Reklama

Zmiany w ZOZ - Szpital jest dla ludzi

11/07/2011 21:04
Rozmowa z dyrektorem SP ZOZ Siemiatycze Cezarym Nowosielskim, który zastąpił na tym stanowisku Roberta Maksimiuka.

          - Propozycja pracy w szpitalu w Siemiatyczach to pewnego rodzaju wyzwanie. Chciałbym wykonać ruchy, które sprawią, że jednostka będzie znacznie lepiej funkcjonować. Są problemy, z którymi poprzednia dyrekcja nie dawała sobie rady i trzeba je wreszcie rozwiązać - mówi dyrektor Cezary Nowosielski. - Chciałbym aby szpital, który jest nie najlepiej postrzegany i jest w słabej kondycji finansowej, stał się jednostką, która będzie dobrze odbierana przez społeczeństwo oraz będzie miała dodatni wynik finansowy. To jest mój cel.
          - Pierwsze wrażenia i cele na ten rok?

          - W tej chwili zapoznaję się z całą strukturą szpitala. Po pierwsze zostaną opracowane normy dotyczące pracy i ilości zatrudnienia na poszczególnych oddziałach. Musimy dobrze przygotować się do rozmów z NFZ dotyczących nowego kontraktu. Moim zdaniem powinniśmy pójść w kierunku usług, które dotychczas nie były świadczone przez szpital. Bez wątpienia istnieje potrzeba zakupu sprzętu medycznego i zakontraktowania lekarzy specjalistów. Nie chcę przedwcześnie zdradzać szczegółów.
          - Istnieje realna szansa na pozyskanie lekarzy?

          - Tak, widzę realną szansę na zatrudnienie nowych specjalistów. Trzeba tylko zapewnić im odpowiednie warunki i sprzęt, na którym mają pracować. Prowadzę już w tej sprawie rozmowy.
          - Dojdzie do zamian na niektórych stanowiskach ordynatorskich?

          - Z tego co wiem istnieje potrzeba, by w niektórych obszarach dokonać zmian personalnych. Szpital jest dla ludzi, a społeczeństwo oczekuje zmian. Myślę, że takie zmiany nastąpią. Chodzi mi o nowoczesne zarządzanie i organizację pracy na oddziałach. Wszyscy lekarze muszą sobie zdawać sprawę z tego, że najważniejszy jest pacjent, za którym idą pieniądze.
          - Kadra ZOZ-u będzie liczbowo odchudzana?

          - To będzie można powiedzieć za jakiś czas. Na pewno musi się zwiększyć efektywność pracy. Być może na niektórych oddziałach jest za mało pracowników, a na innych za dużo. Jeśli okaże się, że niektórych pracowników jest za dużo i są mało efektywni, to nie wykluczam roszad w obsadzie. Pracownicy muszą zrozumieć, że ZOZ to zakład pracy, który musi konkurować i świadczyć usługi na jak najwyższym poziomie. Nikt nam nic nie da za darmo. Jeśli nie będzie mobilizacji i determinacji w pracy, to konkurencyjne ZOZ-y przejmą nasz rynek medyczny.
          - Niektórzy zarzucają, że podjął pan pracę tylko po to, by sprywatyzować ZOZ.

          - Nie otrzymałem takiego zadania. Nowa ustawa dotycząca służby zdrowia jasno precyzuje obowiązek przekształcania SP ZOZ-ów w spółki z o.o. Jeśli za 2012 rok odnotujemy wynik na minusie, to czeka nas przekształcenie w spółkę. Zarząd powiatu postawił przede mną zadanie dodatniego wyniku. Bez wątpienia 2012 rok to ważna data dla wszystkich publicznych ZOZ-ów.
          - Jest pan zwolennikiem komercjalizacji szpitali?

          - Wszystko ma swoje plusy i minusy. Spółki mogą odpłatnie wykonywać pewne zabiegi oraz usługi i w ten sposób pozyskiwać dodatkowe fundusze. Jeśli chodzi o odbiór społeczny, to ludziom wydaje się, że coś prywatnego to raczej coś złego. Za rok będzie można powiedzieć, czy jest sens komercjalizacji tej jednostki. Szpital musi funkcjonować. Powiedzmy sobie szczerze: ze szpitala powiatowego nie zrobimy specjalistycznego szpitala wojewódzkiego czy klinicznego.
          - Związki zawodowe to niełatwy partner.

          - Nie będę na siłę bił głową w mur. Jeśli dojdę do wniosku, że związki zawodowe torpedują pomysły i będą tylko roszczeniowo nastawione, to podziękuję za współpracę. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że konkurencyjne szpitale nie śpią i mocno inwestują. Szpitale to przedsiębiorstwa, które podlegają prawom ekonomii. Każdy z sąsiednich ZOZ-ów walczy o swoją jednostkę i miejsca pracy. Ja liczę na współpracę ze związkami zawodowymi, chociaż jestem świadomy, że bardzo trudne zadanie stoi przed nami, a podejmowane decyzje nie zawsze muszą być popularne.
          - Nie rozwiązana jest sprawa podwyżek płac dla pielęgniarek.

          - Po rozmowie ze związkami zawodowymi sprawę odłożyliśmy do końca sierpnia. Doszło do tego, że niedawno wkroczył mediator. Na koniec wakacji przedstawię sytuację i plan rozwiązania tego tematu. Trzeba się dobrze przyjrzeć, czy faktycznie stać nas teraz na jakiekolwiek podwyżki.
          - Zamierza pan związać się na dłużej z siemiatyckim ZOZ-em?

          - Zaczekajmy na koniec 2012 roku i zobaczymy jak będą wyglądały finanse i organizacja pracy. Wówczas będę oceniany przez zarząd powiatu, pracowników i całe społeczeństwo.

          Marek Malinowski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM

        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama