Reklama

Zderzenie na skrzyżowaniu

27 sierpnia ok. 15.10 na skrzyżowaniu w Czarnej Średniej w gm. Grodzisk, 85-letni kierowca skody octavii, nie ustąpił, mimo znaku "stop", pierwszeństwa przejazdu hondzie civic.

       Hondą kierowała 20-letnia mieszkanka gm. Boćki, jechała z trojgiem pasażerów w wieku 44, 15 i 14 lat. Kierowca skody jechał z pasażerką w wieku 72 lat. Samochody zderzyły się. Pierwsi z pomocą pospieszyli panowie Marek Pikulski i jego brat Marcin Pikulski.

       - Kierowca - poszkodowany starszy mężczyzna, prawdopodobnie w wyniku zderzenia z innym pojazdem, wypadł z auta i wpadł do przydrożnego  przepustu. Jako pierwsi byliśmy na miejscu, dokonaliśmy wstępnej oceny miejsca zdarzenia i stanu uczestników. Widok lekko masakryczny, warunki pracy w przydrożnym kanale ciężkie - mówi pan Marek. - W zdarzeniu było kilkoro poszkodowanych, którzy nie wymagali natychmiastowej pomocy. Pomocy potrzebował natychmiast mężczyzna w rowie, który był nieprzytomny, nie dawał oznak życia. Po kilku chwilach na szczęście udało się nam udrożnić drogi oddechowe i przywrócić mu spontaniczne oddychanie. Potem, dzięki sprzętowi medycznemu dostarczonemu przez pierwszy zastęp OSP z Dołubowa, mogliśmy dalej zabezpieczyć pacjenta i zbadać podstawowe parametry. Do czasu dojazdu karetki, poszkodowany oddychał samodzielnie. Było ekstremalnie stresująco i wyczerpująco. Najtrudniejsze w akcji było udrożnienie dróg oddechowych z uwagi na nienaturalne położenie poszkodowanego, obrażenia wskazujące na uszkodzenie kręgosłupa oraz trudne warunki działań. Dzięki naszej natychmiastowej reakcji, przy pomocy jeszcze jednej osoby - która przedstawiła się jako pielęgniarka, udało się utrzymać poszkodowanego przy życiu. Pani pielęgniarce dziękuję za pomoc i współdziałanie.

Reklama

       Pomoc poszkodowanym niosły również 2 załogi pogotowia - 4 ratowników i lekarz, 4 strażaków ochotników z Dołubowa i 6 z Dziadkowic, zastęp JRG Siemiatycze i drogówka.

       Pan Marek nie pierwszy raz nie był obojętny. 2 lata temu wraz z kolegą z pracy udzielał pomocy rowerzyście potrąconemu przez samochód. Zapytany, dlaczego nie bał udzielić pomocy, odpowiada: - Najważniejsze jest to, żeby zawsze reagować na tego typu zdarzenia. Bez reakcji świadków, którzy będą wiedzieli, co zrobić, dalsze czynności medyczne podejmowane przez profesjonalne służby będą mniej skuteczne. Podejrzewam, że poszkodowany w tym wypadku, gdyby nie natychmiastowa reakcja, miałby małe szanse na dotarcie do szpitala.

Reklama

       Marek Pikulski z zamiłowania jest ratownikiem, członkiem OSP Nowa Wola w gm. Lesznowola w pow. piaseczyńskim, zawodowo - w stopniu podporucznika - funkcjonariuszem Służby Więziennej w Areszcie Śledczym w Grójcu. Tego dnia przebywał na urlopie i wraz z bratem podróżował po okolicy. Brat - sierżant sztabowy Marcin Pikulski - służy w Placówce Straży Granicznej w Czeremsze.

       Jacek S. Wasilewski, fot. jsw

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    benio - niezalogowany 2020-08-29 17:33:41

    powinno sie zabierac uprawnienia powyzej 60lat albo kursy robic! stare dziady slepe gluche.lto gorsze zagrozenie na drodze niz mlodzi gówniarze! chce jechac to w autobus a nie .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Krzysztof Ch - niezalogowany 2020-08-29 17:44:03

    Też będziesz "starym dziadem" Dla takiego podejścia to powinni zrobić ogólnopolską akcje "włącz myślenie"

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-08-29 22:25:17

    generalnie "stare dziady " powodują zdecydowanie mniej wypadów. To może prawo jazdy t między 30 a 60 lat?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama