W związku koronawirusem w aptece, cena maseczek chirurgicznych bardzo wzrosła. Przed ogłoszeniem pandemii wynosiła ok. 20 gr. za sztukę, teraz… 8 złotych. Maseczkę jednorazową można zrobić samemu, z ręcznika papierowego, można też uszyć, tak, jak kiedyś uczono, w ramach lekcji przysposobienia obronnego. Coraz częściej docierają do nas wieści, że maseczki szyją wielkie firmy odzieżowe, szyją więźniowie, szyją zwykli ludzie, którzy chcą pomóc innym.
Ulka Szwarc z Hajnówki jest pierwszą osobą w powiecie hajnowskim, która zaczęła szyć maski ochronne.
Dlaczego podjęłaś taką inicjatywę?
- Sama z siebie. Z nikim się nie kontaktowałam, nie konsultowałam. Szyję tylko tyle, co sobie – coś podłatać, uszyć spódnicę. Owszem z zawodu jestem krawcową, ale nigdy nie pracowałam w swoim zawodzie. Tylko tyle, co w domu, na potrzeby rodziny. Obserwowałam grupy w internecie i patrzę Śląsk szyje, Warszawa szyje, Gdańsk szyje i pomyślałam - a czemu malutka Hajnówka ma nie szyć? Pomyślałam – mam materiały, kolorowe bawełny, które mi pozostały z szycia poduszeczek, czy maskotek. Pomyślałam, że uszyję tyle, ile mi wystarczy gumki i będą hajnowskim samozwańcem, pójdę pod urząd miasta, bo koło tego skrzyżowania najwięcej ludzi i po prostu rozdam maseczki.
Twoje materiały, twój czas...
- Moja praca, mój materiał, mi tego nie szkoda. Jak ma leżeć w domu i parcieć, to lepiej uszyję i rozdam, komuś się przyda. W ten sposób zaczęłam szyć. Słabo mi to szło, bo sama, ale pocieszałam się, że zanim koronawirus dojdzie do Hajnówki, zanim zacznie się raban, to przez te dwa tygodnie trochę uszyję. Aż tu wieczorem zadzwoniła Kasia Czurak. Powiedziała, że rozmawiała z Ewą Moroz – Keczyńską na temat epidemiii chodzi o to, żeby zrobić jakąś akcję, a maseczek szyć nie umiemy, może ty nam podpowiesz. Wówczas oczy mi się zapaliły. Ucieszyłam się. Super! Właśnie zaczęłam szyć, ale mi samej nudno, smutno i tak jakoś bez zapału, jeśli jesteście chętne, to zapraszam, możemy zebrać siły i zrobimy to wspólnie. W taki sposób zaczęło się rozkręcać.
Kasia Czurak, też szyje?
- Kasia, od jakiejś fundacji dostała dwie maszyny, przyjechała z tymi maszynami do mnie i powiedziała „Ula, tym mnie naucz, ja ci pomogę”. Pokazałam podstawy szycia i Kasia zaczęła szyć maseczki. Potem zgłosiła się Ewa, która już teraz szyje u siebie w domu, przywozi i ja tylko zakładki dorabiam. Zosia, siostra Ewy też bardzo dużo nam pomaga. Dziewczyny zwożą do mnie, a ja też, jak widzisz – szyję. Moja starsza córka również szyje, młodsza prasuje.
Do kogo trafiają wasze maseczki?
- Do Ewy odezwała jakaś kobieta z hajnowskiego szpitala, że salowe chętnie wezmą. Sklepowe też są na pierwszym ogniu, czy kierowcy. Kasia wzięła maseczki do swojej apteki, wczoraj dziewczyna z apteki CEFRM-u wzięła dla dla wszystkich pracowników. Jak tylko zaczęłam szycie, wstawiłam post na facebooku, odezwał się człowiek z pracowni chemodynamicznej w Łodzi z prośbą o maseczki, lekarka z Białegostoku chciała swojej rodzinie, dziewczyna, która jest ratownikiem medycznym w SPO w Białymstoku, prosiła dla pracowników SPO. Rozdajemy osobom prywatnym i pracownikom.

Pytają o cenę?
- Odpowiadam, że szyję bezpłatnie. Jeżeli chcesz dać jakiś grosz, zostaw go na schronisko „Ciapek”. Pieniądze, które uzbieramy z takich datków, przeznaczamy na karmę dla psów. Jeśli chodzi o pracowników jakichś poradni, pracowni czy aptek – nie bierzemy grosza. To są ludzie pierwszej linii, więc wiadomo, że od nich nie możemy wziąć.
Koronawirus jest coraz bliżej, zapotrzebowanie na maski ochronne na pewno coraz większe...
- Nie nadążam z szyciem. Dziewczyn szyjących jest już prawie dziesięć. Są też takie, które nie szyją, ale przychodzą, biorą materiały, tną i przywożą już wykrojone kawałki. Jeszcze oficjalnie nie napisałyśmy, że mamy, rozprowadzamy, bo póki co szyjemy i natychmiast schodzi. Już 200 sztuk zostało rozdane.
Jeśli ktoś chce spoza Hajnówki, to jasne, że musi opłaci przesyłkę...
- Ze swojej kieszeni zapłaciłam. Musiałabym wysłać albo na koszt odbiorcy, albo musiałbym podać nr konta, a to mijałoby się z formułą, którą chciałam stworzyć.
A można inaczej. Osoba zainteresowana może opłacić kuriera przez internet.
- Być może, ale ja nie chciałam w żaden sposób obciążać. Skoro się zgłosili, wiem że potrzebują i trzeba wysłać. Wiem, że będzie moja strata, ale to okres postu, modlitwy, więc może ta zaraza ominie mój dom. Będzie szła ulicą, zobaczy i pomyśli „A, to ta co ze mną walczy, więc ominę ją łukiem”. Na to liczę.
Twoje bawełniane maseczki od środka mają kieszonkę.
- Do której można włożyć kawałek jakiegoś filtra. Najlepsza jest fizelina medyczna, ale taka jest teraz nieosiągalna. Przeliczyłam przepustowość fizeliny medycznej i fizeliny krawieckiej, różnica niewielka. Można dać jedną – dwie warstwy więcej fizeliny krawieckiej, włożyć do środka maseczki. Potem wystarczy tylko zmienić wkład, a maseczkę wyprać i gorącym żelazkiem wyprasować.
Wyszywasz wszystkie materiały, jakie masz...
- Przed chwilą, koleżanka przywiozła worek materiału. Największy deficyt jest z gumkami. Ceny gumek poszły mocno do góry. Ale są też ludzie dobrego serca, którzy oddają za darmo. Gdy skończą się gumki, będziemy szyć na troczki. Moim pierwszym pomysłem było wyjście do ludzi starszych i sklepowych. Gumki są wygodniejsze.
Skąd pomysł, żeby maseczki były kolorowe?
- Bo takie materiały miałam w szafie. Można by było szyć białe, ale wtedy musiałabym wydać pieniądze z własnej kieszeni. Z drugiej strony, myślę, że przyjemniej nosić kolorową maseczkę niż białą. Troszeczkę poprawia się humor, gdy widzi się motylka, czy obrazek z Małego Księcia.
Zaczęłaś szyć maseczki jako pierwsza w Hajnówce. Brawo!
- To był mój pomysł, ale nas szyje dużo więcej. Jesteśmy grupą „Akcja Hajnówka”. W grupie są osoby, które działają w ramach „Dziewczyny z kulturą” teraz wzmocnione o ekipę, która szyje maseczki, bo zwyczajnie chce pomóc.
Dziękuję za rozmowę i za maseczki.
Krystyna Kościewicz, fot KK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze