło. Wójt tłumaczył, że inwestycja wodociągowania pozostałych wsi to wydatek rzędu ok. 4 milionów zł. Gminy nie stać na taki wydatek, biorąc pod uwagę fakt, że jej dochody własne zamykają się kwotą nieco ponad 2 milionów zł. Ponadto tłumaczono także, że nie może być mowy o wybudowaniu wodociągu bez wcześniejszej przebudowy nurzeckiej hydroforni. Aktualny jej stan, zdaniem wójta, nie pozwala na obciążenie kolejnymi przyłączami, bowiem już w tej chwili w szczytowych okresach letnich ciśnienie wody jest słabe, a kolejne przyłącza bez budowy zbiorników wyrównawczych spowodują, że wody zabraknie wszędzie. Rozgoryczeni mieszkańcy Borysowszczyzny kontrargumentowali, że przyłączenie do wodociągu osiedla po byłej jednostce wojskowej nie spowoduje obciążenia (inwestycja zaplanowana jest na ten rok), ale już Borysowszczyzna, raptem kilkanaście gospodarstw, tak.
          - Mamy sytuację tragiczną. Żyjemy tyle lat bez tej wody. We wsi są osoby niepełnosprawne, które wciąż muszą tę wodę dźwigać wiadrami do prania, sprzątania i kąpieli. My, młodzi rolnicy, mamy też ograniczone możliwości. Chcielibyśmy poczynić w gospodarstwach jakieś inwestycje, ale bez wody nie możemy nic zrobić. Powstają nowe rodziny, budują się nowe mieszkania. 10 lat temu upominałem się o to samo i nic się od tamtej pory nie zmieniło – wypowiadał się członek rady sołeckiej Borysowszczyzny, Jerzy Weremijewicz.
          - Ja może jestem w lepszej sytuacji, bo mam swoją studnię. Ale mój sąsiad 9 rok przychodzi do mnie po wodę. Dziewczyna przychodzi z 60-litrową beczką, kładzie ją na wózek, zimową porą na sanki. Jak pranie robi, to po wodę przychodzi 4 razy dziennie. Czy ktoś z państwa nie ma w domu bieżącej wody? My się bardzo chętnie zamienimy, zabierzcie nam ten asfalt, zwińcie go sobie, a nam dajcie wodę – postulował Mieczysław Bartosiuk, także członek rady sołeckiej tej wsi.
          Łatwo jest odkładać problem, jeśli nie dotyczy on bezpośrednio nas. Łatwo jest zabiegać o drogi, kiedy ma się w domu bieżącą wodę. Ale czy istota funkcji radnego nie polega na tym, by dbać o dobro ogółu, przedkładając je nad prywatą?

          „Nie” dla funduszu sołeckiego
          Od kwietnia obowiązuje ustawa o możliwości tworzenia przez rady gmin tzw. funduszu sołeckiego, który umożliwi sołectwom pozyskanie środków na finansowanie małych, ale istotnych dla społeczności wiejskich działań. Większość gmin daje swoim sołectwom takie możliwości. Radni Nurca mówią – nie.
- Chciałbym postawić formalny wniosek, a właściwie ponowić go z komisji i prosić radnych o to, by głosowali za utworzeniem funduszu sołeckiego. Na sesjach cały czas mówi się o tym, że radni chcą żeby coś się działo, chcą żeby gmina się rozwijała, a tu nagle, kiedy się pojawiła taka możliwość, głosują przeciwko. Przecież to nie są wielkie pieniądze, będzie to kwota 5-6 tysięcy na sołectwo. Nie narazi to gminy na wielkie obciążenie, a sołectwa na pewno wykorzystają te pieniądze perfekcyjnie. Perlejewo podjęło taką decyzję, myślę, że inne gminy też się nie będą tego obawiały – próbował przekonywać radny Jan Raczyński.

          Bezskutecznie
          1 głos za, 4 przeciw, 9 wstrzymujących się to wynik głosowania nad wnioskiem radnego. Identyczny był wynik głosowania nad uchwałą. Naszą uwagę i zdziwienie w tej sprawie wzbudziły dwie kwestie. Pierwsza dotyczy samego sformułowania uchwały – w sprawie niewyodrębnienia funduszu sołeckiego. Uchwały najczęściej są formułowane w ten sposób, że ich przedmiotem jest poparcie jakiegoś problemu, sprawy, projektu. Tutaj, nie wiadomo dlaczego, ktoś z góry założył, że uchwała będzie dotyczyła niewyrażenia zgody na ten fundusz. Również dziwi podejście radnych do tego problemu. Przecież zdecydowana większość z nich to reprezentanci wsi należących do gminy Nurzec. Dlaczego zatem nie zależy im na tym, by sołectwa dostawały pieniądze? Przecież to pobudziłoby mieszkańców do działalności. Chcemy, by wieś się rozwijała, a jednocześnie jej to uniemożliwiamy?
          Podpatrzymy innych
          Przewodniczący rady, Zenon Podbielski, tłumaczył, że tylko nieliczne sołectwa będą potrafiły te pieniądze właściwie wykorzystać. Czy to nie jest pewnego rodzaju dyskryminacja? Nie znajdą się w poszczególnych sołectwach ludzie, którzy potrafiliby rozsądnie te pieniądze zagospodarować i dopilnować formalności związanych z ich wydatkowaniem? Nawet, jeśli nie ma tam ludzi zbyt uczonych, to od czego są radni? Jak widać nie od tego, by pomagać i wspierać.
          - Nie rozumiem postępowania radnych. Nie dość, że sami nic nie robicie, to jeszcze ograniczacie działalność tych sołectw, które są aktywne – tymi słowami skomentował głosowanie radny Raczyński.
          Przewodniczący rady wyjaśniał też, że to jest uchwała tylko na rok 2010; że istnieją niejasności dotyczącego tego, jak takie pieniądze rozliczać, jeśli rada sołecka nie ma osobowości prawnej. A wolą radnych jest zobaczyć, jak ten fundusz sprawdzi się w innych gminach. Jeśli wypali, wówczas niewykluczone, że w kolejnym roku również w Nurcu zostanie wydzielony.
          Przez ten rok w innych gminach sołectwa pójdą naprzód, a tu...

          Ewa Magdalena Iwaniak, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. EMI
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama