Reklama

Żuk, motopompa i dwa kaski

12/02/2016 23:55

2 lutego na walnym zebraniu sprawozdawczo - wyborczym spotkali się druhowie z Hornowa. Ochotnicza straż pożarna z tej miejscowości, to jednostka mała, dysponująca starym żukiem i motopompą, co stanowi najistotniejszy element wyposażenia. Celem zebrania było złożenie sprawozdania z ubiegłorocznej działalności i wybór nowego zarządu.

- W ubiegłym roku nasz zarząd spotkał się na dwóch posiedzeniach i na jednym zebraniu. Zorganizowaliśmy dzień strażaka, mieliśmy dwa wyjazdy do pożaru. I na tym nasza działalność skończyła się. Plany na ten rok, to zebranie składek członkowskich, być może zorganizujemy kolejny dzień strażaka, poza tym pozyskanie sprzętu, samochodu pożarniczego, ale te ostatnie sprawy stoją pod dużym znakiem zapytania - mówił prezes Marek Boguszewski.

Reklama

Ustępujący zarząd bez problemu uzyskał absolutorium, po czym wybrano nowy zarząd. W porównaniu z ustępującym, zmiany są niewielkie. To: Marek Boguszewski (prezes), Antoni Szklarz (naczelnik), Piotr Lachowski (zastępca naczelnika), Krzysztof Malewski (sekretarz), Wiesław Skłodowski (skarbnik). Przewodniczący komisji rewizyjnej - Piotr Glinko. Delegaci na zjazd gminny: Marek Boguszewski, Marian Glinko, Piotr Glinko, Wiesław Skłodowski.

Najdłużej zebranym zeszło na dyskusji, w obecności przedstawiciela komendy powiatowej straży pożarnej z Siemiatycz, kapitana Szymona Piotrowskiego, oraz gminy Dziadkowice, Ryszarda Piotrowskiego. Zaczęło się od niedoceniania tej małej jednostki.

Reklama

- Jeśli mielibyśmy lepszy sprzęt, na przykład lepszy samochód, to tych wyjazdów byłoby więcej. No i brakuje nam innego sprzętu. Mamy tylko dwa kaski. Na pożary jeżdżą więc lepiej wyposażeni - padło z sali.

- Nikt nie zna odpowiedzi na pytanie, kiedy będzie w naszej gminie nowy samochód pożarniczy. Jeśli pojawią się konkursy i oferty związane z dofinansowaniem zakupu takich samochodów, to wtedy będziemy starali się takie pozyskać. Wtedy byłaby możliwość przesunięcia samochodu z innej jednostki do waszej - wyjaśniał Ryszard Piotrowski z urzędu gminy.

Reklama

Ale pojawiły się wątpliwości, czy będzie komu obsługiwać ten samochód i jeździć do pożarów.

- Przykładem jest dzień strażaka z ostatniego roku. Na 23 osób z naszej straży trudno było znaleźć trzech - czterech, który przyszliby na mszę do kościoła, w naszej intencji. Czy jest więc sens organizować dzień strażaka? Tak samo podczas Wielkanocy i czuwania w kościele. Czy będzie komu przyjść? Warto byłoby poadorować, bo Jezus sam będzie tam leżał. Latem, podczas wakacji, jest w naszej wsi trochę młodych. Teraz krucho z tym - mówił prezes Marek Boguszewski.

Reklama

Jednak straż w Hornowie, przynajmniej na razie, nie zginie. Kilka osób zadeklarowało udział w czuwaniu podczas Wielkanocy i w dniu strażaka. Ale podobne problemy prawdopodobnie wrócą za rok, na kolejnym zebraniu.

Warto jeszcze wspomnieć o żuku, który stoi w garażu obok świetlicy. To rocznik 1978. Bez problemu odpalił podczas zebrania. Kierowca Stanisław Szklarz mówi, że jest sprawny i do pożaru powinien dowieźć ludzi, ale z drugiej strony ma swoje lata i w każdej chwili może odmówić posłuszeństwa. Na pace ma motopompę, węże itp. Trafił do Hornowa z Białegostoku. To pierwszy samochód w tej jednostce, jeden z najstarszych w powiecie.

Reklama

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama