Reklama

Zabytkowy browar przegrywa ze skupem złomu?

06/11/2015 19:19

Browar w Sarnakach, cenny zabytek architektury przemysłowej w regionie, może mieć nowego właściciela, który wylicytował obiekt z myślą o przywróceniu tradycji piwowarskich. Mieszkańcy przyjęli wiadomość z wielkim entuzjazmem i nadzieją. Niestety, postępowanie dotychczasowego posiadacza skutecznie oddala moment, kiedy na Nadbużańskim Podlasiu mogłaby znów ruszyć produkcja piwa.

Obiekty browaru mają ok. 110 lat. Pobudował je Józef Szummer, któremu Sarnaki wiele zawdzięczają jako społecznikowi. Przede wszystkim jednak wprowadził i wypromował piwo, które uczyniło tę małą miejscowość znaną.

Znacjonalizowany po II wojnie światowej browar działał do 1975 r. Przegrał jednak konkurencję z pobudowaną w sąsiedztwie przetwórnią owocowo-warzywną, która była oczkiem w głowie ówczesnych władz.

W połowie lat 90. obiekty przemysłowe i blisko 2 ha zostały sprywatyzowane. Nabywca, Tadeusz Wasiluk, sadownik z pobliskiego Lipna, przez pewien czas kontynuował produkcję. Inwestycja jednak nie przyniosła mu oczekiwanego sukcesu. 1 października 2015 roku zrujnowane obiekty browaru i przetwórni stały się przedmiotem licytacji komorniczej. Zwycięzca licytacji, przedsiębiorca z Pomorza, chce wykorzystać kapitał tradycji i wznowić produkcję piwa. Historyczne obiekty zostałyby zrewitalizowane, otrzymując nowe funkcje.

Reklama

Na kilka tygodni przed spodziewaną licytacją mieszkańcy Sarnak ze zdziwieniem obserwowali jednak wzmożony ruch na terenie opustoszałego zakładu. Tajemnica wyjaśniła się, gdy bramę zaczęły opuszczać pojazdy wyładowane złomem, należące do T. (...).

Zarządcą nieruchomości jest Komornik Sądowy przy Sądzie Rejonowym w Siedlcach, który oddał nieruchomość w nadzór dłużnikowi, czyli T. (...). Taki nadzór oznacza, że nieruchomość powinna być utrzymywana w stanie niepogorszonym. Tymczasem wywóz metalowych elementów nie ustawał nawet po licytacji! Skutki tej działalności są opłakane. Wszystko, co tylko da się sprzedać w skupie złomu, zniknęło – rury ciepłownicze, kable instalacji elektrycznej, metalowe drzwi i balustrady, elementy konstrukcji budynku browaru, urządzenia i maszyny.

Reklama

Wymiar finansowy tej grabieży jest najmniej istotny. Prawdziwe niebezpieczeństwo to naruszenie konstrukcji, przede wszystkim budynków starego browaru. Poprzedni właściciel zabrał też fragmenty pokryć dachowych. Gdy brak drzwi, dostęp do obiektów mają osoby postronne. Tymczasem brak ochronnych balustrad, np. wokół głębokich zbiorników oczyszczalni ścieków, to niebezpieczeństwo wypadków. Takiego ryzyka nie można bagatelizować, bo dosłownie po drugiej stronie ulicy znajduje się... szkoła!

Wreszcie w piwnicach przetwórni znajdowało się ok. tysiąc beczek. Beczki zostały prawdopodobnie sprzedane, a nieznanego pochodzenia zawartość trafiła na podłogę. Półmetrowej głębokości breja, rozlana na powierzchni ok. 1000 m2, póki co cuchnie. Ale czy to jedyny efekt, jaki spowoduje, nie wiadomo.

Reklama

Formalna zmiana właściciela nieruchomości nabywcy przedłuża się z przyczyn formalnych. Tymczasem wśród zdezorientowanych mieszkańców Sarnak ktoś rozpowszechnił plotkę, jakoby T. (...) został zobligowany przez nowego właściciela do „posprzątania terenu”. Ten zapewnia, że to wierutna bzdura.

O sytuacji zawiadomił szereg instytucji. Najspieszniej zareagował konserwator zabytków (choć browar nie ma statusu zabytkowego). Dzięki niemu na teren zakładu ma wkroczyć nadzór budowlany. Wówczas zniszczenia ocenią specjaliści i okaże się, na ile nadzieje na ożywienie gospodarcze i promocję Sarnak przegrały z krótkowzroczną pazernością dotychczasowego właściciela i doraźnym zyskiem ze sprzedaży złomu.

Reklama

Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, autor znany redakcji

PS: Staje się niestety jasne, jaki los może czekać budynki zabytkowego browaru w Sarnakach. Taki sam, który spotkał jeden z najciekawszych zabytków w Siemiatyczach – fabrykę kafli Dajcza przy ul. Górnej, która mogła być główną atrakcją turystyczną Siemiatycz, a stała się ruiną. I jak w tamtym przypadku to kwestia krótkowzroczności i bezmyślności władz sprzed 10 lat i nic niestety nie da się tu zrobić, cześć historii Siemiatycz zniknie, o tyle w przypadki Sarnak jest jeszcze szansa uratowania. I za to warto trzymac kciuki. JN

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama