Miasto dawniej i dziś. Okiem młodych, dla których inspiracją była współczesność oraz wspomnienia starszych mieszkańców Siemiatycz.
W czerwcu i wrześniu br. Siemiatycki Ośrodek Kultury realizował projekt „Siemiatycze różnorodne”, skierowany do gimnazjalistów i licealistów, w którym kilkunastoosobowa grupa młodzieży mogła rozwijać swoje zdolności w dziedzinie rysunku i malarstwa oraz fotografii. Warsztaty plastyczne, które odbywały się w czerwcu prowadził Krzysztof Szum. Ich efektem jest seria prac plastycznych, powstałych częściowo w plenerze, pokazujących miasto z różnorodnej perspektywy – zabytki, kamienice, blokowiska, charakterystyczne widoki i punkty w przestrzeni Siemiatycz. W ramach tych warsztatów powstał też mural na budynku kotłowni przy ul. 11 Listopada. We wrześniu odbyły się warsztaty fotograficzne, poprowadzone przez Piotra Cieślę. Ta sama grupa młodzieży w części teoretycznej poznawała historię oraz podstawy fotografii cyfrowej. Część zajęć odbyła się również w plenerze, gdzie uczestnicy w praktyce weryfikowali swoje umiejętności fotograficzne. Młodzieży podczas jednego z plenerów towarzyszyli partnerzy projektu - kilkoro uczestników Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Siemiatyczach oraz autorka tej relacji. Podczas spaceru ulicami miasta dokonywała się konfrontacja współczesnego jego wyglądu z obrazem sprzed kilkudziesięciu lat, który młodzież mogła poznać za sprawą opowieści seniorów oraz zdjęć archiwalnych miasta, udostępnionych przez naszą redakcję. Spacer odbył się w sobotę, 8 września i był dla młodych uczestników projektu również niecodzienną lekcją historii, ale nie tej podręcznikowej, oficjalnej, a tej zapamiętanej przez seniorów z UTW. Ich wspomnienia związane z poszczególnymi miejscami, budynkami, bardzo subiektywne i emocjonalne, uzupełniały fotografie archiwalne i pozwalały choć trochę odtworzyć klimat dawnych Siemiatycz. Opowieści seniorów dotyczyły m.in. takich budynków i miejsc jak dawne kino Sojusz, restauracja Jubilatka, Plac Wyzwolenia czy budynek, w którym dawniej mieścił powiatowy komitet PZPR, w latach 90. biblioteka miejska, a dziś urząd skarbowy.
Kiedy uczestnicy spaceru zatrzymali się na ul. Pałacowej, pod budynkiem dawnego GS-u, można było usłyszeć:
- W tym budynku pracowałam przez rok, jak się nie dostałam na studia. Tu się mieścił siemiatycki GS, a jak się wchodziło po schodach, naprzeciwko był klub Mercury. Odbywały się w nim słynne zabawy. Byłam tu na Sylwestra. Bogdan Bujnowski był kierownikiem – wspominała Apolonia Zawadzka.
W okolicach dawnego Zaszkola seniorzy wspominali swoje lata szkolne i obowiązkowe wyprawy na zbieranie stonki. Było to zajęcie lubiane przez uczniów: - Na początku, kiedy jeszcze się nie mówiło o inwazji stonki ziemniaczanej, odbywały się wyprawy profilaktyczne, mające ustrzec przed nią. Jak ktoś znalazł taką stonkę, to nawet nagrody dawali – wspominał Mikołaj Żabiński.
Na ul. Drohiczyńskiej seniorzy wspominali słynny w czasach ich młodości bar „Kosmos”, który nie cieszył się najlepszą renomą. Jak opowiadał pan Aleksander Barwiejuk, w tym miejscu, szczególnie w czwartki, działa się czasem „sodoma i gomora”. Przyjeżdżali handlarze koni zza Buga, którzy nie narzekali na brak pieniędzy. Często, w stanie nietrzeźwości, zapominali o tym, że mają żony, co umiejętnie wykorzystywały panie kręcące się w pobliżu „Kosmosu” lub w jego wnętrzu, a następnego dnia okazywało się, że panowie handlarze stracili pieniądze. Te i inne wspomnienia, czasem zabawne, innym razem poważne, pozwoliły młodym uczestnikom projektu choć trochę poczuć dawny klimat miasta.
Co o korzyściach płynących z uczestnictwa w projekcie mówi młodzież?
- Na zajęciach z plastyki mogłam się wyżyć artystycznie, jakkolwiek to nie zabrzmi, postawić się w nowej sytuacji jako „malarz”, poznać nową część siebie. Zrealizowaliśmy mural na budynku, co mogłoby się wydawać dość prostym zajęciem - ot puszka w rękę i już. Tak naprawdę to ciężka i wymagająca cierpliwości praca, każde pociągnięcie farbą musi być precyzyjne i dopracowane. Malowaliśmy też obrazy na prawie płótnie (tzw. podobrazia) akwarelą, wzorując się na fotografii danego miejsca, budynku. Tutaj również liczył się każdy szczegół. Zajęć było dużo i były dosyć długie, więc mieliśmy czas to dopracować. Natomiast zajęcia z fotografii były bliższe moim zainteresowaniom. Mogliśmy zrobić zdjęcia starymi aparatami, co było zabawne, gdyż musieliśmy patrzeć z góry aparatu, gdzie strony lewa i prawa były odwrócone. Seniorzy opowiadali nam ciekawe, niekiedy wzruszające historie dotyczące Siemiatycz. Udział w tym projekcie dał mi możliwość rozwoju, poznania nowych ludzi, poznania w sobie nowych talentów, kto wie, może pasji? Wszystkie spotkania były dla mnie odskocznią od codziennej rutyny – mówi Aleksandra Demianowicz, uczennica siemiatyckiego LO.
- Z każdymi kolejnymi zajęciami coraz bardziej zaczynałam się wkręcać i sprawiały mi one przyjemność. Mieliśmy do wykonania bardzo ciekawe projekty, które też nas ze sobą integrowały i uczyły pracy w grupie. W projekcie tym nie tylko się czegoś nauczyłam, mając styczność z profesjonalistami, ale przede wszystkim dobrze bawiłam. Całość będę bardzo miło wspominać – dodaje Katarzyna Michnowska, również uczennica liceum w Siemiatyczach.
Efektem końcowym całego projektu, zarówno jego części plastycznej, jak i fotograficznej, będzie wystawa prac i zdjęć wykonanych podczas warsztatów, której otwarcie odbędzie się w piątek, 21 września o godz. 16.30, w Siemiatyckim Ośrodku Kultury, przy ul. Zaszkolnej. Projekt „Siemiatycze różnorodne”, którego koordynatorem była Renata Prokopiak, został wyłoniony podczas II edycji konkursu „Zapraszamy do gry – Lokalne Projekty Edukacji Kulturowej”, organizowanego przez WOAK w Białymstoku w ramach Podlaskiego Pomostu Kultury, zaś dofinansowany ze środków Narodowego Centrum Kultury.
Ewa Magdalena Iwaniak, fot. emi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Świetny pomysł!
Świetny pomysł!