Reklama

Pożar w Nurcu Stacji - Ośmioro dzieci bez domu

11/01/2016 17:26

W poniedziałek, 11 stycznia, ok. godz. 7.20, zaczął palić się drewniany dom przy ul. Młyńskiej w Nurcu Stacji. W środku było 10 osób, w tym 8 dzieci. Część z nich szykowała się do szkoły. Ogień szybko zajmował wnętrze, dach. Domownicy, przy pomocy sąsiadów, w pośpiechu opuścili mieszkanie.

Jako pierwsi na miejscu byli strażacy z Nurca Stacji, jednak ogień już wtedy wydostawał się na zewnątrz. Dojechały jednostki z Siemichocz, Kajanki i zawodowa straż pożarna z Siemiatycz. Niestety, mimo intensywnego gaszenia, domu nie udało się uratować, bo to co zostało, nadaje się tylko do rozbiórki. Niewiele też zostało z wyposażenia. Dogaszając pogorzelisko strażacy wynosili nadpalone meble, sprzęt rtv, uratowano trochę ubrań. Ratownikom pomagali m.in. 13-letni Damian i 12-letni Adrian, bracia z poszkodowanej rodziny. Jeden zatargał do pobliskiej szopy monitor od komputera, drugi - worek z ubraniami. Następnie pomagali sąsiadom wynosić to, co być może nada się do użytkowania. Z rzeczy kuchennych - garnki, kilka talerzy, szafkę, worek z ziemniakami. Obaj tylko w bluzach z kapturami, bo nie zdążyli założyć kurtek.

Reklama

- Jak zaczęło się palić, to chyba zacząłem coś brać i uciekać. A może od razu uciekałem. Nie pamiętam. Przestraszyłem się - powiedział 12-letni Adrian.

- Uciekaliśmy wszyscy. W domu było dużo dymu. Teraz muszę wynieść i pochować co się da - powiedział 13-letni Damian.

- Szczęście w nieszczęściu, że to się w nocy nie wydarzyło. Nie wiem, czy wszyscy ocaleliby. A rankiem to już chyba nikt nie spał. I że wiatru nie było. Bo jakby powiało, to pobliskie chaty ogień by zajął i ich szopkę - mówiła sąsiadka pogorzelców.

Reklama

- Tragedia. Wielodzietna rodzina została bez dachu nad głową. Jako w lokalu zastępczym, decyzją wójta gminy, będą mogli mieszkać w budynku gminnym, nad ośrodkiem zdrowia, naprzeciwko szkoły. Ale nie mają prawie nic. Ubrań, pościeli, łóżek, mebli, podstawowego sprzętu typu pralka, lodówka, poza tym środków czystości, rzeczy kuchennych. Trudno na obecną chwilę powiedzieć, jaką pomoc ta rodzina otrzyma od gminy, ale na pewno będą musieli też liczyć na pomoc ludzi, mieszkańców gminy, sąsiadów, kogokolwiek. Potrzebne jest wszystko, co służy do codziennego życia. Apelujemy o tę pomoc - powiedziała Bożena Szyszko, kierownik GOPS-u w Nurcu Stacji.

- Udostępniliśmy poszkodowanej rodzinie rzeczy z naszego szkolnego magazynu, m.in. materace, koce. Za wcześnie, by określić w jaki sposób nasza szkolna społeczność włączy się w pomoc dla tej rodziny, ale na pewno tej pomocy z naszej strony nie zabraknie - to komentarz Roberta Sobieszuka, dyrektora Zespołu Szkolno - Przedszkolnego w Nurcu Stacji.

Reklama

My również apelujemy o pomoc dla poszkodowanych. Potrzebne są nawet zabawki i ubranka dziecięce, bo najmłodsze dziecko ma 7 miesięcy. Pomoc organizuje Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Nurcu Stacji, tel. 85 657 50 75.

W Banku Spółdzielczym w Nurcu-Stacji uruchomiono specjalne konto, na które można wpłacać pieniądze, by pomóc poszkodowanej rodzinie: 25 8071 0006 0021 8809 2000 0180

Dogaszanie domu, rozbiórka tlących się części i wynoszenie spalonego wyposażenia trwały kilka godzin. W działaniach udział brało 20 strażaków i sąsiedzi.

Reklama

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK i Marek Gajko

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama